15°C bezchmurnie

Dyskontów i supermarketów już u nas dostatek. Robi się ciasno

Wiadomości, Dyskontów supermarketów dostatek ciasno - zdjęcie, fotografia

Coraz trudniej będzie rywalizować o białostockich klientów sieciom handlowym, które myślą o dalszym rozwoju w stolicy województwa podlaskiego. Wydaje się, że nie ma co liczyć na kolejne otwarcia znanych mieszkańcom marek, a te które jeszcze nie zagościły w naszym mieście, mają co analizować, jeśli myślą o ekspansji w Białymstoku.

Sytuacja na białostockim rynku spożywczym jest interesująca, a konkurencja - patrząc oczami zwykłego mieszkańca - duża, jak na niespełna 300-tysięczne miasto. Pomijając mniejsze punkty handlowe, dość powiedzieć, że obecnie w Białymstoku na zakupy zapraszają (oczywiście między innymi, dane podajemy wybiórczo) następujące "sieciówki": dwa hipermarkety Auchan, Bi1, dwa hipermarkety Carrefour, trzy supermarkety Piotr i Paweł, trzy markety Arhelan, jeden supermarket Tesco; Stokrotka posiada 11 supermarketów i trzy markety; PSS Społem Białystok - 12 supermarketów, dwa sklepy typu delikatesy, 13 spożywczych, dwa mięsno-wędliniarskie, trzy przemysłowe oraz jeden dom handlowy.

Na uwagę zasługują mocno walczące między sobą o klientów dyskonty marek Biedronka i Lidl. Ta pierwsza prowadzi w stolicy regionu blisko 30 punktów, a najbliższy konkurent - sześć.

30 listopada z kolei, obok dworca PKS, otwarty został pierwszy w naszym mieście, choć już szósty na Podlasiu, market Kaufland - spory, bo o powierzchni ponad 2 000 metrów kwadratowych.

Bez podziału na nazewnictwo, które zresztą wiele mówi o powierzchni danej placówki, w Białymstoku pod znanym logo znajduje się: 46 sklepów Lewiatan i blisko 90 z Grupy Chorten. Informację tę podajemy jako ciekawostkę, że kupcy chętnie przystępują do znanych sieci, by swoje punkty handlowe firmować rozpoznawalną marką. Z drugiej strony i tutaj znajdziemy punkty powierzchniowo zbliżone do typowych dyskontów.

- Sieci dyskontowe, takie jak Biedronka i Lidl, będą się nadal rozwijały, jednakże w coraz wolniejszym tempie - uważa białostocki marketingowiec Andrzej Kondej, prowadzący branżowy portal RynekDetaliczny.pl.

Jego zdaniem powodem jest postępujące zjawisko nasycenia rynku i intensywna konkurencja. Coraz trudniej jest też o dogodne lokalizacje. Dyskonty zresztą nie walczą tylko ze sobą (np. Biedronka z Lidlem). Wszystkie sieci detaliczne konkurują między sobą o względy tych samych klientów. Problemem jest ograniczony wzrost wydatków na żywność i produkty pierwszej potrzeby, które rosną wolniej niż tempo wzrostu dochodów. Wynika to z faktu, iż w sytuacji wzrostu siły nabywczej coraz więcej wydajemy na dobra i usługi wyższego rzędu, np. wyposażenie wnętrz, rozrywki, podróże, rozwijanie hobby.

- Sytuacja na białostockim rynku spożywczym będzie jeszcze bardziej interesująca, gdy wejdą nowe sieci, które są u nas jeszcze nieobecne. Mam na myśli Kaufland, niedawno uruchomiony, Intermarche, Netto, Dino, Carrefour Express. Są to sieci bardzo dynamiczne, a ich pojawienie się na lokalnym rynku jeszcze bardziej zwiększy konkurencję - mówi Andrzej Kondej. - Już teraz można zaobserwować zjawisko tzw. kanibalizacji, gdy kolejne sklepy tej samej sieci odbierają klientów placówkom dotychczas istniejącym. Problem ten zaczyna dotykać już sieci Biedronka, co sygnalizuje, że coraz trudniej będzie o nowe otwarcia.

(Piotr Walczak / Foto: BI-Foto)

Dyskontów i supermarketów już u nas dostatek. Robi się ciasno komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2018-01-23 17:56:20

    Gdzie jest trzeci Piotr i Pawel. Jest w Alfie i na 1000-lecia.

  • Gość - niezalogowany 2018-01-23 23:17:51

    Przy Galerii Zielone Wzgórze

Dodajesz jako: Zaloguj się