25°C lekkie zachmurzenie

Po latach wycinek tysięcy drzew radna apeluje o nasadzenia

Styl Życia, latach wycinek tysięcy drzew radna apeluje nasadzenia - zdjęcie, fotografia

W samym tylko Białymstoku, w ciągu ostatnich 12 lat, wycięto tysiące drzew. Wycinane też były krzewy, zaś pasy zieleni i trawniki pokrywały się kostką brukową lub betonową. W końcu radna z Komitetu Tadeusza Truskolaskiego zauważyła, że zieleni brakuje i apeluje o uruchomienie programu #zielonystok. Ale pomysł nie jest nowy.

Informowaliśmy wielokrotnie o tym, że w Białymstoku wycina się drzewa w dużych ilościach. Sama tylko Trasa Niepodległości pozbawiła miasto około 3 tys. sztuk drzew. Warto dodać, że kolejna inwestycja na Krywlanach, gdzie powstaje pas startowy zagraża Lasowi Solnickiemu, a właściwie aż 30 hektarom lasu. Chodzi o usunięcie możliwych przeszkód samolotom, które tu nie będą latać. A jeśli nawet będą to sporadycznie. Pas startowy bowiem nie będzie obsługiwał żadnych lotów rejsowych, więc na duży ruch lotniczy, nie ma co liczyć.

Przeskalowane i niekiedy wręcz bezsensowne inwestycje miejskie, które kosztują życie wielu drzew i zieleni, w końcu zwróciły uwagę radnej z Komitetu Tadeusza Truskolaskiego. Katarzyna Todorczuk, bo o niej mowa, zwróciła się niedawno do prezydenta Białegostoku z interpelacją, w której prosi o uruchomienie miejskiego programu #zielonystok, To się chwali, jednak może na początek, niech zostanie uruchomiony zielony budżet, który radni przyjęli do wykonania w tegorocznej edycji budżetu obywatelskiego.

- Trzeba brać dobre przykłady z innych miast w Polsce. Jeśli coś się sprawdza i działa, dlaczego nie realizować tego w Białymstoku? Moim zdaniem jest to pomysł trafiony i w Białymstoku bardzo potrzebny. Ubywa nam zieleni z każdym rokiem, zaś z jej odnowieniem są duże kłopoty. Poza tym uważam, że to mieszkańcy powinni mieć decydujący głos w tym, gdzie i jakie projekty zielone chcą realizować – mówiła jeszcze na początku stycznia tego roku naszej redakcji radna Katarzyna Siemieniuk, która wyszła z pomysłem utworzenia zielonego budżetu w Białymstoku.

Przypominamy, że radni jeszcze pod koniec ubiegłego roku, zapisali 500 tys. złotych na zielony budżet, w ramach którego, będzie można dokonywać nasadzeń drzew lub innej zieleni, albo tworzyć osiedlowe ogródki. Pieniądze zatem są zabezpieczone na zieleń, a miejsca do tworzenia miejsc zielonych mają wskazywać sami mieszkańcy. Niemniej radna Todorczuk postuluje o dodatkowy program, który częściowo mógłby być spójny z założeniami zielonego budżetu obywatelskiego.

Program będzie miał na celu poprzez współpracę z mieszkańcami ustalenie jak największej ilości miejsc publicznych i prywatnych do nasadzeń drzewostanu. Należy uwzględnić również możliwość organizowania akcji społecznych np. wspólnych nasadzeń drzew na osiedlach wspieranych przez Urząd Miejski dostawami odpowiednich sadzonek, weryfikacją proponowanych miejsc i wsparciem przy projektowaniu zieleni w przestrzeni miejskiej” – czytamy w interpelacji radnej Todorczuk.

Dobrze, że w końcu radni zauważają braki w zieleni w Białymstoku. Gorzej, że zajęło im to aż tyle czasu, a jeszcze najgorzej, że tylko obecnie realizowane inwestycje pozbawią całe połacie zieleni nasze miasto, w tym znaczą część drzewostanu przy ulicy Wiosennej, na Trasie Niepodległości (widoczny kawałeczek na zdjęciu powyżej) i w Lesie Solnickim. Tych braków nie pokryje się może i nawet za 15 lat. W każdym razie prezydent jeszcze nie odpowiedział czy uruchomi program #zielonystok.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: nadesłane przez czytelnika)

Po latach wycinek tysięcy drzew radna apeluje o nasadzenia komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl