23°C całkowite zachmurzenie

Białystok nie jest wolny od smogu. Jak z nim walczyć i prowokować władze miasta do działania?

Styl Życia, Białystok wolny smogu walczyć prowokować władze miasta działania - zdjęcie, fotografia

Jakość powietrza w stolicy województwa podlaskiego nierzadko pozostawia sporo do życzenia, co udowadniają pomiary. Wielu może to dziwić, w końcu miasto znajduje się na obszarze Zielonych Płuc Polski, a fabryczne kominy nie są jego wizytówką. Problem jednak występuje i z pewnością potrzeba - co do tego nie ma wątpliwości - kompleksowych rozwiązań, dzięki którym skutecznie można będzie redukować to zjawisko. Im więcej działań, tym lepiej. Na uwagę zasługuje choćby niedawne wyróżnienie, przyznane spółce Enea Ciepło. Ważne, ale jedna jaskółka jeszcze nie zwiastuje wiosny.

Enea Ciepło pomyślnie przeszła proces certyfikacji w ramach  Programu Promocji Ciepła Systemowego, zainicjowanego przez Izbę Gospodarczą Ciepłownictwo Polskie. W efekcie spółka otrzymała znak jakości serii "NO SMOG". Tym samym, Enea Ciepło znalazła się w gronie firm wytwarzających bezpieczne ciepło.

- Uzyskany przez Eneę Ciepło certyfikat PreQurs jest ważny nie tylko dla nas, ale  przede wszystkim dla mieszkańców miasta i naszych odbiorców. Enea Ciepło otrzymała klasę A, z opisem "NE", co tłumaczyć należy jako NIE EMITUJE lub też NO EMISSION - wyjaśnia Wiktor Dulewicz, prezes Enei Ciepło. - Nasze instalacje produkują ciepło w sposób o wiele bardziej ekologiczny i przyjazny dla środowiska niż przydomowe kotłownie węglowe. Wykorzystanie ciepła systemowego jest jednym ze sposobów na walkę ze smogiem.

Przedstawiciele spółki nie pozostawiają złudzeń - pomiary jakości powietrza pokazują, że i na zielonym Podlasiu zdarzają się przekroczenia stężenia groźnych pyłów. Dane Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska potwierdzają, że głównym twórcą białostockiego smogu są przydomowe piece i kotłownie, a największe zanieczyszczenie występuje na osiedlach domków jednorodzinnych.

Znak jakości serii "NO SMOG" wydał Instytut Certyfikacji Emisji Budynków w Krakowie, który opracował pierwszy na świecie system oceniający budynki ze względu na ich emisję zanieczyszczeń do powietrza, rozumianą poprzez sposób wytworzenia ciepła potrzebnego do ich ogrzania. W ramach procesu certyfikacji ocenie podlegają takie parametry, jak: całkowity pył zawieszony (TSP), bezno(a)piren B(a)P, dwutlenek węgla (CO2), tlenki siarki (SO2/SOX), tlenki azotu (NOX) oraz tlenek węgla (CO).

Uzyskany przez Eneę Ciepło certyfikat jest tym cenniejszy, bo zaświadcza o ekologicznych walorach ciepła systemowego produkowanego przez spółkę. Według danych Instytutu, dzięki produkcji energii w elektrociepłowni aż 35-krotnie, czyli o 3 500 proc. zmniejsza się emisja pyłów, w porównaniu z przydomową kotłownią węglową.

- Jak wynika z pomiarów, wskaźniki emisji źródeł Enei Ciepło są zdecydowanie korzystniejsze w porównaniu z lokalnymi kotłowniami - podkreśla prezes Dulewicz. - Uzyskany certyfikat jest tego potwierdzeniem, a znak "NO SMOG" świadczy o tym, że leży nam na sercu zdrowie białostoczan i walka ze smogiem.

W stolicy Podlasia z ciepła wytwarzanego przez spółkę Enea Ciepło korzysta 1 350 odbiorców. Są to spółdzielnie mieszkaniowe, instytucje, a także odbiorcy indywidualni.

Dotychczas przyznano blisko sto certyfikatów "NO SMOG". Otrzymało je ponad 20 dostawców ciepła systemowego w Polsce. Certyfikacja prowadzona jest przez audytora z krakowskiego Instytutu, który podczas wizyty gromadzi, opisuje i porównuje dane. Każdy z systemów uzyskuje więc indywidualny certyfikat.

Opisywane wyróżnienie jest o tyle istotne, że pokazuje, iż zabiegi mające na celu ograniczenie zjawiska występowania smogu są przeprowadzane. Ale dużo jest jeszcze do zrobienia. Istotna kwestia to badanie groźnego i trującego smogu. Do tego niezbędne są czujniki pomiarowe, rozmieszczone w różnych punktach miasta. W Białymstoku mamy ich raptem... trzy.

Stacje rozmieszczone są stosunkowo blisko siebie, w centralnej oraz wschodniej części Białegostoku, przy ulicach: Waszyngtona 16, Warszawskiej 75A, 42 Pułku Piechoty 80. Sytuacja na wielu osiedlach jest zatem niewiadoma.

Nie ma co ukrywać - Polska znajduje się wśród krajów o najwyższym poziomie zanieczyszczenia powietrza pyłem zawieszonym w Europie. Według informacji Europejskiej Agencji Środowiska w 2013 r. zanieczyszczenia powietrza przyczyniły się do śmierci ponad 48 tysięcy osób w Polsce.

Większa liczba czujników na danym obszarze może pomóc w zlokalizowaniu źródeł problemu. Na terenie Białegostoku są jednak tylko wymienione wyżej trzy stacje pomiarowe. Dodatkowe urządzenia monitorujące jakość powietrza mogłyby pomóc w odnalezieniu konkretnego źródła zanieczyszczenia, którym może być np. zakład przemysłowy, ruch samochodowy na danej ulicy czy nielegalne spalanie śmieci przez osobę prywatną. Wzorem dobrych praktyk może być Opalenica (województwo wielkopolskie), miasto liczące 16 tysięcy mieszkańców, gdzie znajduje się aż pięć czujników jakości powietrza.

Według organizatorów ogólnopolskiego projektu Eco-Miasto - o ktorym wielokrotnie pisaliśmy - punkty kontrolne mogą stanowić ważne narzędzie dla miasta, które decyduje się wprowadzać w życie koncepcję zrównoważonego rozwoju. Dzięki takim stacjom, w razie przekroczenia dopuszczalnego stężenia zanieczyszczeń, władze samorządowe mają szansę podjąć działania mające na celu poprawę jakości powietrza. Mogą to być zarówno rozwiązania krótkoterminowe (np. darmowa komunikacja miejska w dniu, gdy poziom zanieczyszczeń w powietrzu jest bardzo wysoki), jak i długofalowe - choćby odpowiednie rozmieszczenie zieleni miejskiej czy dofinansowanie do wymiany pieców w domach jednorodzinnych. Z czujników mogą skorzystać również sami mieszkańcy, którzy dzięki nim zostaną poinformowani, czy aktywność na zewnątrz jest bezpieczna. W razie potrzeby mogą też zaopatrzyć się w maski antysmogowe.

Jednym ze skutecznych rozwiązań walki z zanieczyszczeniem powietrza jest odpowiednie planowanie zieleni, ponieważ rośliny magazynują wiele szkodliwych substancji, takich jak dwutlenek węgla czy pyły, a oprócz tego produkują tlen. I tak: na przykład władze stolicy udostępniły mieszkańcom aplikację "Milion drzew", za pomocą której warszawiacy wskazali ponad 7,5 tysiąca miejsc, w których chcieliby, aby pojawiła się zieleń. Obecnie trwają nasadzenia w wybranych lokalizacjach. Wprowadzaniem ciekawych rozwiązań może pochwalić się też Wrocław, biorący udział w eksperymentalnym projekcie "GrowGreen". Na Ołbinie, jednej z dzielnic miasta, powstanie m.in. siedem parków kieszonkowych, czyli niewielkich zielonych przestrzeni. W każdy etap ich tworzenia mają być zaangażowani mieszkańcy. Roślinność ma się pojawić tam, gdzie najbardziej jej brakuje. Na znaczenie zieleni w mieście zwracają uwagę władze Słupska - część miasta ma zostać poddana rewitalizacji, a wprowadzenie terenów zieleni będzie wspierać ten proces.

Na pewno warto podpatrywać przykłady dobrych praktyk innych samorządów, a niektóre z nich - po pewnych modyfikacjach - można byłoby śmiało kopiować na białostockie podwórko. Tutaj do zrobienia jest sporo, a plan musi być długofalowy, zawierający szerokie spektrum działań, zakładający też ścisłą współpracę na linii rząd - samorząd - mieszkańcy - prywatni przedsiębiorcy.

Przypominanie białostoczanom przez straż miejską o zakazie palenia odpadów w przydomowych piecach - co jest to groźne dla zdrowia i może słono kosztować, bo nawet 5 tysięcy złotych - to na pewno ważny element wspierających walkę ze smogiem, ale kontrole i groźba kary to nie wszystko. Podobnie jak z mandatami za zbyt szybką jazdę samochodem - na jak długo kilka punktów karnych i kilkaset złotych do zapłacenia powstrzyma pirata drogowego przed kolejnym przekroczeniem prędkości na drodze? W każdym razie na początku obecnego sezonu grzewczego przeprowadzona została akcja straży miejskiej - w październiku 2017 r. Funkcjonariusze informowali właścicieli posesji o zakazie spalania odpadów, przekazywali im jednocześnie ulotki edukacyjne. Znajdowały się w nich informacje o tym, jak smog wpływa na nasze zdrowie i że zanieczyszczenia powietrza objawiają się groźnymi chorobami górnych dróg oddechowych, gdzie zgłaszać nieprawidłowości i jakie są konsekwencje karne palenia śmieci.

Wiceprezydent Przemysław Tuchliński zapowiadał też wtedy, że rzez cały okres grzewczy straż miejska reagować będzie na zgłoszenia mieszkańców zaniepokojonych czarnym, gryzącym dymem i drażniącym zapachem wydobywającym się z kominów. W ramach upoważnień wydanych przez prezydenta Białegostoku strażnicy mogą sprawdzać, czy w przydomowych piecach nie są spalane odpady, a właściciel kontrolowanej posesji ma obowiązek wskazać funkcjonariuszom miejsce, w którym znajduje się piec i zgromadzony opał. Za spalanie śmieci w domowym piecu przewidziany jest mandat karny w wysokości do 500 zł lub grzywna do 5 tys. zł.

Jak jest ze spalaniem odpadów piecach, pozostawimy jako pytanie retoryczne. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że żadne kontrole w stu procentach nie wyeliminują takiego procederu w blisko trzystutysięcznym mieście.

Wśród czynników przyczyniających się w znaczący sposób do zwiększania zanieczyszczenia powietrza wymienia się również rosnącą liczbę aut na ulicach. Tutaj - niestety - fakty są takie, że wiek większości poruszających się po polskich drogach pojazdów to przeciętnie ponad 10 lat. A dekadę temu normy emisji spalin były zupełnie inne niż obecnie, znacznie mniej rygorystyczne. Po Białymstoku najwięcej jeździ samochodów mających 12 - 15 lat. Niemało osbówek jest też w przedziale wiekowym 16 - 20.

Z danych dotyczących całego kraju, opublikowanych przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, wynika, że w 2017 r. po raz pierwszy zarejestrowano w Polsce aż 869 364 używane samochody osobowe. Struktura wiekowa przedstawia się następująco: do czterech lat - 85 063 egzemplarze, od czterech do 10 lat - 321 040, powyżej 10 lat - 463 261. Jeśli chodzi o nowe samochody osobowe, to PZPM podaje, że liczba pierwszych rejestracji w całym zeszłym roku wyniosła 486 352, zaś w 2016 r. - 416 123.

Wyraźnie widać więc, iż rynek ma się coraz lepiej. Niestety, nowe auto to dla wielu jedynie Polaków obiekt marzeń. Jednym z rozwiązań mogących przyczynić się do wyboru ekologicznych pojazdów, mogłyby być ulgi lub wprowadzenie zachęcających dopłat. Bo takich aut w salonach nie brakuje - np. Toyota oferuje kilka modeli hybrydowych, Hyundai niedawno wprowadził zupełnie nowy model Ioniq. Ceny są porównywalne z podobnie wyposażonymi, znacznie mniej przyjaznymi dla środowiska autami z silnikami Diesla, droższymi zresztą w eksploatacji niż hybrydy. Dlaczego więc nadal sprzedają się lepiej? Wydaje się, że wciąż polscy kierowcy obawiają się nowoczesnych technologii i podchodzą do nich nieufnie. A nie widać, by przez władze centralne i samorządowe jakoś specjalnie wspierały segment chociażby wspomnianych samochodów hybrydowych. Podobnie z elektrycznymi - jak można je kupować, skoro brakuje stacji szybkiego ładowania?

Białystok bardzo powoli uzupełnia tabor spółek komunikacyjnych o autobusy hybrydowe. W najbliższym czasie trafią tu dwa takie pojazdy. To efekt rozstrzygniętego przez Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne przetargu. Dotyczył on i pojazdów spalinowych, i hybrydowych. Liczba tych ostatnich nie powala, szczególnie jeśli porównana zostanie z dostawą dla PKM Sosnowiec - w ostatnich miesiącach dostarczono tam aż 35 autobusów hybrydowych Volvo. Te które wybrane zostały dla Białegostoku są zasilane energią elektryczną podczas ruszania i postojów na przystankach. Po osiągnięciu prędkości 15-20 km/h przełączają się na zasilanie silnikiem Diesla. Są wyposażone w baterie, silnik elektryczny i mały silnik Diesla. Baterie ładują się podczas hamowania, a autobus nie wymaga dodatkowej infrastruktury do ładowania. Autobusy tego typu zużywają od 30 do 40 proc. mniej paliwa i emitują od 40 do 50 proc. mniej spalin w porównaniu z analogicznymi autobusami z napędem Diesla. Są też bardzo ciche, a ich wnętrze i wyposażenie mogą być konfigurowane w zależności od potrzeb zamawiającego.

Podsumowanie jest takie: o smogu i pomysłach na walkę z nim wiele się mówi, ale brakuje zdecydowanych, kompleksowych i pomysłowych rozwiązań, jak eliminować to zjawisko. Wiele działań to półśrodki, które sprawnie są wykorzystywane w kreowaniu wizerunku polityków czy samorządowców - jak zwał, tak zwał. Na pewno mieszkańcy oczekują więcej. 

(Piotr Walczak / Foto: BI-Foto)

Białystok nie jest wolny od smogu. Jak z nim walczyć i prowokować władze miasta do działania? komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się