Nie będzie kabaretu, będzie chór! Nie będzie muzeum, będzie galeria!


Fakty Białystok
10/01/2019

Co, gdzie, kiedy?




Właśnie mija trzy lata od momentu, w którym zastępca prezydenta Białegostoku odpowiedzialny za sport obiecał mieszkańcom budowę muzeum całego sportu w Białymstoku. Dziś już wiadomo, że muzeum nie ma i nie będzie, ale za to będzie galeria. Czy można było się wcześniej spodziewać, że organizacja placówki muzealnej, choć związanej ze sportem, może przekroczyć możliwości urzędnika odpowiadającego w Białymstoku za kulturę i sport jednocześnie?

Coraz bliżej do powstania Galerii Sportu Białostockiego. W połowie marca przyszłego roku ma być gotowy projekt scenariusza wystawy oraz koncepcja aranżacji galerii. Miasto podpisało dziś (11 grudnia) umowę na realizację tego przedsięwzięcia. Nie przypadkiem dokument został podpisany na Stadionie Miejskim w Białymstoku. To w tym miejscu będzie mieściła się Galeria Sportu Białostockiego – ośrodek popularyzujący kulturę fizyczną oraz historię sportu. Zastępca prezydenta Białegostoku Rafał Rudnicki zawarł ze spółką JAZ+Architekci Żmijewski Jaworski Massé umowę, której przedmiotem jest opracowanie projektu scenariusza wystawy oraz koncepcji aranżacji przyszłej galerii” – czytamy komunikat zamieszczony na oficjalnej stronie miasta Białystok kilkanaście dni temu.

Normalnie taka informacja powinna cieszyć. Oto coś się dzieje, miłośnicy sportu, których w Białymstoku nie brakuje, będą mieli gdzie przyjść i co obejrzeć, galerii sportu jeszcze nie było, więc będzie czym się pochwalić, skoro miejsce jest dogodnie położone w centrum, do którego łatwo dojść i dojechać. Ale prawie nic z tych rzeczy. Począwszy od tego, że niewiele się dzieje, po to, że dojeżdżać do galerii na stadionie miejskim będą niemal wyłącznie pasjonaci, albo obowiązkowe wycieczki szkolne.

Trzy lata temu to kibice Jagiellonii Białystok postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Poświęcili mnóstwo swojego czasu i energii, aby przygotować projekt do budżetu obywatelskiego – Multimedialne Muzeum Jagiellonii. Miało funkcjonować na stadionie miejskim, który jest idealnym miejscem właśnie na takie muzeum. Wszystko szło dobrze i to nawet długo. Ale przestało iść, kiedy nagle otrzymali wiadomość, że ich projekt nawet nie będzie poddany głosowaniu. Mimo, że wszystko wszystkim wcześniej pasowało i nie było żadnych wątpliwości w związku z takim projektem. Tym bardziej ciężko było się pogodzić, czytając takie słowa:

Brak określonej formy powstałego podmiotu, realizującego multimedialne muzeum i jego organizatora. Zgodnie z ustawą o muzeach, podmiot, który tworzy muzeum, musi je utrzymać i spełnić wszystkie wymogi określone w ustawie (m.in. uzgodnić statut z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, odpowiednio zabezpieczyć zbiory, zatrudnić wykwalifikowaną kadrę). Właściwym rozwiązaniem byłoby uprzednie zgromadzenie całości zbiorów będących przedmiotem działania muzeum, a potem projektowanie do nich aranżacji ekspozycji i wyposażenia multimedialnego. Dodatkowo nie została też dookreślona kwestia praw autorskich do ewentualnych pozyskanych filmów i zdjęć archiwalnych, nieznana jest ich ilość itp. Postulowane przez wnioskodawców przyszłe założenie fundacji w celu pomocy w finansowaniu działalności muzeum jest odwróceniem kolejności, w jakiej muzea są tworzone. Niezasadny jest zakup multimediów do muzeum, które nie ma ram prawnych i nieznany jest sposób funkcjonowania” – tak brzmiało uzasadnienie urzędu miejskiego wobec nie zakwalifikowania projektu do głosowania.

Ale żeby wszystko nie przepadło, zastępca prezydenta, ten sam, który i obecnie odpowiada w Białymstoku za sport i kulturę jednocześnie przekazał, że Multimedialne Muzeum Jagiellonii nie powstanie, bo powstanie muzeum całego sportu. Tak, całego w Białymstoku. I szybko zabrał się do pracy nad jego stworzeniem. Czekaliśmy z zapartym tchem na statut placówki, na choć szczątki zbiorów, ale też i wykwalifikowaną kadrę, która je obsłuży. Bo przecież są to – jak wskazali sami urzędnicy – najważniejsze elementy muzeum. Pomieszczenia, ich aranżacja, a także ekspozycja eksponatów, to już przecież końcowy etap prac.

I wszystko szło bardzo dobrze i nader szybko. Tyle tylko, że nie od tej strony, którą naznaczyli sami urzędnicy. Bo już zaledwie po pół roku udało się znaleźć lokalizację. Poszukiwania najlepszych pomieszczeń zakończyły się sukcesem. W przeciwieństwie do kibiców Jagiellonii, którzy chcieli swoje muzeum zlokalizować na stadionie miejskim, który i tak nie umie od czterech lat wynająć komercyjnych pomieszczeń, muzeum sportu zastępca prezydenta Rafał Rudnicki postanowił więc umieścić… na stadionie miejskim. Radość z tych udanych działań trwała ponad dwa lata. Bo w zasadzie na inne sprawy czasu zabrakło. A skoro temat muzeum był załatwiany to od tyłu, to od przodu, to na najważniejsze czynności zabrakło czasu. Więc… muzeum sportu też nie powstanie.

- Chcemy, aby ta galeria stała się miejscem, w którym historia białostockiego sportu będzie stykała się z teraźniejszością. Różnorodność dyscyplin, w których nasi sportowcy odnoszą wciąż spektakularne sukcesy, jest imponująca. Warto, aby znalazło to odzwierciedlenie właśnie w tej placówce – powiedział przed niespełna dwoma tygodniami Rafał Rudnicki.

A to oznacza, że zamiast muzeum powstanie galeria, w której będzie można pooglądać przygotowane wcześniej wystawy. I raczej nie współtworzone przez mieszkańców czy kibiców poszczególnych dyscyplin sportowych, ale przez jakiś kolejny urzędniczy twór. Aktualnie wyłoniony w konkursie podmiot przygotuje wytyczne funkcjonalno-przestrzenne, które będą stanowić podstawę do opracowania projektu zmiany sposobu użytkowania istniejących pomieszczeń Stadionu Miejskiego oraz ich aranżacji i wystroju wnętrz na potrzeby utworzenia Galerii Sportu Białostockiego.

Zatem, po ponad trzech latach, mamy kolejny sukces, który zwieńczyła podpisana umowa na 69 tys. złotych, mamy wybrane pomieszczenia, które trzeba będzie i tak dostosować do nowych potrzeb. I to by było na tyle. Albo w tym przypadku – aż tyle. Aby radość z tego sukcesu była jeszcze większa, zamieszczamy w podziękowaniu za ogromny trud zastępcy prezydenta Białegostoku Rafała Rudnickiego, piosenkę, która powinna go natchnąć do kolejnych zakończonych sukcesami działań. Odtworzyć ją można na górze strony wciskając „play”. Artyści wykonujący ten utwór pierwotnie mieli być formacją kabaretową, ale gospodarz domu uznał, że lepiej się sprawdzą jako chór. Tak samo jak Multimedialne Muzeum Jagiellonii, miało być muzeum całego sportu, a finalnie będzie galerią.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

 




Nie będzie kabaretu, będzie chór! Nie będzie muzeum, będzie galeria! - komentarze opinie (1)

Apo
11/01/2019

Jak wiele musi się zmienić by wszystko pozostało po staremu :)




Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej


Ostanio w Co, gdzie, kiedy?


TOP 5

wróć

pełna wersja portalu