19°C bezchmurnie

Nie było betonowych władz był Las… Solnicki

Wiadomości, było betonowych władz Las… Solnicki - zdjęcie, fotografia

Ponad miesiąc temu podawaliśmy na naszych łamach informację, że z przestrzeni publicznej może zniknąć nawet 70 hektarów Lasu Solnickiego. Bijemy się w pierś i precyzujemy informację. Szacunki w tym względzie były trochę przesadzone. Bo nie chodzi o 70 hektarów, ale o ponad 80 hektarów. Tyle lasu trafić ma pod topór. W internecie jest już petycja o wycofanie się z tego szaleńczego pomysłu.

Las Solnicki jeszcze jest, przerzedzony, ale jest. Rośnie i póki co, jeszcze można go odwiedzać. Jest to najbliżej miasta położony teren leśny, który ciągnie się daleko poza Białystok. To tam mieszkańcy jeżdżą na grzyby, chadzają na spacery i korzystają z uroków zieleni. Bo jest blisko. Wystarczy około 10 minut jazdy samochodem od ścisłego centrum Białegostoku, żeby pooddychać świeżym powietrzem. Być może już niedługo. Jak podawaliśmy na naszych łamach, część Lasu Solnickiego pójdzie pod topór z powodu budowy pasa startowego na Krywlanach, z którego latać nie będzie jak, bo nie będzie żadnych lotów rejsowych, ani terminala do odprawy pasażerskiej.

Pisaliśmy już wielokrotnie, że budowa pasa startowego na Krywlanach większego, ani nawet mniejszego sensu nie ma. Z powodów, o których mowa choćby powyżej. Jednakże, do listy absurdów związanych z tą inwestycją, można od teraz śmiało dołożyć kolejne. Niedawno, bo jeszcze w lutym tego roku, było wiadomo, że zagrożonych wycinką było 30 hektarów Lasu Solnickiego. To obszar, który musi być oczyszczony z potencjalnych przeszkód znajdujących się na trasie ewentualnych startów i lądowań. Tych startów i tych lądowań, których właściwie nie będzie.

- Aby lotnisko mogło być uruchomione, aby mogło być lotniskiem celu publicznego, niezbędne jest jeszcze przeprowadzenie niezbędnych certyfikacji, odpowiednich procedur w ramach urzędu lotnictwa cywilnego, który będzie sprawdzał, jakie są drogi podejścia, w jaki sposób ten ruch lotniczy, te operacje, będą przeprowadzane. Ale to będzie się działo już po zrealizowaniu inwestycji, która w tej chwili trwa – komentowała w lutym Polskiemu Radiu Białystok, Urszula Mirończuk, rzecznik prasowa prezydenta Białegostoku.

Teraz okazuje się, że te 30 hektarów to było nie aż, ale tylko. Pod topór ma pójść blisko trzy razy tyle Lasu Solnickiego. Dzięki dociekliwości radnego Wojciecha Koronkiewicza, który nie zostawił tematu, dziś wiadomo o wiele więcej. Jeszcze pod koniec kwietnia pytał prezydenta Białegostoku:

- Czy prawdą jest, że plany wycinki drzew w Lesie Solnickim zleconej Lasom Państwowym wynoszą aż 70 ha? A jeśli tak, to dlaczego? Skoro w opracowaniu dołączonym do ogłoszenia o zamówieniu jest mowa o zaledwie 30 ha? Skąd taka drastyczna różnica – pytał w interpelacji radny Koronkiewicz.

- Zgodnie z zezwoleniem na realizację inwestycji w zakresie lotniska użytku publicznego, usunięto w otoczeniu budowanego pasa startowego 71 drzew. W decyzji Wojewody o zezwoleniu na realizację inwestycji w zakresie lotniska publicznego znajduje się zapis o konieczności wycięcia drzew stanowiących przeszkody lotnicze. W chwili obecnej, zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 25 czerwca 2003 r. w sprawie warunków, jakie powinny spełniać obiekty budowlane oraz naturalne w otoczeniu lotniska, na działkach będących własnością Gminy Białystok lub Skarbu Państwa przeszkodzę lotniczą stanowią drzewa rosnące na powierzchni ok. 38 ha. Drzewa te będą przeznaczone do całkowitej wycinki. Na pozostałym obszarze o powierzchni ok. 45 ha niezbędne będzie również usunięcie przeszkód lotniczych. Specjalistyczne służby określą, czy zakres ww. prac będzie polegał na przycince drzew, czy ich wycince – odpisał radnemu Koronkiewiczowi zastępca prezydenta Białegostoku – Rafał Rudnicki.

Zatem wiadomo już po pierwsze, że prezydent chce rozbudować na nieco dłuższy pas startowy, choć szumnie nazywa pas lotniskiem. Po drugie, w związku z tym, nie chodzi o wycinkę lasu na 30 hektarach, nawet nie na 38 hektarach, ale aż na 83 hektarach! Ktoś, kto ma pojęcie o przestrzeni, jest w stanie wyobrazić ogrom wycinki Lasu Solnickiego. Tym, którzy nie mają wyobraźni przestrzennej, podpowiadamy za inicjatorami wstrzymania tej szaleńczej decyzji.

- 35 ha lasu przeznaczone jest do całkowitej wycinki. Dodatkowe 45 ha – do wycinki lub „regulacji”. To jakby w środku lasu ogołocić z drzew powierzchnię osiemdziesięciu boisk piłkarskich – czytamy na stronie https://www.petycjeonline.com/nie_dla_wycinki_lasu_solnickiego.

To właśnie tam każdy może podpisać petycję do prezydenta Białegostoku, aby wstrzymał swoje zapędy i nie skazywał tysięcy białostoczan na oddychanie kurzem, brudem, asfaltem i betonem. Przez ostatnie lata, a właściwie lata jego kadencji w biurowcu na Słonimskiej, Białystok przerzedził się pod względem zieleni w stopniu gigantycznym. Zabieranie najbliższych terenów zielonych za cenę lansu wyborczego, jest skrajną nieodpowiedzialnością. Przynajmniej tak wywodzą wnioski autorzy petycji.

„Białystok chwali się zielenią. W działaniach promocyjnych i strategiach próbuje kreować się na miasto-stolicę Zielonych Płuc Polski. Tymczasem w Białymstoku od lat trwa rzeź drzew, całych kompleksów leśnych z których tak dumne próbuje być miasto. Pod ciosami toporów poległ już Las Bacieczkowski, systematycznie zabetonowywany jest Las Zwierzyniecki. Teraz pod hasłem budowy lotniska w Białymstoku rozpoczyna się wycinka 80 hektarów Lasu Solnickiego, ulubionego miejsca rekreacji tysięcy Białostoczan” – czytamy w apelu Stowarzyszenia Łączy Nas Białystok.

Stowarzyszenie Łączy Nas Białystok rozpoczyna zbieranie podpisów pod petycją w obronie Lasu Solnickiego. Chcemy w ten sposób wesprzeć inicjatywę Las Solnicki oraz radnego Wojtka Koronkiewicza w walce o uchronienie tego kompleksu przed masakrą piłami mechanicznymi, jaką chce drzewom zafundować prezydent Truskolaski, przez wielu znanych mi ludzi nazywany Sarumanem z Isengardu. Proszę dołączcie do nas i wesprzyjcie społeczników w nierównej walce z bezduszną machiną bezmyślnie trzebiącą kolejny kompleks leśny pod nieprzemyślane inwestycje” – pisze na swoim profilu facebookowym Tadeusz Arłukowicz, niezależny kandydat na prezydenta Białegostoku popierany przez ruch Kukiz ‘15.

Wydłużenie pasa startowego i bezpowrotne zniszczenie ponad 80 hektarów lasu, nie zapewni tu lotniska. Nie ma szans na to, aby na Krywlanach udało się stworzyć choćby namiastkę portu lotniczego, z którego da się polecieć i gdziekolwiek do Europy jakimiś lotami rejsowymi. Wszystko dlatego, że w zapędach władz, nie ma nigdzie planów budowy terminala do odprawy pasażerskiej, i niezbędnej infrastruktury – jak hangary dla samolotów, strefy przeładunkowej, ani niczego, co powinno posiadać lotnisko, żeby służyć podróżnym jako lotnisko. Lotnisko Krywlany istnieje i istnieć będzie tylko z nazwy, bo pozostanie na lata wyłącznie pasem startowym dla kilku rocznie prywatnych awionetek oraz samolotów straży granicznej lub lotniczego pogotowia ratunkowego.

MÓWIMY NIE! wycince Lasu Solnickiego w Białymstoku mającej umożliwić realizację nieprzemyślanej inwestycji, której „napędem” są zbliżające się wybory samorządowe” – piszą inicjatorzy petycji w obronie lasu Solnickiego.

Tragiczne jest również i to, że Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska nie planuje nakazać żadnych nasadzeń zastępczych. A do tego dziwić może i to bardzo, że na miejscu nie ma ani jednego ekologa, który protestowałby przeciwko wycince drzew na tak ogromnym obszarze. Szczególnie, że ta inwestycja nie ma sensu z punktu widzenia ani ekonomicznego, ani pasażerskiego, ani praktycznie żadnego innego. Skoro nie będą tam latały żadne linie lotnicze, nie będzie ruchu pasażerskiego, innych samolotów będzie niewiele. Dlatego, każdy kto chce podpisać petycję w obronie Lasu Solnickiego, może to zrobić TUTAJ.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: bialystok.pl)

Nie było betonowych władz był Las… Solnicki komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl