Kulinarny odjazd: W Karczmie pod Sokołem sagan sokólski nie miał dna

Smaczny Białystok, Kulinarny odjazd Karczmie Sokołem sagan sokólski miał - zdjęcie, fotografia
13/04/2019 15:39

Na obiad do Karczmy pod Sokołem, w Sokółce oczywiście – bo gdzieżby indziej – jeśli nie zabieracie ze sobą Obeliksa, który jest w stanie zjeść wszystko i nawet więcej, to nie zamawiajcie sagana sokólskiego. Ten sagan nie ma dna! Dwie w porywach do trzech osób próbowało się zmierzyć z tym daniem i nie dały rady. A pyszota taka, że żal było zostawiać.

Jak do tego doszło? Nie wiemy. Ale wylądowaliśmy ostatnio naszą kulinarną gwiazdą w Sokółce. Plany mieliśmy pojechać gdzieś bliżej. I już w zasadzie wyjeżdżaliśmy na Tykocin sprawdzić jak karmią w jednej z tamtejszych restauracji, żeby dziwnym zrządzeniem losu mknąć w kierunku Sokółki. Dobrze, że gwiazda zawsze na takie okazje jest zatankowana pod korek, więc nawet gdyby doszło wewnątrz do rękoczynów w debacie kierunku kulinarnego, jest w stanie na pełnym baku dojechać nawet do Krakowa. Kto wie, czy kiedyś nam palma nie odbije i tak się nie stanie.

W każdym razie do Sokółki prowadzi kilka dróg. My z racji na to, że kręcimy się bez tołku tu i ówdzie, wybraliśmy fragment drogi krajowej na Augustów i odbiliśmy w prawo na zjeździe na Sokółkę. Swoją drogą, szkoda, że cała trasa do Sokółki nie wygląda tak jak ta droga krajowa. Bo kiedy już wyjechaliśmy za Czarną Białostocką, trzeba było pilnować pedału gazu… wróć! Pedału nie! Wihajstra od gazu trzeba było pilnować, bo na trasie z Czarnej Białostockiej do Sokółki napotkacie co najmniej trzy miejscówki, w których zrobią Wam zdjęcia, kiedy noga na pedale gazu… wróć! Noga na wihajstrze od gazu wciśnie się za mocno. A takie zdjęcia to nie są tanie rzeczy. Tak, że tego…

Do Karczmy pod Sokołem z Białegostoku jedzie się bardzo prosto. W zasadzie cały czas prosto, bo nigdzie nie trzeba skręcać. A kiedy zobaczycie duży parking pod sokólskim stadionem miejskim, to znak, że pora zdjąć nogę z pedału… wróć! Pora zdjąć nogę z wihajstra gazu i wcisnąć ten drugi obok. Karczma pod Sokołem znajduje się tuż obok. O tej porze roku, zjeść można w środku, ale kiedy zrobi się cieplej, można siąść przy jednym ze stolików pod wiatą, na świeżym powietrzu. Jako, że był nas prawie pełen skład, czyli wypełniliśmy naszą kulinarną gwiazdę niemal co do ostatniego miejsca, wybraliśmy jedyny wolny stolik na wystarczającą liczbę osób i zaczęliśmy studiować kartę dań.

Wybór jest duży i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Ceny nie odstraszają ani za dania tradycyjne, ani te bardziej wymyślne. Nam się szczególnie podobało, że w środku na stołach były ustawione wazoniki z prawdziwymi pachnącymi kwiatkami, a cały lokal pachniał jedzeniem. I to dobrym jedzeniem. Panie obsługujące – co jest również na plus, nie były nachalne, tylko spokojnie notowały to, co zamawialiśmy. A, że było nas trochę i nie należymy do mało wybrednych klientów, panie miały co notować i słuchać naszych dodatkowych zachcianek. Zatem… wszystkie, co do jednej zostały spełnione.

Na stół wjechała zupa rybna oraz żurek. Zupa rybna akurat nie podbiła podniebienia, choć nie było też i narzekania. W garnuszku pływało dużo kawałków rybki i warzyw, więc jeśli ktoś lubi, śmiało może próbować. Nie zawiedzie się. Za to żurek okazał się strzałem w dziesiątkę. Z lekką kwasotą, podany oddzielnie od jajka, kiełbaski i boczku, można było sobie dawkować na talerzu ilość. Ale weź tu dawkuj, skoro taki pyszny, choć gorący.

Potem zamówiliśmy drugie dania, a nawet i sałatkę. Zatem na stole kolejno zjawiały się talerze, a na nich sałatka z szynką i serem, następnie pierś z kurczaka zagrodowego, żeberko wołowe z selerem i sagan sokólski. I tu mamy taką ciekawostkę. Dania na talerzu nie wyglądają na jakieś przesadnie duże. Ale to tylko złudzenie. Potrawy są tak obfite, że ledwie można było je skończyć. Jedna z nich – sagan sokólski był nieskańczalny. Trzy osoby próbowały dobrnąć do dna saganka, ale nie dało rady. W glinianym saganku znajdowało się mięso wołowe, wieprzowe, jakieś inne jeszcze, plus do tego sos oraz warzywa. Zatem aby móc zjeść do końca sagan sokólski, musicie być głodni jak by Was tydzień nie karmiono, albo wziąć ten saganek na kilka osób. Innej możliwości nie ma, żeby to dało się zjeść. To w sumie pierwszy raz narzekamy, że czegoś było za dużo. A było za dużo i stąd narzekanie, że jednocześnie było tak smaczne, że żal było zostawiać.

Świetnie zapisze się w naszej pamięci także żeberko wołowe podane na selerze z kawałkami szalotki, z boczniakiem i z pysznym sosem, który dokonał cudu kulinarnego na podniebieniu. Idealnie dobrane składniki sprawiły, że choć brzuch pękał, a kiszki nie były w stanie już więcej przyjmować, udało się zapakować wszystko z talerza, bo żal było zostawiać. Musimy dodać, że wołowina była przygotowana idealnie. Rozpływała się w ustach. Jak widać, nie trzeba specjalnie było dopychać się ziemniakami lub kaszą, żeby najeść się do syta. Zarówno sagan sokólski, jak i żeberko wołowe, to były dwa cięższe dania, które ciężko było zjeść do końca z racji ich sytości. Zdecydowanie lżej wchodziła pierś z kurczaka z zagrody oraz sałatka. Ale…

Ale nasza wycieczka kulinarna nie udała się nam do końca, bo w planach mieliśmy trochę inne jeszcze rzeczy – jak spróbowanie deserów. To, że nie podzielimy się żadnym zdaniem na ten temat to wina szefa kuchni i tyle. Nakarmiono nas tak dobrze i w takich ilościach, że żaden deser już się nie zmieścił. Pani kelnerka, kiedy to usłyszała, że już więcej nie damy rady – tylko uśmiechnęła się, ale powiedziała, że rozumie. Pewnie już słyszała podobne teksty milion razy. Wiecie, co jest jeszcze fajnego w Karczmie pod Sokołem? Polecono nam odwiedzić inny z lokali… na ten deser. Po spacerze, w brzuszku, kiedy wszystko się ułoży, możemy przecież udać się na lody do Starej Szkoły czy do Matczaka na lody i nikt nas siłą w Karczmie nie zatrzymywał. To świetna forma współpracy lokalnej. Chyba jednak rzadko spotykana gdziekolwiek indziej.

Cały rachunek wyniósł nas nieco ponad 170 złotych, razem z napojami, także tymi wyżej procentowymi za cztery osoby. Wyszło na to, że zapłaciliśmy po nieco 40 złotych na twarz, za pyszne jedzenie w ilościach, którego nie jest w stanie sobie wyobrazić nawet wiecznie głodny Obeliks. Zdecydowanie będziemy wracać do Sokółki do tej Karczmy i polecamy bardzo to miejsce. Zresztą powiemy Wam, że chyba miejscowi za bardzo się poznali na tym lokalu, bo kiedy wychodziliśmy, następni goście już czekali, aby zająć jedyny zwalniający się stolik w całej restauracji.

Gdzie nas oczy i brzuchy poniosą następnym razem, tego nie wie nikt. Nawet my. Ale kulinarna gwiazda krąży cały czas po regionie, a właściciele i szefowie kuchni nie znają ani dnia, ani godziny, kiedy się zjawimy. Przymierzaliśmy się już wielokrotnie do opisywania miejscówek kulinarnych w samym Białymstoku, ale trochę nas strach oblatuje, że następnym razem, przy wizycie, pokażą nam, gdzie są drzwi. Mamy nadzieję, że w Karczmie pod Sokołem, przyjmą nas z otwartymi ramionami, bo bardzo chcielibyśmy tam jeszcze wrócić.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

Reklama

Kulinarny odjazd: W Karczmie pod Sokołem sagan sokólski nie miał dna komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez fakty.bialystok.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1 m 47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"