Jak świętowano Wielkanoc w PRL-u?

Styl Życia, świętowano Wielkanoc - zdjęcie, fotografia
  • z13657850Q
  • z13657853Q
Fakty Białystok 31/03/2013 18:00

Zapraszamy do przeczytania wspomnień naszej Czytelniczki, Bogusi.

Odwiedzając sklepy w szaleństwie przedświątecznych zakupów nie mogę wręcz odgonić od siebie myśli, jak bardzo zmieniło się moje życie. Chociażby święta wielkanocne, jakże inaczej ich przygotowania wyglądały w w PRL-u…

Chociaż nie pamiętam, by tamte święta były uboższe od dzisiejszych, to muszę przyznać, że czasy dzieciństwa i młodości wspomina się sentymentalnie, co może zaburzać realny obraz PRL-u. Święta wielkanocne w tamtych czasach, przy reglamentacji towarów i wprowadzonych kartkach żywnościowych, wbrew pozorom wcale nie były takie biedne. Ludzie mieli wtedy mniejsze oczekiwania, no i potrafili zakombinować.

Pierwsze wielkanocne święta pod znakiem kartek miały miejsce w 1977 roku, natomiast prawdziwy kartkowy boom zaczął się w 1981 roku i trwał do roku 1989, czyli do końca ustroju. Na kartki kupowało się mięso, słodycze, środki czystości, benzynę, papierosy i alkohol.

Reglamentowano nawet pieluchy tetrowe dla niemowląt. Polacy z kartkami kombinowali na potęgę, więc wprowadzono kartki zaopatrzeniowe, na podstawie których można było otrzymać kartki żywnościowe. A każde ich pobranie wbijano do dowodu osobistego. Jak ktoś kartki zgubił, przepił czy przejadł wcześniej, zawsze mógł liczyć na paczki od rodziny mieszkającej za granicą lub z kościoła, gdzie rozdawano żółty, bardzo tłusty i słony ser.

Byli i tacy, którzy na ogródkach działkowych hodowali własne kozy, króliki i nutrie, a nawet świnie. Natomiast jak kotletów nie było, to żeby wzbudzić zazdrość sąsiadów, zawsze można było uderzyć tłuczkiem o podłogę, a co niech myślą, że u nas dziś schabowy!

Rząd trzymał łapę na produkcji żywności i rolnik nie mógł sobie, ot tak, zabić przed świętami świniaka. Dlatego prosiaki hodowano na lewo, potem je po cichu ubijano i obdarowywano bliskich na Boże Narodzenie i Wielkanoc. Ale trzeba było uważać, bo za  rozprowadzanie „masy mięsno–tłuszczowej” poza systemem reglamentacji groziła kara! Ostatecznie można było wprosić się do rodziny na wieś.

Co było wtedy największym świątecznym rarytasem? Oczywiście gotowana szynka, cytrusy i słodycze. Ostatnie dni przed Wielkanocą upływały na nerwowym wyczekiwaniu, kiedy do Polski dopłynie pierwszy statek z pomarańczami. Bywało też, że na wielkanocne stoły pomarańcze podążały też drogą lądową i przed samymi świętami pojawiły się w sklepach cytrusy włoskie, tureckie i kubańskie.

W sklepach brakowało prawie wszystkiego, a niektóre towary kupić można było tylko na kartki lub za dolary. Nawet zdobycie butelki czystej było nie lada sztuką, a i win z importu było niewiele. Kto by zresztą do śledzia wino pijał! Olej słonecznikowy i oliwa z oliwek pojawiały się w ilościach śladowych i to jedynie w sklepach „dla chorych". Przed samymi świętami w sklepach na ogół była dostępna mąka, proszek do pieczenia i cukier waniliowy, no i rodzynki z Turcji i Iraku.

W tamtych czasach gusta nam się spłaszczyły, ujednoliciły i zubożały. W wielu recepturach przy co bardziej wyszukanych składnikach pojawiała się adnotacja „jeżeli jest”. W warzywniakach królowała kapusta, włoszczyzna, ziemniaki, buraki i cebula.

Nie oznacza to, że przygotowanie sutych świąt w PRL-u nie było możliwe. Wystarczyła wiara w powodzenie i stoicki spokój. To prawda, że przed świętami nogi aż bolały od stania w kolejkach, to jednak stojąc w ogonku można było zawrzeć ciekawe znajomości...

A jak zakupy się udały, to tak jak dzisiaj, przy świątecznym stole rodzina cieszyła się szynką, żurkiem z białą kiełbasą, bigosem, jajkami w sosie tatarskim. Był też zalany lnianym olejem z cebulką śledzik z beczki (macerowany wcześniej kilka godzin w maślance lub mleku), sałatka wielowarzywna (przez moją Teściową nazywaną „kaczym żerem”), pasztet domowej roboty, zimne nóżki, kiszone ogórki oraz marynowane w occie grzybki, śliwki i dynia. A na deser baby i serniki, a tylko w niektórych domach mazurki.

Święta za komuny miały swoje zalety, bo szynka, choć wystana w kolejce, była jakościowo lepsza niż dzisiejsze produkty z niezliczoną ilością konserwantów, spulchniaczy i środków aromatyzujących.

Dziś nie bez powodu Polacy coraz niechętniej sięgają po mięso, które już dawno straciło status rarytasu. Pozostanie tajemnicą systemu, czym tak utwardzano cukier cukrowych baranków, że można było połamać sobie na nich wszystkie zęby. Mimo to wielkanocny baranek, zaraz po odtrąbieniu radosnego Alleluja, trafiał z koszyczka do brzuszków dzieci. Najgorsza była podstawka, zwłaszcza jej część zielona, z trawką namalowaną akwarelą.

A co z zajączkiem, który przynosi prezenty grzecznym dzieciom w pierwszy dzień świąt? Bogatsi rodzice mogli się szarpnąć na peweksowskie klocki lego, ale za złotówki trudno było włożyć coś sensownego do koszyczka. Nie było też słodyczy do schowania w ogrodzie dla najmłodszych. Mało kto wierzył wtedy, że większość opisywanych tu problemów kiedyś zniknie.

Tamte święta tylko wydają się takie straszne, ubogie i szare. Tak naprawdę miały w sobie dużo uroku. A że w koszyczkach od zajączka zamiast czekoladowych słodyczy były wyroby czekoladopodobne, to już drobny szczegół.

(foto: 1960 -1975 Wystawa wędlin i mięs z okazji świąt Wielkanocnych)

 

Reklama

Jak świętowano Wielkanoc w PRL-u? komentarze opinie

  • Nikita - niezalogowany 2013-04-02 08:32:47

    Bez względu na to jaka była rzeczywistość, to Polacy zawsze lubili (i umieli) świętować :)

  • Kinia - niezalogowany 2013-04-01 00:41:34

    aż łezka się zakręciła w oku - same wspomnienia wrodziły :D

  • Wanda - niezalogowany 2013-03-31 21:02:44

    Ale to były czasy!

  • maria - niezalogowany 2013-03-31 18:49:06

    Tak było...

  • Aleksander - niezalogowany 2013-03-31 18:04:04

    Stare dobre czasy :)

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Ankieter/Ankieterka Białystok

Główne zadania:  przeprowadzenie badania w terenie w formie krótkiej ankiety  wprowadzenie zebranych danych do narzędzia informatycznego..


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez fakty.bialystok.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1 m 47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"