4°C słabe opady deszczu

Już prawie 11 lat zarządza mieniem miasta i nie ogarnął czym jest to mienie

Wiadomości, prawie zarządza mieniem miasta ogarnął mienie - zdjęcie, fotografia

Być może pora odesłać prezydenta na zasłużoną emeryturę polityczną. Bo choć zrobił wiele dla budowy dróg w mieście i drogich obiektów pozostających na utrzymaniu białostoczan, to najwyraźniej jeszcze nie załapał na czym polega zarządzanie miejskim mieniem. Czyli tym mieniem, które należy do wszystkich mieszkańców Białegostoku. Klasycznym przykładem całkowitej niekompetencji jest to, jak traktuje jedyne pełnowymiarowe boiska przy Świętokrzyskiej.

Na początek trzeba sobie powiedzieć jasno – boiska są własnością Miasta Białystok. Należą zatem do wszystkich mieszkańców Białegostoku. Nie jest to własność ani prezydenta, ani radych, ani urzędników, ani nawet Stowarzyszenia Miejskiego Ośrodka Szkolenia Piłkarskiego, które na mocy zawartej jeszcze w 2004 roku umowy, zarządza terenami miejskimi. Zarządza wyręczając urzędników. Zarządza, ponieważ MOSP prowadzi tam zajęcia sportowe, które i tak ktoś musiałby prowadzić.

Władze Stowarzyszenia od początku dbają o boiska, utrzymują je, aby dzieci mogły na nich trenować i aby boiska spełniały wszelkie standardy do rozgrywania meczów. Co istotne, są to jedyne w Białymstoku pełnowymiarowe boiska, na których można rozgrywać mecze ligowe, ale także zawody sportowe w piłce nożnej czy innych dyscyplinach sportowych. Inne boisko posiada spółka Stadion Miejski, ale tam nie trenuje nawet pierwszoligowa Jagiellonia. Powodem są przede wszystkim ceny wynajmu. I nawet Jagiellonia, dopóki nie wybuduje sobie własnych boisk, trenuje zamiast na stadionie, to w podbiałostockich Pogorzałkach.

O co chodzi? O to, że od początku tego roku, pojawił się kolejny już problem ze strony magistratu, który w efekcie spowodować może, że ponad półtora miliona złotych rozpłynie się w powietrzu i nikt z tych pieniędzy nie skorzysta. Władze Miejskiego Ośrodka Szkolenia Piłkarskiego cieszyły się, kiedy radni wpisali do tegorocznego budżetu kwotę 700 tys. złotych z przeznaczeniem na remont ośrodka sportowego przy Świętokrzyskiej. Radość była jeszcze większa, kiedy okazało się, że Ministerstwo Sportu także z chęcią dołoży i to 850 tys. złotych na ten sam cel. Razem więc byłaby to kwota ponad półtora miliona złotych. Ale pieniędzy na remont ośrodka nie ma. I możliwe, że nie będzie, albo przejmie je jakieś inne miasto w Polsce. Powodem tego jest fakt, że prezydent za nic w świecie nie chce wykonać uchwały Rady Miasta i przeprowadzić remontu boisk – boisk, które nie były remontowane od wielu lat.

- Gdybyśmy prosili o pomoc w utrzymaniu, to rozumiałbym stanowisko Prezydenta. Ale my przecież inwestujemy w teren należący do miasta. Chcemy utwardzić drogę i parking, postawić piłkołapy za bramkami. Pół biedy jeśli piłka poleci w stronę rzeki Białki, ale jeśli ktoś kopnie mocniej i spadnie na samochód jadący ulicą Świętokrzyską? Czy prezydentowi nie powinno zależeć na bezpieczeństwie białostoczan? – żalił się zupełnie niedawno radnemu Wojciechowi Koronkiewiczowi wiceprezes MOSP, Krzysztof Nowakowski.

Bezpieczeństwo to jedno, posiadanie jedynych pełnowymiarowych boisk to drugie, ale jest i trzecie – boiska należą do Miasta Białystok. Prezydent ma obowiązek o nie dbać w imieniu mieszkańców. Użytkujący grunty, czyli MOSP, zwrócił uwagę, że są luki w ogrodzeniu, że nie ma piłkołapów, że dzieci z rodzicami dojeżdżają po błocie zamiast po twardej, normalnej drodze, itd., itd. Normalne jest, że prosił o załatwienie sprawy.

To tak samo, jakby wynajmujący od właściciela mieszkanie, zgłosił fakt uszkodzonej instalacji elektrycznej, albo konieczność wymiany okien z drewnianych na plastikowe. Trudno bowiem sobie wyobrazić, że wynajmujący będzie ponosił takie koszty inwestycyjne i nie będzie miał możliwości zabrać instalacji lub okien ze sobą, kiedy postanowi zmienić wynajmowany lokal na inny.

Prezydent Białegostoku takich podstawowych spraw nie rozumie. A wydawałoby się, że po blisko 11 latach powinien mieć w najmniejszym paluszku ogarnięte sprawy zarządzania własnością miasta, należącą do wszystkich białostoczan. Tym bardziej, że nie wykłada z prywatnej kieszeni ani złotówki, nawet jednego grosza, ale ma obowiązek wykonać uchwałę Rady Miasta, która z pieniędzy białostoczan postanowiła wspólny majątek doprowadzić do porządku. Więc teraz najprawdopodobniej Rada Miasta będzie musiała napisać jak krowie na rowie – czym jest uchwała budżetowa z zapisanymi 700 tysiącami złotych na remont boisk przy Świętokrzyskiej.

W związku z pismem z dnia 27 lutego 2017 r. Prezydenta Miasta Białegostoku stwierdzającego, iż wskazana w budżecie Miasta 2017 roku kwota 700.000 zł nie może być przeznaczona na remont ośrodka sportowego przy ulicy Świętokrzyskiej (pismo w załączeniu) uprzejmie prosimy o dokonanie wykładni uchwały budżetowej poprzez ustalenie czy stwierdzenie „remont ośrodka sportowego przy ul. Świętokrzyskiej – wymiana nawierzchni boiska – 700.000 zł” należy traktować jako zobowiązanie Prezydenta Miasta Białegostoku do wydatkowania środków jako nakładu inwestycyjnego na majątek gminy czy też jako wydatek związany z bieżącym utrzymaniem istniejącej infrastruktury przedmiotu użyczenia” – piszą działacze Stowarzyszenia do Rady Miasta.

Kiedy taka wykładnia się pojawi, trafi do władz Miejskiego Ośrodka Szkolenia Piłkarskiego, a następnie Stowarzyszenie przekaże tę wykładnię do Prezydenta Białegostoku. Po to, aby wiedział, co ma w obowiązkach służbowych, jeśli chodzi o dbałość o wspólne mienie mieszkańców Białegostoku. Jeśli prezydent będzie dalej z uporem maniaka odmawiał przeprowadzenia przetargu na remont boisk, może skończyć jako oskarżony przed wymiarem sprawiedliwości za działanie na szkodę finansów publicznych – bo przepadnie wówczas dotacja z Ministerstwa Sportu, albo za działanie na szkodę interesu publicznego – bo 700 tys. złotych z budżetu miasta również nie zostanie rozdysponowane na utrzymanie wspólnego majątku.

- Prezydent powinien się cieszyć, że ma tak dobrze utrzymaną bazę. I chyba logiczne, że od czasu do czasu potrzebne są nakłady na remonty, bo wszystko się zużywa. Trzeba odnowić, poprawić, odmalować, żeby obiekt nie stwarzał zagrożenia. Przecież my prowadzimy zajęcia dla dzieci, a nie dla siebie. To co ma MOSP należy do wszystkich mieszkańców – wyjaśniał naszej redakcji jeszcze w czerwcu tego roku Krzysztof Nowakowski.

Mija 11 lat odkąd Tadeusz Truskolaski zarządza mieniem mieszkańców Białegostoku, jako prezydent. Ale najwyraźniej jeszcze nie pojął, w czym dzieło, i co należy do jego obowiązków. Najsmutniejsza w tej sytuacji jest nie tyle jego niekompetencja, ale jego brak dbałości o dzieci, które ćwiczą na miejskich boiskach marząc o karierze piłkarskiej. Jeśli remont nie zostanie przeprowadzony być może kompleks trzeba będzie zamknąć. Gdzie pójdzie ponad pół tysiąca dzieci? Czy ktokolwiek w magistracie choć przez chwilę o tym pomyślał?

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

Już prawie 11 lat zarządza mieniem miasta i nie ogarnął czym jest to mienie komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl