6°C całkowite zachmurzenie

Choć to centrum miasta, błoto sięga niemal po kolana

Wiadomości, Choć centrum miasta błoto sięga niemal kolana - zdjęcie, fotografia

Mieszkańcy ścisłego centrum Białegostoku nie mają łatwego życia. Pomiędzy blokami trzeba chodzić w kaloszach lub gumowcach, bo inaczej nie da się wsiąść do samochodu. Ludzie wielokrotnie prosili urząd miejski o rozwiązanie problemu, ale ten wciąż jest na głowie mieszkańców, a nie urzędników.

Brak pieniędzy, czy zwykłe olewanie potrzeb mieszkańców kilku bloków przy ulicy Skłodowskiej? Dziś jeszcze nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że po każdym większym, a nawet mniejszym deszczu, po podwórku i tak zwanym parkingu, nie ma jak się poruszać. Wszystko tonie w błocie do tego stopnia, że niekiedy nie udaje się nawet ruszyć z miejsca.

Chciałbym się zapytać czy istnieje możliwość napisania przez Was artykułu na temat tego co się dzieje wokół naszego bloku i innych sąsiednich, a dokładnie o dziki parking oraz tzw. tereny zielone, które po roztopach zrobiły się jednym wielkim błotnym placem. Jest to ewidentne zaniedbanie tematu przez władze miasta, a jest to praktycznie centrum Białegostoku” – napisał do naszej redakcji pan Przemysław.

Pojechaliśmy na miejsce i faktycznie widok pomiędzy blokami nas kompletnie zaskoczył. Z rozmowy z mieszkańcami dowiedzieliśmy się, że niejednokrotnie prosili w magistracie o pomoc i doprowadzenie tego miejsca do ładu. Do tej pory ich prośby pozostawały bez echa. Jak nam przekazali, powodem miał być brak pieniędzy na budowę parkingu. Ale nie tylko o budowę parkingu tu chodzi. Tak zwane tereny zielone wokół bloków też zamieniają się w pole do rozgrywek piłki błotnej od bardzo długiego czasu jak tylko spadnie deszcz lub stopnieją śniegi.

- Jakoś ze dwa tygodnie temu zaparkowałem, jak jeszcze był przymrozek. Samochód stał dwa dni, a później zrobiło się cieplej. Nie było szans nawet wyjechać. Takie błoto okropne, że zakopałem się autem na własnym podwórku. A to jest centrum miasta. Pytam, czy tak to powinno wyglądać? – mówi naszej redakcji jeden z mieszkańców bloku przy ulicy Skłodowskiej.

- Bardzo dobrze, że ktoś tu do nas w końcu przyjechał. Może jak w mediach pokażą jak wygląda podwórko w centrum miasta, ktoś w końcu ruszy zad w urzędzie i zrobi z tym porządek – dodał inny z mieszkańców, z ulicy Skłodowskiej.

Z tematem zwrócimy się do urzędu miejskiego w Białymstoku. Być może nam ktokolwiek odpowie, dlaczego w centrum Białegostoku, gdzie wylane zostały całkiem niedawno hektolitry asfaltu z betonem, nie dało się zorganizować niedużej przestrzeni w taki sposób, żeby nie trzeba było nakładać gumowców w drodze na parking. I jak długo jeszcze mieszkańcy będą znosić takie widoki pomiędzy blokami.

W zasadzie trudno uwierzyć, że w ścisłym centrum Białegostoku są takie miejsca, do których nie da się praktycznie dojść normalnie, ani czasami dojechać. Wyjechać niekiedy, jak usłyszeliśmy, też się nie da. W ostateczności turyści pewnie tu nie zajrzą, więc doprowadzenie terenu do porządku może chyba poczekać. Z tym, że mieszkańcy mają już serdecznie dość tego czekania.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Choć to centrum miasta, błoto sięga niemal po kolana komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl