-8°C pochmurno z przejaśnieniami

Farsa na sto fajerek. Czyli konsultacje społeczne w wydaniu magistratu

Wiadomości, Farsa fajerek Czyli konsultacje społeczne wydaniu magistratu - zdjęcie, fotografia

Jak wyglądają konsultacje społeczne w wykonaniu urzędu miejskiego w Białymstoku można było przekonać się kilkanaście dni temu. Najpierw mieszkańcy nie zostali właściwie poinformowani o miejscu ani godzinie spotkania, później mieli zabrać głos w sprawie projektu przebudowy ulic, o którym nie mieli pojęcia.

Jeśli tak wyglądają wszystkie tak zwane konsultacje społeczne, jak te z minionego czwartku (7 grudnia), to na pewno nie powinny się nazywać konsultacjami społecznymi, tylko wysłuchaniem publicznym. Urzędnicy wraz z zastępcą prezydenta zaprosili mieszkańców osiedla Jaroszówka, żeby przedstawić im pomysł przebudowy głównej ulicy – Władysława Raginisa oraz kilu mniejszych. Tylko, że w tej sprawie pojawiło się tyle nieścisłości, że cała sprawa powinna wrócić do samego początku. A dziś już właściwie jest już po wszystkim.

Prezydent Miasta Białegostoku, ul. Słonimska 1 zawiadamia o wszczęciu postępowania administracyjnego dotyczącego wydania decyzji o ustalenie lokalizacji inwestycji celu publicznego polegającej na budowie i przebudowie ulicy Jaroszówka, Rycerska i B. Krzywoustego w zakresie: nawierzchni jezdni, chodników, zjazdów wraz z budową i przebudową infrastruktury technicznej obejmującej: kanalizację deszczową z wpustami i przykanalikami, oświetleniem ulicznym, ekranami akustycznymi oraz usunięciem kolizji z infrastrukturą techniczną (…)” – czytamy w obwieszczeniu z dnia 24 listopada tego roku, zamieszczonym w Biuletynie Informacji Publicznej.

I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że z dokumentami można było zapoznać się do 8 grudnia, zaś konsultacje społeczne odbyły się 7 grudnia. No i przede wszystkim w sprawie, co której nie było informacji w obwieszczeniu, bo dotyczyły przebudowy ulicy Władysława Raginisa. Z tymi dokumentami nikt nie miał szansy się zapoznać, ponieważ urzędnicy zwyczajnie odmówili wglądu do dokumentacji. Na dodatek w oficjalnych dokumentach urzędowych pojawiły się błędy.

- To jest procedura administracyjna, w określonym czasie. A jeśli chodzi o ulicę Raginisa, to jesteśmy na etapie przygotowywania dokumentacji projektowej. To jest dużo wcześniejszy etap – mówił do mieszkańców zastępca prezydenta Adam Poliński.

Stwierdził też, że konsultacje w związku z tym odbędą się w późniejszym terminie. Na uwagi mieszkańców, że jednak zostali zaproszeni na konsultacje w sprawie przebudowy głównej ulicy na Jaroszówce, a mianowicie ulicy Władysława Raginisa, zastępca prezydenta najpierw próbował tłumaczyć, że to nie o to chodzi. Żeby za chwilę dodać, że jednak to właściwie o to.

- Dlaczego połączyliśmy to, bo trzeba odróżnić konsultacje pojedynczych ulic lokalnych między blokami od konsultacji ulic takich jak Raginisa, która jest drogą wojewódzką, która służy nie tylko mieszkańcom osiedla, ale wszystkim mieszkańcom, a nawet tym, mieszkającym w Supraślu – wyjaśnił.

- Złożyłam zapytanie na sesji Rady Miasta, kiedy będą konsultacje i kiedy będzie wyłożona dokumentacja projektowa przebudowy ulicy Raginisa. Odpowiedział mi pan, że dziś o godzinie 17.00, ale nawet nie powiedział pan gdzie. Musiałam zadzwonić do Biura Rady Miasta, żeby dowiedzieć się, gdzie będą te konsultacje, przekazałam to radnemu Piotrowi Jankowskiemu i on dotarł do mieszkańców. To nie jest tak, panie prezydencie, że to są uczciwe konsultacje – zabrała głos radna Katarzyna Siemieniuk.

W trakcie spotkania radnemu Jankowskiemu urzędnicy powiedzieli, że więcej żadnych konsultacji już nie będzie, co można odczytać, że za jednym zamachem mieszkańcy mieli się wypowiedzieć w sprawie przebudowy mniejszych ulic, o których mowa w cytowanym przez nas obwieszczeniu, jak i ulicy Raginisa, choć nikt nigdy nie pokazał im żadnych planów, ani pomysłów co do planowanej przebudowy. Na dodatek urzędnicy w ulotkach do mieszkańców napisali, że mają dwa tygodnie na ustosunkowanie się do projektu, choć w oficjalnym dokumencie zamieszczonym na BIP, termin był o tydzień krótszy. I na takie uwagi zastępca prezydenta – Adam Poliński – odrzekł, że może usiąść i odręcznie przeprawić wszystkie ulotki na miejscu. Ale dokumentów odnośnie przebudowy Władysława Raginisa nikt nadal nie pokazał. Zatem uwagi do czego mieszkańcy mieliby zgłaszać?

Dalej było już tylko ciekawiej. Zgromadzeni mieszkańcy w zasadzie nie wiedzieli w jakiej sprawie się spotkali i co ma być w końcu konsultowane. Okazało się do tego, że są plany – choć w opracowaniu – jak ma być przebudowywana ulica Raginisa, ale wglądu do dokumentów odmówiła dyrektorka Zarządu Dróg – Bożena Zawadzka. I żeby było jeszcze ciekawiej, odmówiła też wglądu do dokumentów członkom rady osiedla Jaroszówka, którzy jako pierwsi powinni taką dokumentację otrzymać, żeby przekazać pomysły mieszkańcom swojego osiedla.

- Jakież było moje zdziwienie, kiedy pani Zimnoch (urzędniczka pracująca w Zarządzie Dróg Miejskich – dop. red.) przekazała mi, że pani dyrektor Zawadzka zabroniła wykonania kserokopii i nie otrzymałam tych kserokopii – powiedziała radna osiedla Jaroszówka, Maria Bzura. – Proszę państwa, nie dajmy się zastraszyć. Miasto nie chce nam mieszkańcom pomagać, tylko chce utrudniać. To jest inwestycja ze środków publicznych i nie urzędnik zza biurka będzie decydował, jak mamy żyć. Urzędnicy są po to – i proszę o tym pamiętać – aby nam pomagać, są dla nas – dodała.

Słowom urzędników, którzy próbowali się tłumaczyć, w tym zastępcy prezydenta Białegostoku, przeczą dokumenty, które są upublicznione w sieci, a konkretnie w Biuletynie Informacji Publicznej. To tam właśnie znajduje się dokument podpisany przez prezydenta Truskolaskiego, który zarządzeniem nr 1416 z dnia 4 grudnia 2017 r. zarządził konsultacje społeczne w sprawie przebudowy ulicy Raginisa na dzień 7 grudnia. Z tym, że obecni urzędnicy przekonywali, że tak nie jest i że konsultacje odbywają się odnośnie innych ulic, a konsultacje odnośnie Raginisa się odbędą po zatwierdzeniu dokumentacji projektowej. Zatem albo prezydent nie wiedział, co napisał, albo urzędnicy nie wiedzieli, co przyszli skonsultować. Tak czy inaczej, konsultacje okazały się całkowitą farsą.

Jeśli w taki sposób wyglądają wszystkie konsultacje społeczne w Białymstoku, to można powiedzieć, że nikt z magistratu z mieszkańcami niczego nie konsultuje, choć przeprowadzenie konsultacji jest obowiązkiem. Mieszkańcy za to mogą wypowiadać się w sprawie nazwy budynku czy zdjęć do kalendarza, które to sprawy nie mają żadnego znaczenia dla funkcjonowania Białegostoku i samych mieszkańców. Tam, gdzie ma to największe znaczenie, urzędnicy przychodzą, mówią co im ślina na język przyniesie, nie znają własnych dokumentów, po czym uważają, że wszystko skonsultowali. A mieszkańcy…  w żadnym momencie nie mieli nawet szansy poznać tematu konsultacji, które zakończono.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

Farsa na sto fajerek. Czyli konsultacje społeczne w wydaniu magistratu komentarze opinie

  • gość 2017-12-29 18:37:47

    To czyste POśmiewisko ,nie zastępca prezydenta o czym osobiście się przekonałem ,będąc ze skargą na podległych mu pracowników.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl