Marszałek prawie sparaliżował miasto na dwa dni

Koncerty, Marszałek prawie sparaliżował miasto - zdjęcie, fotografia
Fakty Białystok 07/08/2019 15:38

Dodzwonić się po taksówkę, albo zjeść coś ciepłego późnym wieczorem? Niemal niewykonalne. Dużo ludzi w sobotni i niedzielny wieczór oraz noc, musiało radzić sobie we własnym zakresie. To jest efekt dwudniowego festiwalu „Disco pod Gwiazdami”, który do Białegostoku ściągnął marszałek województwa podlaskiego. To były dwa dni wypełnione zabawą – najpierw na terenie kampusu Politechniki Białostockiej, później w innych miejscach.

Można powiedzieć, że jak na tak dużą liczbę osób bawiących się w jednym miejscu, było nad wyraz spokojnie i bezpiecznie. Policja nie odnotowała poważniejszych zdarzeń, oprócz tych, które spowodowane były nadmierną substancją procentową wprowadzoną do organizmów nielicznych gości poza terenem imprezy masowej. Tylko pierwszego dnia koncertowego przez plac przewinęło się około 35 tysięcy ludzi. Wokół terenu imprezy przebywały kolejne tysiące, które nie mogły wejść z powodu braku miejsc. Łącznie, jak ustaliliśmy, tylko pierwszego dnia na kampusie Politechniki Białostockiej i w pobliżu, przebywało ponad 50 tys. osób. Drugi dzień koncertowy był mniej liczny, ale nadal przez plac koncertowy przewinęło się ponad 25 tys. uczestników, zaś z okolicznymi, biesiadującymi wokoło, było razem nieco ponad 36 tys. ludzi.

Imprezę do Białegostoku ściągnął marszałek województwa podlaskiego, którą na żywo transmitowała telewizja Polsat. Z pierwszych informacji wynika, że transmisja z Białegostoku mogła ściągnąć przed ekrany telewizorów więcej widzów niż festiwal w Opolu. Te dane z pewnością będą znane w najbliższych dniach. Ale co ważniejsze – w Polskę poszedł pozytywny przekaz o mieszkańcach Białegostoku i o tym, że stolica Podlasia to bezpieczne oraz przyjazne miasto.

- Dziękuję wam za te dwa dni dobrej zabawy. Naprawdę pokazaliśmy, że w Białymstoku, w województwie podlaskim, jest bardzo dobra energia – mówił marszałek województwa podlaskiego Artur Kosicki drugiego dnia festiwalowego.

To jednak nie wszystko. Tak się złożyło, że dwudniowa impreza niemal sparaliżowała nocne życie całego Białegostoku. Już w sobotę wieczorem, jeszcze w trakcie trwania koncertów, ciężko było zamówić taksówkę. Po zakończeniu imprezy, czas oczekiwania na taksówkę dowolnej korporacji wynosił około godziny i dłużej. Tak samo było z lokalami gastronomicznymi. Zamówić posiłek około północy? Niemal bez szans. Czas oczekiwania, nawet w McDonalds wynosił ponad godzinę. Kolejka do „Greka” na Białówny ciągnęła się daleko. Identycznie było pod wszystkimi restauracjami fastfoodowymi, nawet poza ścisłym centrum Białegostoku.

- Mamy bardzo dużo zamówień. Jeśli państwo chcą, prosimy poczekać, albo wrócić do nas za około godzinę – usłyszeliśmy około godziny 1 w nocy w jednym z lokali gastronomicznych na ulicy Waszyngtona.

- Przepraszamy, ale nie nadążamy z obsługą. Jak widać przyszli do nas ludzie z koncertu z Politechniki. Nie ma nawet gdzie usiąść. Przepraszamy i zapraszamy chyba jutro – tak tłumaczono brak miejsc i możliwości podania posiłku na Młynowej.

- Czy może wiedzą państwo, gdzie w Białymstoku może jest jeszcze jakiś hotel? Objechaliśmy i obdzwoniliśmy wszystko, ale nigdzie nie ma miejsc. Może jakieś apartamenty? Cokolwiek? Przyjechaliśmy z Siedlec na koncerty i chcemy zostać do jutra – zagadnęła nas para młodych ludzi w pobliżu ulicy Nowy Świat.

Zresztą każdy, kto w nocy z soboty na niedzielę poruszał się po Białymstoku mógł zobaczyć, jak miasto żyło nocą. I to nie tylko w ścisłym centrum, ale także nieco poza centrum. Ludzie byli dosłownie wszędzie. Wiele osób musiało wracać do domów na piechotę z uwagi na długi czas oczekiwania na taksówkę. Inni ściągali swoich bliskich, aby po nich przyjechali. Szczęście miał natomiast ten, kto przyjechał własnym samochodem i znalazł miejsce do parkowania. Ale właśnie tak miała wyglądać impreza „Disco pod Gwiazdami”. Miała bawić białostoczan oraz mieszkańców województwa podlaskiego i ściągnąć do Białegostoku dużo ludzi. Cel został osiągnięty.

- Z jednej strony ludzie tutaj przyjeżdżają posłuchać dobrej muzyki. Z drugiej strony przecież to jest koncert, który trwa dwa dni. Ci ludzie mogą sobie jutro, zanim zacznie się koncert, czy dziś na przykład, zwiedzić nasze województwo. Mamy wiele wspaniałych miejscowości, tak, że ta kwestia turystyczna jest bardzo istotna. Ludzie mogą dobrze zjeść. Moim zadaniem, jako marszałka województwa podlaskiego razem z zarządem, jest dbanie o to, żeby wszyscy goście, którzy do nas przyjadą z całej Polski, a może i z całego świata – bo widzimy, że jest bardzo dużo ludzi – będą chcieli tutaj wrócić, będą chcieli popróbować tej podlaskiej gościnności – powiedział w rozmowie z naszą redakcją Artur Kosicki, marszałek województwa podlaskiego.

Dziś Białystok będzie powoli wracał do codzienności. Ale za to z dobrymi wspomnieniami. Z rozmowy z marszałkiem Kosickim wiemy również, że w przyszłym roku impreza znów ma wrócić do stolicy województwa podlaskiego. Przynajmniej taką chęć deklarował. Tu jednak będą jeszcze potrzebne rozmowy i ustalenia z telewizją Polsat, która była współorganizatorem wydarzenia i co ważne – wzięła na siebie większość kosztów organizacyjnych.

Festiwal „Disco pod Gwiazdami” pokazał też, że Białystok oraz województwo podlaskie nie ma się czego wstydzić, jeśli chodzi o artystów. Na ogromnej scenie wystąpili ludzie związani z naszym regionem, tu mieszkający, tu tworzący i tu zostawiający podatki. Artyści, którzy koncertują w całej Polsce i za granicą, ale rzadko mający możliwość pokazania się w Białymstoku z racji na brak zainteresowania organizacją podobnych wydarzeń.

- To jest super sprawa, że można było w końcu obejrzeć i posłuchać występów naszych lokalnych artystów, tu tworzących. Trochę długo to trwało, ale jak widać można. I szczerze mówiąc to nasi też byli gwiazdami. Brawa dla marszałka, że to umożliwił – powiedział nam jeden z tancerzy zespołu Weekend obecny w niedzielę na placu koncertowym.

- Bardzo dobrze, że marszałek województwa podlaskiego objął patronatem tę imprezę. Z tego co słyszałem, to impreza się świetnie sprzedała, ludzie dopisali i to prawdopodobnie będzie impreza cykliczna. Ja nie chcę też zachwalać walorów zespołu Boys czy muzyki stricte disco polo, ale muzyka disco polo nie niesie jakiegoś agresywnego przekazu. Przy tej muzyce ludzie chcą wyłącznie się bawić, a nie obrzucać siebie wyzwiskami. Na nasze imprezy, mówię tutaj oczywiście o disco polo przychodzą po prostu całe rodziny i one chcą się bawić. Tak, że mam nadzieję, że Białystok, ponieważ jest stolicą disco polo, będzie kultywował ten rodzaj muzyki i tutaj będą odbywać się cykliczne imprezy – powiedział w rozmowie z naszą redakcją Marcin Miller, wokalista zespołu Boys.

Szansa na cykliczność tej imprezy jest. Ale jest przede wszystkim na nią popyt. Wszędzie jest pełno pozytywnych komentarzy i wyraźnego oczekiwania podobnych wydarzeń tej rangi, których w Białymstoku brakowało. Od lat żaden koncert plenerowy nie zgromadził większej widowni na żywo, jak też i nie zgromadził tak licznej widowni przed telewizorami. Zarobili na niej hotelarze, restauratorzy, handlarze i oczywiście skorzystali z tego również mieszkańcy Białegostoku. Pokazali się, jako ludzie otwarci, przyjaźni i życzliwi. Co długo pozostawało tajemnicą wobec licznych negatywnych przekazów powielanych od lat w przestrzeni mediów oraz internetu.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

Reklama

Marszałek prawie sparaliżował miasto na dwa dni komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez fakty.bialystok.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1 m 47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"