11°C lekki deszcz

Mieszkańcy są zalewani notorycznie i nie chcą słyszeć o nowych blokach

Wiadomości, Mieszkańcy zalewani notorycznie chcą słyszeć nowych blokach - zdjęcie, fotografia

Są rejony w Białymstoku, gdzie każdy większy deszcz powoduje większe lub mniejsze zalania. Jednym z tych miejsc jest ulica Kujawska. Wybudowane tam bloki oraz garaże podziemne w trakcie ostatnich ulew w Białymstoku ucierpiały bardzo mocno. Mieszkańcy ponieśli wielotysięczne starty. Wkrótce może ich zalewać jeszcze bardziej, kiedy wybudują się nowe bloki w pobliżu.

Minął rok od ubiegłorocznej ulewy w Białymstoku, która sprawiła, że po ulicach i parkach lepiej było poruszać się pontonem lub łódką, niżeli pieszo lub samochodem. To było pierwsze od bardzo wielu lat poważne załamanie pogodowe. Wówczas wiele osób zaczęło przyglądać się temu, jak zabudowany został Białystok. Jak bardzo woda nie ma gdzie i którędy spływać i jak wiele pojawiło się tak zwanych powierzchni szczelnych. Choć zamiast tej nowomowy powinno paść stwierdzenie, że Białystok został zabetonowany i zaasfaltowany.

- Białystok jest miastem stosunkowo dużym w porównaniu do wielkości rzeki, która jest głównym odbiornikiem kanalizacji deszczowej, opadowej. I tutaj z pewnymi kwestiami musimy się pogodzić, jak zalewanie niektórych terenów, nawet przy coraz mniejszych tych nawalnych opadach– tłumaczył jeszcze w ubiegłym roku radnym Adam Poliński.

Z tym, że niekoniecznie na taką skalę, jaką mieliśmy okazję oglądać w ubiegłym roku i dwukrotnie w bieżącym. Ciekawa też jest sprawa, że choć minął rok od pierwszej rzęsistej ulewy, to do chwili obecnej nie ma niczego, co można by było uznać za program naprawczy. Nie mówiąc już o jakichkolwiek wykonanych pracach na terenach zalewowych. Okazało się, że nawet sygnalizacja świetlna, która mogłaby ostrzegać kierowców przed wjazdem do zalanych tuneli, jest niepotrzebna. W zasadzie to chyba nic nie jest potrzebne, bo nic nie zrobiono od ponad roku.

Tymczasem prezydent Białegostoku około dwóch miesięcy temu skarżył się publicznie, że radni nie zapisali w budżecie pieniędzy na badania hydrologiczne i regulację stosunków wodnych. Ale radni kilka dni później zapisali pieniądze w budżecie. I… dalej nic się nie dzieje. Chociaż można powiedzieć, że się dzieje, bo najwyraźniej nikt nie wyciągnął wniosków. Bo można by było przynajmniej zacząć myśleć o zabezpieczeniu niektórych obszarów naszego miasta planami miejscowymi, które zablokowałyby możliwość wznoszenia zwartej zabudowy. Właśnie po to, by na terenach zalewowych nie zbierała się większa woda i nie zalewała jeszcze bardziej tej zabudowy, która już tam jest.

„(…) mieszkańcy osiedla Skorupy protestowali przeciwko budowie naszych i kolejnych bloków w 2010 roku. W licznych pismach przedstawiali w jakim hydrologicznie niekorzystnym regionie budowane będą mieszkania. Ignorancja urzędnicza i przeświadczenie o swojej nieomylności ponownie doprowadziły do tego, że obecnie przy każdym opadzie deszczu jesteśmy narażeni na ponowne zalewanie naszego tunelu garażowego (o tej kwestii był Pan wielokrotnie przez nas informowany zarówno w pismach jak i podczas spotkań)” – piszą mieszkańcy ulicy Kujawskiej do prezydenta Białegostoku.

Nie ma się tu czemu dziwić, ponieważ dowiedzieli się, że w pobliżu mają zostać wybudowane kolejne bloki wielorodzinne. Będzie to skutkowało jeszcze większym zabetonowaniem terenu i w związku z tym także większym zalewaniem tego fragmentu miasta. Na dodatek wskazują, że jeszcze w 2010 roku stwierdzono w Prognozie Oddziaływania na Środowisko projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, że cały ten obszar jest terenem mało przydatnym do zabudowy. Wskazano w tym dokumencie również, że jest to obszar okresowo podmokły z możliwością zalewu wodami powierzchniowymi w przypadku bardzo intensywnych opadów deszczu. Zalecano nawet utrzymanie obecnego zasobu powierzchni o charakterze retencyjnym.

I co w związku z tym? Do 2012 roku miało nastąpić zabezpieczenie tego terenu zgodnie z wytycznymi dla ochrony środowiska poprzez plany miejscowe. Do tego miały być wdrożone koncepcje korytarzy ekologicznych z uwzględnieniem obszarów narażonych na niebezpieczeństwo powodzi. Z tych założeń nie wykonano właściwie niczego. Urzędnicy pozwolili tam na budowę bloków mieszkalnych, które przecież w ogóle nie powinny się tam znaleźć. Już w tej chwili poziom wód gruntowych jest znacznie wyższy niż jeszcze kilka lat temu.

Wyrażenie zgody na wybudowanie w tym miejscu domów byłoby wyrazem ogromnej ignorancji urzędniczej, tym bardziej, że już nasze bloki borykają się z ogromnym problemem zalewania przez wody opadowe, spływające z sąsiadujących ulic. Doskonale powinien Pan wiedzieć jak destrukcyjne w skutkach jest nieprzemyślane wydawanie pozwoleń na budowę bloków, bądź innych inwestycji” – piszą do prezydenta mieszkańcy z osiedla Skorupy.

Proszą o to, żeby prezydent nie wydawał więcej żadnych pozwoleń na wznoszenie zabudowy w tej okolicy, ponieważ kłopoty z zalewaniem będą występować jeszcze częściej niż obecnie. Najprawdopodobniej piwnice i garaże będą też mocniej zalewane. Bo woda cały czas podnosi się do góry. Nie wiadomo jednak, czy prezydent zechce przychylić się do prośby mieszkańców, ponieważ od tylu lat nie reagował nawet na wnioski sporządzone przez podległych mu urzędników.

Mieszkańcy na pewno będą walczyć o swój dobytek i mieszkania. W trakcie ostatnich ulew ponieśli ogromne straty. Dziwić może w tej sytuacji bierna postawa urzędu miejskiego i prezydenta, który nie wyciągnął wniosków z tego, co się wydarzyło. Ustawienie patroli straży miejskiej lub policji na terenach, które są zalewane za każdym razem, to zdecydowanie za mało. Płynącej wody to nie zatrzyma w żaden sposób. Zwłaszcza, gdy wlewa się ona z całą siłą rozpędu do piwnic i garaży. Ale jak dotąd to jedyny plan, jaki udało się wypracować od ponad roku.

- Jeżeli będzie prognozowany opad powyżej 30 milimetrów czy to 30 litrów na metr kwadratowy, wtedy już prewencyjnie służby będą starały się wcześniej te miejsca, które mamy zdiagnozowane, będą obstawiane, aby straty były jak najmniejsze. Przede wszystkim po to, aby mieszkańcy, czy też inni użytkownicy dróg tam nie wjeżdżali – powiedział Tadeusz Truskolaski dzień po ostatnim zalaniu Białegostoku.

Oczywiście zdarzą się sytuacje nadzwyczajne i w takich przypadkach nie pomoże żaden, nawet najlepszy plan. Z tym, że plan prezydenta, to w rzeczywistości brak planu. Przez lata nie zrobiono kompletnie nic, żeby wyeliminować jakkolwiek takie sytuacje, które są znane, powtarzalne i na dodatek będą się powtarzać. Jest szansa teraz uchronić przynajmniej osiedle Skorupy, tylko nie wiadomo czyj interes okaże się ważniejszy? Tego co chce tam lokalizować zabudowę mieszkaniową? Czy mieszkańców, którzy już ponieśli straty i z chęcią mieszkaliby dziś w zupełnie innej części miasta?

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

Mieszkańcy są zalewani notorycznie i nie chcą słyszeć o nowych blokach komentarze opinie

  • gość 2017-08-25 13:24:52

    ale co ma prezydent do tego? akurat bloki na Kujawskiej to przykład fuszerki dewelopera więc to on powinien ponosić koszty i to do niego powinni zwracać się mieszkańcy.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl