Lotnisko Krywlany wciąż tylko z nazwy. Budowa prawdziwego portu będzie potwornie droga


Fakty Białystok
24/05/2019

Wiadomości




Minęło ponad pół roku odkąd zakończyła się budowa pasa startowego na białostockich Krywlanach. Jednak zanim wyląduje lub wystartuje stamtąd jakikolwiek samolot, będziemy jeszcze musieli sporo zaczekać. I jest jeszcze coś, o czym władze naszego miasta milczą we wszystkich językach – potencjalna rozbudowa lotniska praktycznie jest niemożliwa z powodu kosztów.

Zanim o kosztach rozbudowy, warto poświęcić nieco uwagi na to, co się dzieje na Krywlanach obecnie. A obecnie wieje tam głównie wiatr. I tak najprawdopodobniej zostanie jeszcze długo? Ale jak długo? Dziś trudno to nawet ustalić. Powodem jest brak certyfikacji lotniska lokalnego, a to z kolei uniemożliwia starty i lądowania samolotów innych niż sportowe. Czyli mamy obecnie dokładnie taką samą sytuację, jaka była przed budową. Tyle, że z paskiem wartym prawie 50 milionów złotych pochodzących z budżetu Miasta Białegostoku i Województwa Podlaskiego.

Jak już informowaliśmy na naszych łamach, certyfikacja lotniska będzie mogła być przeprowadzona dopiero po usunięciu przeszkód lotniczych. Główną i podstawową przeszkodą jest Las Solnicki. Wycinką zagrożonych jest ponad 80 hektarów, co odpowiada obszarowi, na jakim można zlokalizować około 80 pełnowymiarowych boisk piłkarskich. Po wycięciu tak dużego obszaru leśnego nastąpiłaby zmiana obszaru oddziaływania na środowisko przedsięwzięcia zwanego lotniskiem. Bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że wycięcie tysięcy drzew pozostanie bez wpływu na środowisko. Jest i kolejny wątek, który się z tym wiąże bezpośrednio. Ta zmiana obszaru oddziaływania na środowisko oznaczałaby konieczność zmiany warunków decyzji środowiskowej.

- Zgodnie z Ustawą OOS (Ocena Oddziaływania na Środowisko – dop. red.) i rozporządzeniem z 2010 /2013 roku kwalifikującym inwestycje do tzw. przedsięwzięć, organ uznał lotnisko Krywlany za przedsięwzięcie mogące potencjalnie negatywnie oddziaływać na środowisko. W efekcie, od inwestora – Miasta Białystok zażądano sporządzenia raportu OOŚ. Ów raport jednak nie ocenił wpływu wycinki tych 30 ha lasu, skoro nie wiadomo ile drzew będzie usuniętych i jaki ma to wpływ na środowisko – przekazała naszej redakcji jedna z osób zajmująca się od lat badaniem możliwości inwestycji lotniczej na Krywlanach.

Jeszcze kilka miesięcy temu, dokładnie w lutym, Prezydent Białegostoku, jako organ, oczekiwał od Urzędu Lotnictwa Cywilnego, że zajmie się tematem wycinki drzew, a później wyda już decyzję o certyfikacji Lotniska Krywlany. Jednak w związku ze zmianą przepisów prawa lotniczego, które to zmiany weszły w życie od 1 kwietnia 2019 roku, właściwym organem do wydania decyzji o usunięciu przeszkód lotniczych i wskazania obszaru lasu do wycinki jest nie kto inny jak Prezydent Miasta Białegostoku.

Teraz przechodzimy do zagadnień jeszcze bardziej nurtujących. Bo taki stan prawny będzie wymagał zupełnie innego spojrzenia na całość inwestycji. To Prezydent Miasta Białegostoku po nowelizacji przepisów prawa lotniczego, musi – mówiąc językiem potocznym – wziąć na klatę wszystkie konsekwencje wynikające z wycinki ogromnej połaci Lasu Solnickiego, aby certyfikacja lotniska mogła się odbyć. Ale zanim podejmie taką decyzję, musi także wiedzieć czemu ono ma służyć w przyszłości.

Jeśli nadal ktokolwiek w urzędzie miejskim lub z grona polityków Platformy Obywatelskiej, którzy naciskali na budowę paska startowego na Krywlanach, myśli o rozbudowie lotniska, będzie musiał wyjaśnić także skąd wziąć pieniądze na odszkodowania. Pomijając już kwestie natury środowiskowej i oddziaływania lotniska na środowisko, zostają sprawy typowo ludzkie. Jak na przykład uciążliwość inwestycji dla okolicznych mieszkańców.

Dwa lata temu Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy dotyczące okresu, w jakim ludzie mogą się domagać odszkodowań od lotniska za uciążliwości takie jak na przykład hałas. I sprawę Trybunał zakończył uznając, że dwa lata to zbyt krótki okres na dochodzenie roszczeń. Stąd w marcu tego roku przyjęto inne przepisy, które pozwalają dochodzić odszkodowania od lotnisk przez okres 3 lat. I to obecnie należy brać przede wszystkim pod uwagę w Białymstoku – jako koszty rozbudowy Lotniska Krywlany.

- Port Lotniczy Poznań-Ławica pragnie wyrazić swoje zaniepokojenie podejmowaną inicjatywą ustawodawczą. Proponowane przywrócenie trzyletniego terminu do zgłaszania roszczeń, które uległy przedawnieniu, będzie miało bezpośredni wpływ na kondycję finansową portu lotniczego obciążając go przewidywanymi dalszymi kosztami rzędu 200 mln zł – pisał jeszcze przed nowelizacją przepisów do Marszałka Senatu Mariusz Wiatrowski, prezes lotniska w Poznaniu.

To oczywiście o wiele większe lotnisko od tego, które mogłoby funkcjonować w Białymstoku, ale trzeba wiedzieć, że w tym przypadku koszty odszkodowań szły w miliony. Już 4 lata temu poznańskie lotnisko musiało zapłacić prawie 70 milionów złotych z tytułu odszkodowań za uciążliwości, a w kolejnych latach następne 120 milionów. W przypadku Białegostoku koszty odszkodowań byłyby również milionowe, choć w zasadzie to Prezydent Miasta Białegostoku musiałby sprawdzić, ile potencjalnie tych milionów trzeba by było zapłacić mieszkańcom. I to też nie wszystko. Dochodzi bowiem do tego wykup nieruchomości niezbędnych do rozbudowy portu lotniczego.

Tak kształtuje się nieco odleglejsza przyszłość. Zaś teraźniejszość wiąże się ściśle ze sporządzeniem decyzji pozwalającej na wycinkę ogromnej połaci Lasu Solnickiego, ale jeszcze wcześniej ustalenia oddziaływania na środowisko tej wycinki. Do tego prawdopodobnie będzie niezbędny nowy raport środowiskowy, który pochłonie czas i kolejne pieniądze. Do tej pory nikt nie sprawdzał, jak owa wycinka będzie wpływała na środowisko, czy nie będzie w związku z tym żadnych skutków negatywnych.

Biorąc to wszystko pod uwagę, można śmiało założyć, że pas startowy na Krywlanach był najbardziej nietrafioną inwestycją w historii powojennego Białegostoku. Zanim zapadła decyzja o jego budowie popełniono tak wiele błędów i nie sprawdzono tak wiele rzeczy, że w zasadzie powinno to podlegać ocenie organów do tego uprawnionych, jak Prokuratura czy Centralne Biuro Antykorupcyjne. Widać to obecnie znacznie bardziej, kiedy pas jest już wybudowany i nie można z niego korzystać. Niestety, korzystać najprawdopodobniej nie będzie można jeszcze bardzo długo.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: bialystok.pl)

 




Lotnisko Krywlany wciąż tylko z nazwy. Budowa prawdziwego portu będzie potwornie droga - komentarze opinie




Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej


Ostanio w Wiadomości


TOP 5

Ogłoszenia

wróć

pełna wersja portalu