3°C bezchmurnie

Projektant przeoczył i teraz jest niebezpiecznie

Głuchy i ślepy był dotąd białostocki magistrat na liczne prośby mieszkańców o inne zorganizowanie ruchu. Chodzi o wyjazdy z ulic podporządkowanych na główną arterię – Kazimierza Wielkiego. Być może teraz kilka zaniedbań zostanie poprawionych, bo urząd niejako przyznaje się do błędu.

Tego w zasadzie nie da się wyjaśnić dlaczego za każdym razem, kiedy mieszkańcy zwracają na coś uwagę, co jest źle wykonane lub nie ma sensu, urząd miejski staje okoniem i zaczyna się walka o normalność. Jest to bardzo dziwne i nie powinno w ogóle mieć miejsca. Ale wieczne spory mieszkańców z urzędnikami, którzy powinni służyć tym mieszkańcom, wciąż trwają. Choćby jak w przypadku wyjazdów zza ekranów akustycznych, magistrat bardzo długo pozostawał głuchy i ślepy na błędy, które zostały popełnione przy budowie ulicy.

O sprawie pisaliśmy kilkukrotnie na naszych łamach, ponieważ dotychczas żadne prośby na urzędników nie działały. Wyjazd między innymi z ulicy Trawiastej na Kazimierza Wielkiego jest obarczony sporym ryzykiem. Ustawione ekrany skutecznie zasłaniają widoczność kierowcom, którzy ryzykują zdrowiem i życiem praktycznie za każdym razem. Nawet ustawione lustra drogowe nie za bardzo poprawiają istniejący stan rzeczy. Zwyczajnie nie oddają rzeczywistej odległości nadjeżdżającego pojazdu od strony głównej arterii.

- Lustro zniekształca obraz, to po pierwsze. Wydaje się, że samochód jest jeszcze daleko, kiedy w rzeczywistości jest bardzo blisko. A po drugie, lustro jest kompletnie bezużyteczne, kiedy robi się ciemniej. Prawie nic w nim nie widać – mówił naszej redakcji jeszcze w kwietniu tego roku Ryszard, mieszkaniec bloku z ulicy Trawiastej.

- Żeby wyjechać na Kazimierza Wielkiego muszę podjechać do samej ulicy i liczyć na to, że nikt akurat nie jedzie. Za ekranami nic kompletnie nie widać. Tu co chwila są jakieś drobne stłuczki, a miasto z tym nic nie robi. Wielokrotnie były prośby o jakieś inne ustawienie czy przeniesienie tych ekranów w taki sposób, żeby wyjazd nie był loterią, czy ktoś łupnie, czy nie łupnie – dodawał jeszcze Piotr, także mieszkaniec bloku przy Trawiastej.

Na niewielkim odcinku tak zwanej śródmiejskiej obwodnicy ustawiono do tego znaki ograniczające dopuszczalną prędkość, z jaką można się poruszać po Kazimierza Wielkiego. Właśnie w tej części, gdzie występują problemy z wyjazdami i widocznością. Tylko, że w żaden sposób nie załatwia to problemu. Bo widoczność od tego się przecież nie zmieniła, ani tym bardziej nie poprawiła.

W ślad za naszymi doniesieniami prasowymi, w których zamieszczaliśmy opinie mieszkańców o istniejącym rozwiązaniu, sprawą zajęło się także Stowarzyszenie Białostockie Drogi. Na początku lipca wystosowało do urzędu miejskiego pismo w sprawie oznakowania. Chodziło przede wszystkim o ustawienie znaku C-13a, który dotyczy rowerzystów. W tej chwili, przy obecnej organizacji ruchu, kierowca wyjeżdżający z ulicy Trawiastej nie ma praktycznie żadnej możliwości dostrzeżenia rowerzysty jadącego wzdłuż Kazimierza Wielkiego. To samo dotyczy pieszych, którzy będą w tym samym miejscu przechodzić przez jezdnię. I właśnie w tych miejscach, jak na wysokości ulicy Trawiastej, powinny stać znaki C-13a oznaczające koniec drogi dla rowerów. Powodowałoby to obowiązek zatrzymania roweru i przeprowadzenia go przez jezdnię, po której może jechać samochód.

- Brak znaków C-13a w rejonie skrzyżowania z ul. Trawiastą wynikł najprawdopodobniej z przeoczenia projektanta sporządzającego projekt stałej organizacji ruchu – odpowiedziała Stowarzyszeniu Bożena Zawadzka, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Białymstoku.

W zamian za to ustawiono kierowcom znak D-6b, który ma ostrzegać przed rowerzystami i pieszymi, jacy mogą się pojawić nagle na drodze, którą jedzie kierowca. W omawianym przypadku – ulicą Trawiastą. I znów niestety, nie rozwiązuje to problemu w żaden absolutnie sposób, bo nawet jeśli kierowca wie, że może pojawić się pieszy lub rowerzysta, to żeby dostrzec takie osoby, musiałby w ogóle wyjść z samochodu i zobaczyć, czy na pewno nikt nie jedzie lub nie idzie. Po sprawdzeniu, wsiadając ponownie do samochodu, może jeszcze modlić się, żeby w międzyczasie na pewno nikt nie wyjechał.

Niemniej , urzędnicy zapewne myślą, że taki system ostrzegania cokolwiek usprawnia i poprawia bezpieczeństwo. W odpowiedzi Stowarzyszeniu Białostockie Drogi dyrektorka tłumaczy bowiem, że właśnie po to ustawiono znak D-6b, aby było bezpieczniej. Przypominamy, że ten znak umieszczany jest bezpośrednio przed przejściem dla pieszych i przejazdem dla rowerzystów, znajdującymi się obok siebie. To nakazuje kierowcy zwolnić prędkość. Z tym, że na Trawiastej przy wyjeździe na Kazimierza Wielkiego, prędkości i tak nie da się rozwinąć, bo zupełnie nie widać kto i kiedy nadjeżdża.

- Znaki D-6b zostały ustawione w celu poprawy bezpieczeństwa ruchu oraz dla poinformowania kierujących pojazdami o możliwości pojawienia się rowerzystów w obrębie skrzyżowania o ograniczonej widoczności przy włączeniu się do ruchu – wyjaśnia w piśmie Bożena Zawadzka.

Jak to włączanie się do ruchu wygląda widać na naszym filmie zrealizowanym kilka miesięcy temu. W trakcie nagrania udało się nam zarejestrować próbę wyjazdu samochodu z ulicy Trawiastej na Kazimierza Wielkiego. I nie trzeba tu więcej niczego tłumaczyć, bo tak jak jest w chwili obecnej nigdy być nie powinno. To, co powinno być zrobione, to całkowite zdemontowanie jednego rzędu ekranów akustycznych –przynajmniej tych przed przejściami dla pieszych i drogą rowerową oraz wyprofilowanie drugiego rzędu ekranów tak, aby nie ograniczały one widoczności włączającym się do ruchu na główną arterię.

Urząd Miejski obiecuje korektę… Niestety tylko w sprawie ustawienia znaków drogowych. Za źle zaprojektowane i wybudowane ekrany akustyczne zabierać się raczej nie będzie. Przynajmniej tak wynika z treści odpowiedzi udzielonej przez dyrektor Zarządu Dróg Miejskich. Najwyraźniej nikt też nie poczuwa się do odpowiedzialności za istniejący stan rzeczy, bo winny jest projektant, który przeoczył ważne rzeczy. Przeoczył zresztą nie tylko w tym miejscu. Podobne problemy występują w wielu innych miejscach, między innymi na Sosabowskiego przy wyjeździe z Gradowej i Jesiennej. Ograniczona widoczność jest również na Andersa przy wyjeździe z Zygmunta Augusta czy tak samo na wyjeździe z Chełmońskiego od strony ulicy Wschodniej do Kazimierza Wielkiego.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Projektant przeoczył i teraz jest niebezpiecznie komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się