4°C słabe opady deszczu

Co z tym Mieszkaniem Plus w Białymstoku?

Wiadomości, Mieszkaniem Białymstoku - zdjęcie, fotografia

Pisaliśmy o tym wielokrotnie i powtórzymy jeszcze raz: program Mieszkanie Plus nabiera rozpędu w całej Polsce, ale nieprędko doczekamy się go w Białymstoku. Jeden z powodów to wyjątkowo pasywna postawa białostockiego magistratu. W Jarocinie i Białej Podlaskiej za kilka miesięcy zostaną oddane do użytku pierwsze mieszkania w ramach tego programu. U nas Mieszkanie Plus też się pewnie pojawi, ale raczej nie na gruntach komunalnych.

Obecnie w ramach programu Mieszkanie Plus budowanych jest około 1300 mieszkań, a inwestycja w kolejne 10 tysięcy jest w fazie przygotowawczej. Najszybciej - bo na początku 2018 roku - oddane zostaną mieszkania w Białej Podlaskiej i Jarocinie. W tej pierwszej miejscowości zostanie oddanych do użytku 186 mieszkań od 45 do 55 metrów kwadratowych. Czynsz za nie będzie wynosił około 350 zł, a koszt wynajmu od 10 do 12 zł za metr kwadratowy. Istnieje też możliwość wykupienia ich na własność na preferencyjnych warunkach.

Czym lepsza jest Biała Podlaska od Białegostoku? Mieszkania powstały tam tak szybko, bo miasto nie tylko samo zgłosiło się do programu i rozpoczęło intensywny lobbing w tej sprawie. Wskazało też działkę o wielkości 2,1 hektara i zadbały, aby działka ta była uzbrojona w niezbędne media. Co więcej: działka znajduje się w centrum nowopowstającego osiedla mieszkaniowego. A w Białymstoku?

Jeszcze w ubiegłym roku Urszula Mirończuk, rzecznik prezydenta powiedziała: - Nie mówimy nie. Warto rozważyć każdą inicjatywę, które pozwoli rozwiązać problemy mieszkaniowe. Natomiast warto pamiętać, że od lat realizujemy na dużą skalę program budownictwa komunalnego. Do końca roku będą gotowe bloki w ramach TBS-ów, czy mieszkania komunalne przy ul. Bema i Borsuczej. Opłaty w tych mieszkaniach są często niższe niż przewidziano w rządowym programie.

Białystok zgłosił do programu trzy różne lokalizacje o słabej atrakcyjności (przy ul. Kujawskiej o pow. 0,0497 ha, ul. Kawaleryjskiej o pow. 0,0133 ha oraz ul. Sosnowskiego o pow. 0,0726 ha). Pierwsza działka to teren wśród domów jednorodzinnych i szeregówek i można tam zbudowac wyłącznie wille miejskie maksymalnie trzykondygnacyjne. Druga lokalizacja przy wojskowych terenach zamkniętych, w sąsiedztwie wielorodzinnych budynków mieszkalnych oraz garaży. Zgodnie z planem można tu zbudować mieszkania i lokale usługowe: maksymalnie 4-kondygnacyjne (usługowe - 2 kondygnacje). Teren dodatkowo wpisany jest do rejestru zabytków zespołu zabudowań po dawnym 10. Pułku Ułanów Litewskich w Białymstoku. Lokalizacja ostatnia to okolica ul. Sosnowskiego i Kijowskiej - bardzo blisko Opery. Można tu budować budynki wielorodzinne do wysokości 18 metrów. Lokalizacje więc nie tylko średnio atrakcyjne ale i dodatkowo jeszcze z ograniczeniami.

Różnica w postawie obu miast jest więc bardzo widoczna: Białystok łaskawie się godzi na budowę mieszkań, jeśli ktoś z rządu będzie usilnie prosił. Władze miasta ewidentnie uważają jednak, że opanują kłopoty mieszkaniowe białostoczan przy pomocy opłat w mieszkaniach komunalnych. Biała Podlaska zabiegała o program oferując sensowną lokalizację i uzbrojone działki, zaś Białystok lokalizacje, na które raczej nie zdecydowaliby się deweloperzy.

Na szczęście poza gminą, na którą w tej sprawie trudno liczyć w Białymstoku są też grunty nie należące do miasta. W lutym PKP Nieruchomości podpisała list intencyjny z BGK Nieruchomości na realizację programu. Chodzi o 10,5 hektarów działki w sąsiedztwie dworca PKP i znajduje się między ul. Kolejową a Zwycięstwa. Teren ten nie jest objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, a PKP ma go w użytkowaniu wieczystym.

Skąd brak entuzjazmu władz miasta dla realizacji Mieszkania Plus w Białymstoku nie wiadomo. Z całą pewnością mieszkania komunalne (jest ich w Białymstoku około 4 tysięcy) nie są rozwiązaniem popytu na lokale mieszkaniowe. A ten popyt jest faktem: białostoczanie starają się o mieszkania komunalne, tysiące lokali za ciężkie pieniądze jest wynajmowanych prywatnie. Korzystają na tym deweloperzy, którzy budują w naszym mieście na potęgę robiąc dobre interesy. Tajemnicą poliszynela jest, że wielu z nich uważa Białystok za dobre miejsce do interesów i to nie tylko dlatego, że jest tu duże zapotrzebowanie na własne M.

Jeden z argumentów podnoszonych przez miasto: wysokie czynsze w Mieszkanie Plus jest chybiony.

- Wynajmujemy z żoną mieszkanie: 2 niewielkie pokoje i kuchnię czyli nic szczególnego. Płacę  1200 zł i dodatkowe opłaty za internet, kablówkę itp. Na lokal komunalny nie ma szans, bo mieszkamy w Białymstoku od niedawna. Czytałem warunki programu rządowego: nawet 1000 zł miesięcznie z szansą na własność po 30 latach to dla nas lepsze rozwiązanie niż to jest obecnie. A jak rozmawiam ze znajomymi to i tak wychodzi, że mamy dość tanio, bo kredyt na nowe mieszkanie to w sumie większe miesięczne wydatki. Wynajem innego mieszkania też może wypaść dużo drożej. W TBS-ach także też nie jest tak tanio jak się to czyta w oficjalnych dokumentach. Mocno dziwię się, że Białystok nie stara się o Mieszkanie Plus. Nie tylko my, ale wiele młodych ludzi na to czeka. Bylibyśmy zadowoloni gdyby tu wystartował - mówi pan Grzegorz Zawadzki.

Faktycznie: argumenty o niskich opłatach za lokale komunalne w Białymstoku nie są zbyt wiarygodne, Zwłaszcza, gdy weźmie się pod uwagę, że ze średnią stawką 6,65 zł za metr kwadratowy (dane z 2016 roku) nasze miasto mieści się w grupie najdroższych. Drożej płacą lokatorzy w Poznaniu (7,47 zł/mkw, Bydgoszczy 7,69 zł/mkw i Gdańsku 8,13 zł/mkw). Mieszkańcy TBS-ów pewnie byliby mocno zaskoczeni informacją, że ich opłaty są dużo niższe niż te z Mieszkanie Plus i to bez szans na własność w dalszej perspektywie. Tymczasem średnia cena wynajmu lokum w programie Mieszkanie Plus, w zależności od lokalizacji, ma wynosić od 10 do 20 zł za metr kwadratowy (na miesiąc). Zatem wynajęcie 45 metrowego mieszkania kosztuje maksymalnie ok. 900 zł miesięcznie. Po 30 latach regularnych opłat mieszkanie staje się własnością lokatora. Jeśli po 5 czy 10 latach wynajmu lokator straci pracę i nie będzie go stać na czynsz,  to pieniądze gromadzone przez poprzednie lata na subkoncie - na wykup mieszkania - zostaną  uruchomione na bieżące opłaty czynszu. Wydłuży to okres oczekiwania na własność, ale ochroni lokatora przed utratą mieszkania i nie pozbawi szans na stanie się właścicielem.

Na Podlasiu nie brakuje chętnych do korzystania z możliwości budowy mieszkań w ramach rządowego programu. W najbliższym czasie może powstać około 500 takich mieszkań, które będą budowane na gminnych terenach Augustowa, Łomży, Grajewa i Suwałk. Listy intencyjne w tej sprawie zostały niedawno podpisane przez BGK Nieruchomości w obecności wojewody Bohdana Paszkowskiego. Wszystkie zakładają współpracę między samorządami a rządowym funduszem. Samorządowcy podpisujący listy podkreślają, że głównym celem było ograniczenie deficytu mieszkaniowego na terenie województwa podlaskiego.

Nastawianie władz miasta nie nastraja optymistycznie. Pasywność magistratu nie przyspieszy w żaden sposób realizacji Mieszkania Plus w stolicy Podlasia. Jedyna nadzieja na szybką zmianę tematu to przyszłoroczne wybory samorządowe: albo obecny włodarz miasta i jego ekipa przymuszona walką o reelekcję nie tylko obieca bardziej energiczne działania ale też zacznie je realizować albo nowy prezydent obieca, a potem dotrzyma słowa w tej sprawie. Tak czy inaczej: znowu wszystko zależy od determinacji białostoczan.

(Przemysław Sarosiek/ Foto: bialystok.pl)

Co z tym Mieszkaniem Plus w Białymstoku? komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl