Na Bema spłonął kolejny dom. Monitoringu nadal brak

30/11/2017 15:41
Wiadomości, spłonął kolejny Monitoringu nadal - zdjęcie, fotografia

Na pewno nie było to żadne zwarcie instalacji elektrycznej, ani samozapłon, ale opuszczony dom przy ulicy Bema palił się w tym roku już po raz drugi. Mieszkańcy okolicznych domów mają dość bezczynności policji, prokuratury i prezydenta Białegostoku, którego od kilku miesięcy proszą o zainstalowanie monitoringu.

- Pewnie musi dojść do tragedii, chyba muszą zginąć ludzie, bo skoro nie ustalono sprawcy podpaleń, to nie wiadomo co dalej zrobi podpalacz, względnie podpalacze pustostanów. Na razie płonęły pustostany i szkoda, że odpowiedzialne służby w mieście nic nie robią w tej sprawie. A zagrożone jest bezpieczeństwo mieszkańców okolicznych drewnianych domów – napisała do naszej redakcji jedna z mieszkanek osiedla Bema.

List od mieszkanki nie pojawił się przypadkiem. Nieco ponad tydzień temu palił się dom, sąsiedni od jej domu. Na dodatek palił się już drugi raz w tym roku. Pierwsza seria pożarów miała miejsce pod koniec kwietnia i w maju tego roku. Za każdym razem w tym samym rejonie, w pobliżu drewnianych domów, w których mieszkają rodziny, także z małymi dziećmi. Wydarzenia te były żywo dyskutowane w mieście i zajmowały wiele uwagi mieszkańców Białegostoku, także z odległych osiedli.

W dniu 3 listopada dom zapłonął kolejny raz. Ludzie mieszkający w pobliżu mają dość bezczynności wszystkich, na których powinni polegać. Policja nie wykryła sprawców podpalenia, prokuratura nie chciała podjąć dochodzenia, a jak już w końcu podjęła, to w konsekwencji umorzyła postępowanie – właśnie z powodu niewykrycia sprawców. Nic nie dały także patrole straży miejskiej, ani policji, bo domy płonęły, a podpalacza lub podpalaczy nie udało się namierzyć w żaden sposób. Mieszkańcy zwrócili się zatem do prezydenta Białegostoku z wnioskiem o zainstalowanie monitoringu w tym miejscu. Skoro w krótkim czasie doszło do kilku pożarów tylko w tej jednej okolicy, monitoring dawałby szansę na sprawniejsze poszukiwanie sprawcy podpaleń.

Mieszkańcy osiedla Bema mówią tu o podpaleniach, ponieważ ich zdaniem samozapłon nie wchodził w grę. Także zwarcie instalacji elektrycznej było praktycznie wykluczone z uwagi na to, że paliły się pustostany, w których instalacji nie ma od lat. Ale mieszkańcom nikt nie chciał pomóc. Prosili, pisali pisma, rozmawiali osobiście z urzędnikami i policją. I nic. Dopiero po tym, gdy wysłana została skarga na czynności mundurowych do wiceministra Jarosława Zielińskiego, wydawało się, że coś ruszy z miejsca. No to ruszyło. Tylko o tyle, że policja w końcu przyjęła zeznania mieszkańców okolicznych domów, które zagrożone były pożarami z racji bliskości położenia. I to wszystko na ten temat. Sprawa – jak pisaliśmy już wyżej – została umorzona z powodu nie wykrycia sprawcy.

- Prokuratura najpierw odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie podpaleń, a na złożone zażalenie podjęła śledztwo. Tylko że następnie umorzyła to śledztwo z powodu nie ustalenia sprawcy podpaleń. To jest po prostu kpina. Bo jak można ustalić sprawcę podpaleń skoro się go nie szuka? Nikt nie chciał przyjąć zeznań od świadków pożarów z ul. Ostrowieckiej i Bema. Dopiero po skierowaniu pisma od mieszkańców ul. Ostrowieckiej do pana ministra Zielińskiego, policja wykazała aktywność i łaskawie przyjęła zeznania od mieszkańców – żali się pani Bogusława mieszkanka ulicy Ostrowieckiej.

- Boję się wychodzić nawet do sklepu, nie mówiąc już o dłuższej nieobecności, zostawiając dom i rodzinę, bo w każdej chwili coś może się im stać. Mało nas na ulicy zostało. A jak widać podpalacz nie przejmuje się losem ludzi, bo podpalane są nawet budynki, które leżą bardzo blisko zamieszkanych domów – napisał do naszej redakcji jeden z mieszkańców tej dzielnicy jeszcze w maju tego roku.

Życie w ciągłym strachu jest przerażające. Mieszkańcy osiedla pisali zatem do różnych redakcji dramatyczne maile z prośbą o zainteresowanie się tematem, podjęcie interwencji. Na pewno nagłaśnianie sprawy mogło odstraszyć potencjalnych sprawców podpaleń, tylko okazało się, że nie na długo. Bo niestety od ostatniego pożaru minęło niecałe pięć miesięcy. Większość piszących do nas, przypominała niedawne pożary na Bojarach, które skutecznie wykurzyły ludzi opornych na różnego rodzaju oferty zamiany nieruchomości tudzież jej sprzedaży.

Mieszkańcy postanowili poprosić prezydenta o pomoc i wystąpili z wnioskiem o zainstalowanie monitoringu. Okazuje się, że tak pilna sprawa, nie musi wcale być załatwiona pilnie. Zatem rozpatrywanie wniosku trwa już ponad cztery miesiące. Przecież skoro nikt nie zginął, być może pośpiech w magistracie nie jest potrzebny. Urzędnicy tłumaczą postępowanie skomplikowanym charakterem sprawy. Z tym, że nie wyjaśniają na czym polega to skomplikowanie.

- Przez ponad dwa miesiące w ogóle nie było odpowiedzi z Urzędu Miejskiego. A 4 września było kolejne pismo do pana prezydenta o odpowiedź na prośbę mieszkańców z miesiąca czerwca. Do dzisiaj nie ma odpowiedzi. To już ponad 4 miesiące jak pan prezydent Miasta Białegostoku nie miał czasu się zająć bezpieczeństwem mieszkańców z ul. Ostrowieckiej. Niestety, 3 listopada znowu ktoś podpalił już raz podpalony pustostan – pisze do naszej redakcji mieszkanka osiedla.

Sprawa jest poważna i wymaga natychmiastowego działania. Skoro domy palą się jeden po drugim w krótkim okresie czasu, a policja i prokuratura nie są w stanie znaleźć żadnych śladów potencjalnych sprawców podpaleń, temat załatwiłby z pewnością monitoring. A przynajmniej mieszkańcy czuliby się bezpieczniej wiedząc, że ktoś jeszcze czuwa nad ich bezpieczeństwem. Od miesięcy muszą organizować się sami. Zaraz po wiosennych pożarach pełnili patrole społeczne. Później przestali, skoro pożary ustąpiły. Ale teraz pożar znów wybuchł i to w tym samym miejscu.

Oprócz monitoringu, nadziei mieszkańcy upatrują również w zmianach planów miejscowych. Chodzi o to, żeby w tej okolicy nie można było budować bloków. Ta decyzja akurat leży w rękach prezydenta i radnych. Ale jak dotąd nie pojawił się nawet projekt uchwały w takiej sprawie, nie było także żadnej debaty poświęconej problemowi, który znany jest w Białymstoku od bardzo wielu lat z innych części miasta.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Marcin Iliaszuk)

Reklama

Na Bema spłonął kolejny dom. Monitoringu nadal brak komentarze opinie

  • gość 2017-12-02 21:35:31

    Pani Agnieszko, dziękuję, że Pani o tym pisze. Mam nadzieję, że sprawca zostanie szybko złapany.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez fakty.bialystok.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1 m 47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"