25°C lekkie zachmurzenie

Jak to jest, że komunikacją miejską jeździ coraz mniej osób – cz. II

Wiadomości, komunikacją miejską jeździ coraz mniej osób - zdjęcie, fotografia

Jedną z oczywistych przyczyn odpływu pasażerów komunikacji miejskiej jest rozbudowa sieci dróg w Białymstoku, która służy samochodom osobowym oraz ciężkiemu transportowi. Fakt ten zdaje się być kompletnie pomijany w analizie, choć to pierwsze, co rzuca się w oczy choćby laikowi. Ale są też inne przyczyny – przede wszystkim uszczęśliwianie na siłę pasażerów przy niemal kompletnej ignorancji ich potrzeb.

Kilka powodów odpływu pasażerów komunikacji miejskiej w Białymstoku opisywaliśmy już na naszych łamach. Dziś skupimy się na kolejnych. Choć zaznaczamy, że problem z odpływem pasażerów transportu zbiorowego jest widoczny nie tylko w Białymstoku, ale niemal w każdym mieście. Wynika to z faktu, że wiele dużych, polskich miast, realizuje dokładnie to samo i tak samo, skoro są unijne pieniądze do wzięcia. Samorządy sięgają po nie, niezależnie od tego, czy coś ma sens, czy nie.

Beneficjentem projektu będzie Miasto Białystok, lecz z jego rezultatów korzystać będą wszyscy użytkownicy dróg oraz transportu zbiorowego w mieście. Dotyczy to zarówno mieszkańców, osób dojeżdżających do Białegostoku z gmin ościennych, jak i turystów oraz osób czasowo przebywających w mieście. Bezpośrednią grupą docelową projektu są mieszkańcy Białegostoku. Projekt przyczyni się do promocji komunikacji miejskiej jako środka transportu w codziennych dojazdach do pracy/szkoły, tym samym doprowadzi do spadku natężenia ruchu samochodowego w gminach sąsiadujących co z kolei poprawi jakość życia i zdrowia ich mieszkańców oraz zmniejszy zanieczyszczenie powietrza na terenie gmin BOF” – to część oficjalnego komunikatu ze strony Miasta Białystok dotyczącego funduszy unijnych, jakie Białystok otrzymał na poprawę dostępności centrum Białegostoku dla komunikacji miejskiej.

Wyjaśniamy, że ten komunikat dotyczy trzech inwestycji drogowych: przedłużenia ulicy Sitarskiej, przebudowy ulicy Tysiąclecia Państwa Polskiego oraz ulicy Jurowieckiej. Czyli tak naprawdę budowy kolejnych dróg, po których oprócz autobusów komunikacji miejskiej, pojadą także samochody osobowe. Dodamy tylko, że projekt ten przewiduje zakup nowych autobusów, ale już nie przewiduje zwiększenia liczby przystanków autobusowych – poza przedłużoną ulicą Sitarską, po której nigdy wcześniej autobusy nie jeździły, ponieważ ulica dopiero jest zbudowana.

Pasażerom Miasto Białystok funduje ładnie wyglądające przystanki, na których usiąść może zaledwie kilka osób. Zimą często brakuje odpowiednich osłon od wiatru, deszczu lub śniegu. Ale są miejsca, w których przystanków kompletnie nie ma. Tak było między innymi z Uniwersytetem w Białymstoku, który przeniósł się na obrzeża. Mimo, że muszą tam na zajęcia dojeżdżać studenci oraz kadra uniwersytecka, trzeba było bardzo długo przekonywać prezydenta Białegostoku do tego, aby zechciał uruchomić linię autobusową, choć ta powinna być tam dociągnięta zanim rozpoczęto pierwsze zajęcia. Choćby po to, aby przyzwyczaić ludzi do nowej trasy, do przystanków i zachęcić tym samym do wyboru autobusu miejskiego zamiast własnego samochodu.

Stało się jednak zupełnie inaczej. Studenci wyszarpali sobie linię „C” po wielu miesiącach, jaka na dodatek raczej nie zabierze ze sobą studentów, którzy przyjeżdżają na zajęcia pociągiem lub autobusem komunikacji dalekobieżnej. To zresztą kolejna sprawa, która w Białymstoku i winnych miastach leży i czeka na dobre rozwiązanie. Chodzi o to, że dziś łatwiej jest przyjezdnym dotrzeć własnym samochodem i poruszać się nim, niżeli skorzystać z komunikacji miejskiej.

Uczniowie stanowią coraz mniejszą liczbę ludności, ale będąc coraz mniejszą liczbowo grupą pasażerów  zwiększają swój udział w ich całkowitej liczbie (dwukrotny wzrost w ciągu dekady). Większość z nich po osiągnięciu pełnoletności zdobywa uprawnienia do prowadzenia samochodu osobowego nabywa go je w celu codziennego dojeżdżania do pracy. W ten sposób od lat komunikacja publiczna utraciła i nadal traci swoje znaczenie przy dojazdach do pracy. Posiadanie samochodu na terenach wiejskich staje się w praktyce warunkiem uzyskania zatrudnienia – kandydaci nie posiadający dostępu do samochodu są odrzucani na etapie rekrutacji. Również wybór szkoły ponadgimnazjalnej/ponadpodstawowej warunkowany jest nie aspiracjami zawodowymi, lecz możliwością dojazdu. W wielu przypadkach uczniowie decydują się na zamieszkanie w internacie, mimo że odległość pomiędzy szkołą a domem nie przekracza 20-30 km” – analizowali eksperci z Klubu Jagiellońskiego.

- Na podstawie danych liczbowych z obszaru aglomeracji białostockiej widać wyraźnie, że likwidacja II strefy taryfowej na terenie gminy Supraśl, co oznacza praktycznie obniżenie cen biletów o 50 %, nie zwiększyło zainteresowania usługami przewozowymi, a nawet można mówić o spadku wartości biletów sprzedanych w gminie na I strefę – wyjaśnia w odpowiedzi na interpelację radnego Henryka Dębowskiego, prezydent Białegostoku, Tadeusz Truskolaski.

Jak widać, nie pojawiła się refleksja o tym, że liczba połączeń zwyczajnie zmalała i ktoś, kto do tej pory miał pasujące połączenie, to przy jego braku, wybrał inny środek transportu. Do tego dochodzi kolejny jeszcze problem z przejazdami – w zasadzie ograniczenie przejazdów z powodu inwestycji drogowej prowadzonej na całej trasie Supraśl – Białystok. Część potencjalnych podróżnych zmuszona była do wyboru innej trasy, nawet dłuższej, ale takiej, którą można przejechać szybciej. Co także istotne trasy, po której nie jeździ komunikacja miejska i nie zawsze dalekobieżna.

Co jeszcze ważne w tym temacie i na co zwraca uwagę również sam prezydent, to fakt, iż Białystok uzupełnił komunikację miejską o system rowerowy. I tu jest sytuacja taka, że coraz więcej mieszkańców przesiada się na rowery, nie tylko miejskie, ale również swoje własne. Drogi dla rowerów także budowane są prawie tak szybko jak nowe drogi dla samochodów. Różnica polega jednak na tym, że osoby korzystające z systemu BiKeR nie zostawiają pieniędzy w Białostockiej Komunikacji Miejskiej, tylko u operatora, który nam system zorganizował. Na dodatek Miasto Białystok dopłaca do tego interesu, aby uzupełnić Białostocką Komunikację Miejską.

- Jednocześnie zasobność społeczeństwa w ostatnich 10 latach systematycznie rosła, czego owocem jest kilkudziesięcioprocentowy wzrost liczby samochodów posiadanych przez białostoczan. Zachęcając do rezygnacji z samochodu osobowego miasto uruchomiło w 2014 roku BiKeRa Białostocką Komunikację Rowerową, która przejęła rocznie ponad 500 tys. pasażerów komunikacji miejskiej, wraz z utratą wpływów z biletów – wskazuje Tadeusz Truskolaski w swojej odpowiedzi na interpelację radnego.

Nie wiemy czy istniała inna możliwość porozumienia się z operatorem, firmą Nexbike, ponieważ nikt o tym nie wspominał. Jedno natomiast jest pewne. Nasz miejski transport zbiorowy nadal będzie tracił, jeśli przede wszystkim rozkłady jazdy nie zmienią się na bardziej dopasowane do oczekiwań pasażerów, a o doprowadzenie linii tam, gdzie są zgłaszane takie potrzeby, trzeba znów będzie walczyć miesiącami z urzędnikami. Warto, aby w zbliżającej się kampanii wyborczej do samorządu, podjąć debatę o Białostockiej Komunikacji Miejskiej. Być może pojawią się w jej trakcie pomysły, jak zmienić istniejący stan rzeczy. Wszak korzyści wynikające z korzystania z usług transportu zbiorowego spłyną na wszystkich.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: bialystok.pl)

Jak to jest, że komunikacją miejską jeździ coraz mniej osób – cz. II komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl