12°C słabe opady deszczu

Program ochrony zabytków w praktyce. Dziura na dziurze i dziurą pogania

Wiadomości, Program ochrony zabytków praktyce Dziura dziurze dziurą pogania - zdjęcie, fotografia

W zasadzie trudno powiedzieć w jakim celu w Białymstoku istnieje etat i wypłacane są pieniądze za pracę Miejskiego Konserwatora Zabytków. Tylko za jego kadencji zostało wyburzonych kilka zabytkowych kamienic i budynków. Inne znikały z ewidencji, a nawet z rejestru zabytków, w nieznanych okolicznościach. Do tego wszystkiego mamy pięcioletnią wielką dziurę w programie ochrony zabytków, która nie jest nawet załatana.

Temat ochrony zabytków w Białymstoku, jakkolwiek nie brzmi to kuriozalnie, wypłynął niedawno ponownie. Okazją było kolejne niechlubne działanie i to kolejny też raz miejskiego konserwatora zabytków, związane z pozwoleniem na wyburzenie zabytkowego budynku przy ul. Piasta 6. Choć formalnie o rozbiórce ponoć przesądził Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, to miejski konserwator zabytków, nie zrobił kompletnie nic, aby tej rozbiórce zapobiec. Inna sprawa, że odnośnie pracy i samego nadzoru budowlanego, zwłaszcza powiatowego, bardziej powinny się wypowiedzieć odpowiednie służby niżeli ktokolwiek inny, to w wyniku różnych czynników i decyzji, z przestrzeni Białegostoku w konsekwencji zniknął nieodwracalnie kolejny zabytek.

Wniosek w sprawie wykreślenia kamienicy złożył do mnie jej właściciel pod koniec marca 2018 r. Niniejszy wniosek dotyczący tej nieruchomości w trybie pilnym przekazałam do właściwego wydziału WUOZ, do niezbędnego procedowania, zwracając uwagę na złożoność sprawy. Dodam również, że na moje ręce nie wpłynął wniosek ani nawet prośba od Miejskiego Konserwatora Zabytków o uzgodnienie rozbiórki ww. obiektu” – pisała jeszcze w kwietniu tego roku wojewódzka konserwator zabytków, Małgorzata Dajnowicz.

Decyzja o wykreśleniu z ewidencji zabytków budynku z Piasta 6 nie została nigdy wydana. Tymczasem prezydent Białegostoku twierdzi, że nie musiała. Sam fakt wyburzenia obiektu daje prawo do wykreślenia go z ewidencji. Sprawę więc uważa za załatwioną. I tradycyjnie nie ma nic do zarzucenia sobie, ani podległemu sobie miejskiemu konserwatorowi zabytków. Temu konserwatorowi, który w takiej sprawie nie raczył nawet skomunikować się z wojewódzkim konserwatorem zabytków, z którym musi współpracować. Tak stanowi ustawa o ochronie zabytków.

- MKZ (Miejski Konserwator Zabytków – dop. red.) w zakresie swoich kompetencji prowadzi gminną ewidencję zabytków – zgodnie z art. 22 ust 4 ustawy o ochronie zabytków i opieki nad zabytkami. Niemniej jednak każda czynność wpisu i wyłączenia zabytków z gminnej ewidencji zabytków zgodnie z art. 22 ust 5 pkt 3 ww. ustawy powinna być dokonana w porozumieniu z WKZ (Wojewódzki Konserwator Zabytków – dop. red.). Tymczasem w sprawie koncepcji wyłączenia tego zabytku z ewidencji MKZ nigdy się ze mną nie kontaktował – wyjaśniała dalej w kwietniu Małgorzata Dajnowicz.

Identycznie stało się także w 2015 roku z kamienicą wpisaną do ewidencji zabytków z Jurowieckiej 10. Po niej również została wyłącznie kupa gruzu, a miejski konserwator zabytków nie kiwnął nawet palcem, aby zachować ją przed wyburzeniem. Los innych obiektów skończył się podobnie na przestrzeni ostatnich lat.

Z tego między innymi powodu, radny Henryk Dębowski, pytał niedawno prezydenta Białegostoku o ochronę zabytków, o wyburzenie kamienicy z Piasta 6, ale nade wszystko pytał o miejski program ochrony nad zabytkami. I tu jest już bardzo ciekawa sytuacja. Z tym, że ta sytuacja to raczej zadanie dla radnych, ale także dla wojewody podlaskiego i odpowiednich służb. Prezydent wyjaśnił, że został stworzony taki program w Białymstoku. Tylko, że ten program nie ma żadnej mocy sprawczej.

- Czy Urząd Miasta opracował lub posiada jakikolwiek plan ochrony zabytków miejskich? Jeśli tak, kto odpowiada za jego realizację? – pytał w interpelacji radny Henryk Dębowski.

- W Biurze MKZ przygotowany został Gminny program opieki nad zabytkami na lata 2018 – 2021 dotyczący wszystkich zabytków znajdujących się na terenie miasta. W/w program przedłożony zostanie Radzie Miasta do przyjęcia w formie uchwały podczas czerwcowej Rady Miasta – odpowiada radnemu Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku.

Jednak ani słowem nie wspomina w odpowiedzi na interpelację, że taki program powinien być przyjęty już cztery lata temu. Powinien być nie tylko przyjęty, ale powinien być obowiązujący do czasu przyjęcia nowego programu. Ostatni, który obowiązywał skończył ważność w 2013 roku. Zatem można w tej sytuacji uznać, że programu opieki nad zabytkami nie ma już od 5 lat! Dlaczego? Dlatego, że ostatnie sprawozdanie z realizacji "Gminnego Programu Opieki nad Zabytkami Białegostoku na lata 2010-2013" przyjęto w czerwcu 2014 roku. I w tym samym czasie powinien być przyjęty uchwałą Rady Miasta nowy program. Ten program, którego do chwili obecnej nie ma. Bo napisany projekt programu, to nie jest to samo, co przyjęty program.

Artykuł 87 ust. 5 ustawy o ochronie zabytków mówi wyraźnie, że do rady gminy przedkłada się co dwa lata sprawozdanie z wykonania programu. Stąd pojawia się pytanie, z jakiego programu Radzie Miasta Białegostoku przedłożył prezydent Tadeusz Truskolaski sprawozdanie w okresie ostatnich czterech lat? Powinny być co najmniej dwa takie sprawozdania. Ale najciekawiej będzie wyglądało sprawozdanie przedłożone w czerwcu z programu, który nie istnieje, bo nie został nigdy przyjęty.

Art. 87. 1. Zarząd województwa, powiatu lub wójt (burmistrz, prezydent miasta) sporządza na okres 4 lat odpowiednio wojewódzki, powiatowy lub gminny program opieki nad zabytkami. (…)

3. Wojewódzki, powiatowy i gminny program opieki nad zabytkami przyjmuje odpowiednio sejmik województwa, rada powiatu i rada gminy, po uzyskaniu opinii wojewódzkiego konserwatora zabytków.

4. Programy, o których mowa w ust. 3, są ogłaszane w wojewódzkim dzienniku urzędowym.

5. Z realizacji programów zarząd województwa, powiatu i wójt (burmistrz, prezydent miasta) sporządza, co 2 lata, sprawozdanie, które przedstawia się odpowiednio sejmikowi województwa, radzie powiatu lub radzie gminy" – czytamy w ustawie o ochronie zabytków.

Dlatego teraz radny Dębowski powinien jeszcze zapytać o dzienniki urzędowe, w których można znaleźć przynajmniej jeden program opieki nad zabytkami za lata 2014-2018. Przecież zgodnie z ustawą powinien tam właśnie się znaleźć. Powinien również zażądać co najmniej dwóch sprawozdań z wykonania tego programu. Choć teoretycznie radny Dębowski powinien znać te sprawozdania. Bo zgodnie z prawem Rada Miasta powinna co dwa lata głosować takie sprawozdania w formie uchwały. Ale skoro nie było programu…

W opiece nad zabytkami w Białymstoku są dziury i choćby za to, miejski konserwator zabytków powinien wybrać się do rejestracji w urzędzie pracy. W urzędzie miejskim nie wykonuje ustawy, na której pracuje i której ma przestrzegać. Dziury zostały jeszcze gdzie indziej… w przestrzeni publicznej, po wyburzonych zabytkach, które w Białymstoku zniknęły bezpowrotnie.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Program ochrony zabytków w praktyce. Dziura na dziurze i dziurą pogania komentarze opinie

  • gość 2018-06-17 21:36:34

    Pan Stankiewicz / dawny Wojew. Konserwator Zabytków/ dalej uważa ,że można wszelkie prawa zaś żadnych obowiązków i odpowiedzialności. Przy rządach PiS drzwi są zamknięte do awansu temu panu więc znalazł się POd patronatem z nadania wiadomego .

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl