25°C lekkie zachmurzenie

Książeczka z pozdrowieniami za publiczne pieniądze

Wiadomości, Książeczka pozdrowieniami publiczne pieniądze - zdjęcie, fotografia

Wydaje się, że prezydent Białegostoku nie ma hamulców w wydawaniu pieniędzy publicznych na wszelkie inicjatywy, gdzie tylko może zamieścić własne nazwisko i zdjęcie. Jednym z ostatnich tego rodzaju działań jest broszura rozdawana przez urzędników tym, którzy przychodzą załatwić sprawy w urzędzie miejskim. Dzieje się to w roku wyborczym, kiedy takie książeczki powinny być finansowane z funduszu jego komitetu wyborczego.

Po raz pierwszy o tej sprawie można było poczytać na naszych łamach jeszcze pod koniec lipca tego roku. Do naszej redakcji wpłynął list od czytelniczki. Załatwiając sprawy w urzędzie miejskim na wyjściu została obdarowana broszurą, w której poczytamy o inwestycjach zrealizowanych w Białymstoku w ostatnich latach. Właściwie nawet nie w ostatnich, ale w pierwszej i drugiej kadencji prezydenta Truskolaskiego. Ostatnie lata, to raczej posucha inwestycyjna, a to co się obecnie buduje nie wywołuje jakiegoś szczególnego entuzjazmu i radości wśród większości mieszkańców naszego miasta.

- Informacja o dokonaniach i w ogóle bieżącym działaniu prezydenta miasta i jego współpracowników powinna być przekazywana w formie przewidzianej ustawowo. Jeżeli natomiast prezydent miasta wydaje dodatkowo broszurkę, która ma wyraźnie cechy takiej broszurki w kampanii wyborczej, to oczywiście może to robić. Ale powinien za to płacić bądź on sam, bądź jego komitet wyborczy – uważa prof. Jerzy Kopania, etyk.

Sama broszurka jest ładnie wydana, na co zwracają uwagę ci, którzy mieli ją w rękach. Na pewno papier, na którym zamieszczono zdjęcia, jest drogi. Książeczka taka z pewnością nadawałaby się na mini album o Białymstoku, choć wielu rzeczy w niej nie znajdziemy, na przykład spalonych chat na Bojarach czy Dojlidach, zrujnowanych zabytków, którymi nie za bardzo jest się komu zająć, ani też w ogóle żadnych zabytków, dla których do Białegostoku warto przyjechać, by je zobaczyć.

Za to już na pierwszej stronie pierwsze co zobaczymy to twarz Tadeusza Truskolaskiego z listem, który kieruje do mieszkańców. Podkreśla w nim ile inwestycji udało się zrealizować z pieniędzmi unijnymi i jak wielkie zmiany przeszedł Białystok. Co ciekawe prezydent nawet nawiązał do budżetu obywatelskiego sugerując, że warto angażować się w lokalne inicjatywy, bo można mieć wpływ na to jaki Białystok ma być. Być może zapomniał dopisać, że i tak o wszystkim decydują zatrudnieni przez niego urzędnicy. Zaś ci, którzy chcą realizować własne inicjatywy, najczęściej muszą wykłócać się z tymi urzędnikami, niekiedy w ogóle bezskutecznie o to, by Białystok faktycznie był miastem dla wszystkich i każdy mógł go kształtować. Dość wspomnieć, że nawet obecny zespół do spraw budżetu obywatelskiego składa się w większości z urzędników i środowiska Tadeusza Truskolaskiego, a mieszkańcy, którzy złożyli projekty nawet nie są informowani, że ktokolwiek o nich właśnie dyskutuje lub będzie dyskutował. To jakby tyle w temacie kształtowania miasta wspólnie.

Jak zmieniało się nasze miasto? Z czego możemy być dziś dumni? Odpowiedzi znajdą Państwo w tej publikacji, zachęcam do lektury” – napisał prezydent na pierwszej stronie.

Już sam ten fakt, że mieszkańcom nie dano nawet zabrać głosu o tym, z czego są dumni w Białymstoku, każe ostrożnie podchodzić do zawartości owej lektury. Prezydent ze swoimi urzędnikami, którzy tę broszurkę rozdają, już stwierdzili z czego musimy być dumni w Białymstoku. I że to z powodu inwestycji realizowanych za czasów Tadeusza Truskolaskiego. Ani literką prezydent się nie zająknął o tych, którzy wcześniej przygotowali mu plany, a on wszedł na gotowe, kiedy do wzięcia były już tylko unijne pieniądze. Tak samo jak literką się nie zająknął o ludziach, dzięki którym w ogóle te inwestycje były możliwe.

- Te inwestycje zostały zrealizowane, podkreślam jednak – w pierwszej kadencji pana prezydenta Truskolaskiego, w latach 2006 – 2010. Część z nich została zakończona w następnych, mówię tutaj o stadionie. W większości te koncepcje powstały w pierwszej kadencji i ich realizacja przeciągnęła się na następne, vide nawet Centrum Aktywności Społecznej, które przez tyle lat nie mogło zostać zrealizowane, a w tej chwili pan prezydent traktuje to jako swoją zasługę. Jest to zasługa głównie organizacji pozarządowych, które w roku 2010, 2009 oczekiwały tego typu działania. I przypomnę, że ten budynek został przekazany dzięki staraniom moim i dzięki uprzejmości wojewody Macieja Żywno, który wówczas był wojewodą – mówi Tadeusz Arłukowicz, który był zastępcą Tadeusza Truskolaskiego, a obecnie zamierza powalczyć o fotel prezydenta Białegostoku.

To właśnie Tadeusz Arłukowicz wspomniał, że wiele inwestycji, którymi chwali się Tadeusz Truskolaski, nie byłoby możliwych, albo byłyby trudne w realizacji, gdyby nie jego współpracownicy. Wymienia tu nazwisko Adama Polińskiego, który niedawno opuścił urząd, Michała Wierzbickiego, który był zastępcą prezydenta w pierwszej kadencji, Aleksandra Sosny, także zastępcy prezydenta i swoje własne oraz innych urzędników, którzy już dawno rozstali się z urzędem.

- To jest rok 2010 i wszystkich którzy czytają tę książeczkę zapraszam do lektury wypowiedzi pana prezydenta z roku 2011, kiedy dokładnie tym samym się chwalił. Co to oznacza? Oznacza to, że te ostatnie osiem lat, które minęły, czyli druga i trzecia kadencja, to jest czas wygasania, takiej stagnacji. Ta lokomotywa, o której pan prezydent mówi, się chyba zatrzymała, albo maszynista nie zauważa, że zwolniła – dodaje Tadeusz Arłukowicz.

Jednak ta broszura jest ciekawa również z innego powodu. Została wydana z pieniędzy publicznych. I nie tylko etyk, czy były zastępca Tadeusza Truskolaskiego, ale nawet zwykli mieszkańcy, zauważają, że jest to ewidentny element kampanii wyborczej. Pisała o tym w liście do naszej redakcji choćby czytelniczka, która załatwiając sprawy w urzędzie, została obdarowana ową lekturą.

Po obsłużeniu petenta panie urzędniczki wręczają każdemu pięknie wydaną broszurkę promującą prezydenta Truskolaskiego i jego osiągnięcia w mieście. To pewnie na osłodę i po to, żebyśmy nie zapomnieli dzięki komu mamy tak dobrze. I o tym, że niedługo wybory” – pisała do nas kobieta.

- Jest niedopuszczalne, aby taka wyraźnie reklamowo pozycja była finansowana z budżetu miasta i żeby rozdawali to urzędnicy miejscy – mówi naszej redakcji profesor Jerzy Kopania.

Dodał, że broszurą powinna się zająć Państwowa Komisja Wyborcza, ponieważ jest w niej wyraźnie promocja danej osoby – w tym konkretnym przypadku, Tadeusza Truskolaskiego. Polskie przepisy w tym zakresie są dość rygorystyczne i jeśli faktycznie PKW zajmie się tematem, prezydent może mieć poważne kłopoty natury prawnej i finansowej. Co może się wiązać z zakończeniem kampanii wyborczej Tadeusza Truskolaskiego jeszcze przed jej oficjalnym rozpoczęciem.

- Nie widzę tu powodów, aby czymkolwiek się chwalić, a wydatkowanie tych pieniędzy na broszurę, w tym okresie akurat przedwyborczym, może wskazywać, że jest to typowe działanie związane z wyborami samorządowymi w 2018 roku – mówi Tadeusz Arłukowicz.

Blisko cztery lata temu, kiedy kończyła się już w zasadzie kampania wyborcza na prezydenta Białegostoku, nagle prezydent z urzędnikami postanowili przypomnieć mieszkańcom zrealizowane inwestycje, praktycznie te same, co znajdziemy w broszurze z tego roku. Została stworzona specjalnie do tego strona internetowa, której promocja odbywała się na Facebooku oraz w Gazecie Wyborczej. To wszystko również było opłacane z publicznych pieniędzy.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

Książeczka z pozdrowieniami za publiczne pieniądze komentarze opinie

  • gość 2018-09-01 14:06:16

    Czy w tej broszurce p. prezydent wspomniał m .in. o ilości i wartości wyzbytego mienia gminnego ,które przekracza wg mego wyliczenia sporo ponad 500 000 000 zł ?

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl