Na Bema i Młynową deweloperzy mieli nie wejść. Więc weszli bez problemu

Wiadomości, Młynową deweloperzy mieli wejść Więc weszli problemu - zdjęcie, fotografia
Fakty Białystok 16/04/2019 15:39

Czasami warto sięgnąć do wcale nieodległej przeszłości i sprawdzić czy wszystko poszło zgodnie z planem. W przypadku ochrony zabytkowej zabudowy w Białymstoku od dawna nie idzie ani zgodnie z planem, ani z czymś co w ogóle można nazwać jakimkolwiek przemyślanym planem. Na przykład drewniana zabudowa na Młynowej miała być chroniona i w ogóle nie miało tam być bloków. Wyszło… jak zwykle.

To było jeszcze na początku 2011 roku, czyli prawie 8 lat temu. Wydaje się nawet, że to całkiem niedawno. Ale w tamtym roku nie było jeszcze redakcji Dzień Dobry Białystok, nie było też jeszcze ani jednego bloku przy ulicy Młynowej. Wówczas toczyła się debata odnośnie tego jak ma wyglądać ta część miasta, w której dominowała przede wszystkim zabudowa drewniana.

Urzędnicy mieli taki pomysł, aby tę drewnianą zabudowę ochronić przed zakusami deweloperów. Przygotowali wówczas plan miejscowy, który miał tworzyć na osiedlu Przydworcowe istną enklawę domów drewnianych z mnóstwem zieleni, bo z ogrodami. Pomysł sprowadzał się również do tego, aby ujednolicić kolorystykę dachów w tych drewnianych domach. Wszystko dlatego, że jeszcze osiem lat temu i więcej urzędnicy dostrzegali walory takiej przestrzeni oraz wartość kulturową drewnianej zabudowy ulicy Młynowej, jak też uliczek sąsiednich.

- Opracowaliśmy szczegółowe zasady kształtowania budynków. Te, które powstaną tu w przyszłości mają mieć charakter odpowiadający klimatowi tych okolic – wyjaśniał wówczas mediom Piotr Firsowicz, który w tamtym czasie szefował departamentowi urbanistyki w Urzędzie Miejskim w Białymstoku.

- Pamiętajmy, że te domy to świadectwo naszej historii. Pokazują jak wyglądały dawne, proletariackie dzielnice Białegostoku – wtórował mu na łamach Kuriera Porannego Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego, którym jest też i obecnie.

Zgodnie z planami sprzed kilku lat mieszkańcy mieli mieć ograniczoną możliwość remontowania własnych domów. Na przykład gdyby ktoś chciał mieć elewację z sidingu, musiał zmienić plany i siding zamienić – na drewnianą szalówkę. Wymiana dachu? Owszem, ale na dach w kolorze brązowym lub pomarańczowym. I można powiedzieć, że częściowo plany te wprowadzono w życie. Część mieszkańców, między innymi na ulicy Ostrowieckiej czy Angielskiej na podstawie przyjętego później planu miejscowego remontów obecnie nie może robić w swoich drewnianych domach jak im się żywnie podoba.

Ale już po sąsiedzku można remontować, a nawet budować praktycznie co się podoba. Przez ostatnie lata zmienił się wygląd ulicy Młynowej, zmienił się również wygląd sąsiednich ulic. Głównie za sprawą budowanych bloków wielorodzinnych. Część z nich jest zbudowana, inne się budują, a jeszcze inne będą dopiero wybudowane. Choć trzeba dodać, że około ośmiu lat temu urzędnicy dopuszczali inną zabudowę po sąsiedzku, nawet wielorodzinną. Jednak radni, którzy wówczas przyjmowali w uchwale plany miejscowe zdecydowali, że po sąsiedzku będzie mogła powstawać, ale zabudowa handlowa i usługowa.

Niespełna trzy lata temu i ten plan okazał się zbyt śmiały. Prezydent przedkładał kilka razy radnym pod głosowanie nowe rozwiązania planistyczne, które uwzględniały już niedaleko Młynowej realizację zabudowy wielorodzinnej. Radni kilka razy odrzucali ten pomysł, żeby jednak w końcu pozwolić na budowę bloków wielorodzinnych w dzielnicy, która miała być chroniona i do której deweloperzy nigdy mieli nie wejść.

Jednym z powodów, dla których przyjęto nowy plan dopuszczający zabudowę wielorodzinną w miejscu, w którym miało jej nie być, był fakt, iż jeszcze w trakcie prac nad nowym planem miejscowym, prezydent zbył grunty gminne deweloperowi po nieco zawyżonej cenie – tak jakby kupił on już nieruchomość pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinną, a nie tak, jak przewidywała dotychczasowa uchwała – czyli handlowo – usługową. Tylko cena ta – zdaniem wielu radnych – nie była adekwatna do rzeczywistej wartości. Bo z operatu szacunkowego wyszło prezydentowi, że grunty mieszkaniowe będą zaledwie 200 tys. złotych droższe niż handlowo - usługowe. Więc ze spokojem sumienia deweloper kupił tereny miejskie pod bloki za zaledwie 200 tys. złotych więcej.

- Sporządzono dwa operaty szacunkowe, które określiły wartość działek zgodnie z obowiązującym planem miejscowym na tym terenie oraz opinie o wzroście wartości po wprowadzeniu funkcji mieszkaniowej wielorodzinnej i skomunikowaniu nieruchomości z otaczających dróg publicznych. Wartość nieruchomości w obowiązującym wówczas planie miejscowym została określona na kwotę 1 mln 151 tys. 817 zł. Natomiast przy uwzględnieniu przeznaczenia pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinną wraz z obiektami i urządzeniami towarzyszącymi wyniosła 1 mln 370 tys. 985 zł. Jeśli prezydent wystawiłby ten grunt na przetarg i nie uzyskał tej ceny, która wynika już ze zmiany planu, czyli 1 mln 370 tys. zł, to faktycznie chęć zbycia poniżej tej ceny, mogłaby budzić duże wątpliwości – wyjaśniał w maju 2016 roku ówczesny zastępca prezydenta – Adam Poliński.

- Rzeczoznawca wycenił działkę w centrum miasta z celem mieszkaniowym na około 200 tys. złotych więcej od usługowej? To jakiś żart? Krew mnie zalewa na to co tu słucham – skwitował wówczas te słowa radny Sebastian Putra.

Rdzennych mieszkańców Białegostoku zalewa również krew z innego powodu. Dzielnica drewnianych domów na osiedlu Przydworcowe miała taką pozostać i tworzyć piękny szlak architektury drewnianej. Mocno chroniona miała być także dzielnica Bojary. Jak wyglądają obecnie obydwie wie każdy, kto ma oczy i wie każdy, kto ma pojęcie o unikalnej zabudowie drewnianej w dużych miastach. Zniszczenia dokonane w przestrzeni publicznej w tych miejscach są nieodwracalne.

Zastanawiać się można w tej sytuacji, jak będzie kształtowała się polityka przestrzenna w kolejnych latach, zwłaszcza na tych terenach, o których dziś mówi się, że powinny zostać chronione. Około ośmiu lat temu urzędnicy zarzekali się, że na Bema i Młynową deweloperzy nie wejdą. Po czym minęło niewiele czasu i weszli, bez żadnego problemu, a nawet z ułatwieniami.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Marcin Iliaszuk)

Reklama

Na Bema i Młynową deweloperzy mieli nie wejść. Więc weszli bez problemu komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez fakty.bialystok.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1 m 47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"