11°C lekki deszcz

Brakuje rąk do pracy coraz bardziej

Wiadomości, Brakuje pracy coraz bardziej - zdjęcie, fotografia

Jeszcze kilka lat temu słyszeliśmy wszyscy hasło: „Polska w budowie”. Później pojawiło się hasło: „Polska w runie”. Dziś, chyba jak nigdy wcześniej, Polska jest jednocześnie i w budowie, i w ruinie. Powodem są niezmiennie inwestycje, głównie drogowe. Coraz więcej samorządów, w tym białostocki, boryka się z poważnym problemem.

Tym problemem są przetargi, do których, albo nikt się nie zgłasza, albo cena ofertowa znacznie przekracza kwotę przeznaczoną na wykonanie danej inwestycji. Jeszcze do niedawna chętnych do wykonywania różnych prac było bardzo wielu, dziś proporcje odwróciły się niemal o sto osiemdziesiąt stopni. Znaleźć wykonawcę, który zrealizuje powierzone mu zadanie zgodnie z proponowaną wcześniej ceną i w wyznaczonym terminie, jest bardzo trudno.

Problem ten dotarł także do Białegostoku. Kilka dni temu, na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Miasta, radni musieli podjąć decyzje o przesunięciach budżetowych. Początkowo trudno było zrozumieć, dlaczego inwestycje drogowe nie będą realizowane w zaplanowanym terminie. Szybko jednak okazało się, że przetargi trzeba ogłosić ponownie, bo znaczna ich część nie została rozstrzygnięta lub unieważniono je. Zastępca prezydenta Białegostoku wyjaśniał radnym, że część ofert wpłynęła z kwotami znacznie przewyższającymi zaplanowane wydatki na poszczególne inwestycje. W innych przypadkach, nie było w ogóle żadnego oferenta.

- Stoimy w takiej sytuacji, w jakiej stoją miasta, gminy czy inni zamawiający, jak województwa, czy Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, że stworzył się w Polsce rynek wykonawców w dużo większym stopniu. Oczywiście szereg czynników na to wpływa, ale można powiedzieć generalnie, jest bum inwestycyjny, jeśli chodzi o budowę dróg – mówił zastępca prezydenta Adam Poliński.

Wystarczy tylko popatrzeć, ile w tej chwili jest realizowanych inwestycji drogowych w naszym mieście i w regionie. Wciąż na S-8 trwają prace budowlane w związku z ekspresówką do Warszawy. Niedawno także rozpoczęła się przebudowa drogi do Supraśla, do Łap, a także budowanych jest szereg innych, mniejszych dróg gminnych i powiatowych na terenie całego województwa podlaskiego. Wszędzie tam wykonawcy angażują maksimum sił, aby zdążyć o czasie i nie narażać się na kary za niewykonanie inwestycji w terminie.

Nie bez znaczenia jest także i to, że dziś bardzo trudno jest znaleźć pracowników. Po chwilowym zastoju około dwóch lat temu, firmy musiały pozwalniać sporo osób. A dziś sytuacja wygląda tak, że ci zwolnieni wówczas ludzie albo znaleźli inną pracę, albo w ogóle wyjechali za chlebem poza granice kraju. W Niemczech, Norwegii, Wielkiej Brytanii, Holandii, czy Belgii, są w stanie zarobić o wiele więcej niż w Polsce. Nasz rynek ratują bardzo często pracownicy z Ukrainy i Białorusi. Jednak i w tym przypadku domagają się wyższego wynagrodzenia, które niekiedy nie jest możliwe. Zwłaszcza w przypadku realizacji inwestycji przetargowych, na których budowę są zapisane określone środki. To jednak nie wszystko, bo w ostatnim czasie podrożały też materiały budowlane.

- Oczywiście producenci materiałów budowalnych, czując taką prosperity w Polsce, ceny ich asfaltów, czy kruszyw, one też kształtują się obecnie na wyższym poziomie. To wszystko powoduje, że ceny są droższe i jako przykład można dać różne miasta w Polsce. A można dać nawet przykład Choroszczy – mówił Adam Poliński.

Wspomniana inwestycja w Choroszczy miała być realizowana wspólnie z Miastem Białystok. Ogłoszony przetarg, na który przewidziano 1 milion 200 tys. złotych trzeba było jednak unieważnić. Najtańsza oferta od wykonawcy opiewała na kwotę 2 milionów 100 tys. złotych. Władze odczekały kilka miesięcy i ponownie ogłosiły przetarg na budowę drogi. I w efekcie kolejny przetarg zamknął się najniższą ofertą sięgającą ponad 2 miliony 400 tys. złotych.

Podobnie dzieje się w Białymstoku. Dość wspomnieć niedawną ofertę i nawet nie związaną z budową dróg, ale czyszczeniem nawierzchni z kostki brukowej i płyt granitowych. Miasto Białystok miało przeznaczonych na ten cel 40 tys. złotych, natomiast jedyna oferta, która wpłynęła w związku z tym ogłoszeniem, opiewała na kwotę aż 450 tys. złotych. Jak tak dalej pójdzie, to być może trzeba będzie do takich spraw organizować czyn społeczny, bo pracować dziś nie ma komu. A przynajmniej nie za stawki, które może zaoferować samorząd i pracodawca.

- Właśnie rozmawiałem z jednym z właścicieli firmy budowlanej, który mówi, że o ile rok temu dniówka budowlańca wynosiła 200 zł, to dzisiaj oczekiwania sięgają 300 zł – tłumaczył niedawno na łamach portalu pulshr.pl burmistrz Wadowic, Mateusz Klinowski.

Problem z realizacją inwestycji występuje w większości polskich miast. Białystok nie jest tu odosobniony. Aktualnie miasto realizuje duże projekty, jak budowa Trasy Niepodległości, przebudowę ulicy Ciołkowskiego, za chwilę ma ruszyć także budowa węzła w Porosłach. Wciąż trwa budowa Toru Wschodzący Białystok, którego cena już przekroczyła prawie dwukrotnie planowane szacunki. Zastępca prezydenta powiedział, że przetargi, których nie rozstrzygnięto lub unieważniono, będą powtórzone jeszcze pod koniec roku. To głównie budowa dróg w naszym mieście. Na remont i przebudowę będą musieli poczekać mieszkańcy między innymi takich ulic jak: Raginisa, Szeroka czy Proletariacka. Największy problem będzie jednak spotykał te inwestycje, które mają współfinansowanie z Unii Europejskiej. One muszą być zrealizowane w określonym terminie, bo w przeciwnym razie, pieniądze przepadną.

- To nie oznacza, że my zaprzestajemy w tym roku ogłaszać przetargi na budowę tych ulic. Bo to będzie jesienią, w ostatnich miesiącach roku. Liczymy na lepsze ceny i realizację w roku 2018. Informacje na ten temat są powszechnie dostępne – powiedział Adam Poliński, zastępca prezydenta Białegostoku.

Z pewnością sytuacja nie jest komfortowa i wygląda na to, że część inwestycji znacznie się opóźni. Powodem są ceny producentów materiałów budowlanych, ale także i wzrost oczekiwań płacowych pracowników. Kolejna sprawa, to ogólny brak rąk do pracy. O te ręce zresztą było już trudno kilka lat temu. Teraz widać wyraźnie, że kiedy wykwalifikowani robotnicy wyjechali do pracy za granicę, pozostali na miejscu mają jej zbyt wiele i zwyczajnie nie nadążają z realizacją zamówień. Nic nie wskazuje na zmiany na lepsze w najbliższym czasie.

Być może sytuację poprawiłyby zmiany legislacyjne w polskim prawie, ale i tak do większości musiałaby być zgoda Komisji Europejskiej. W ten sposób Polska jest jednocześnie w budowie, ale i w ruinie – patrząc na ciągnące się w nieskończoność budowy różnych obiektów i dróg.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: K.)

Brakuje rąk do pracy coraz bardziej komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl