3°C bezchmurnie

Przeklinają tę inwestycję. Wielu nie wiedziało, że droga będzie pod blokiem

Mieszkańcy Nowego Miasta mają dość Trasy Niepodległości, choć trasa jeszcze nie powstała. Od kilku miesięcy żyją w hałasie, kurzu, brudzie, a obecnie często także i w błocie. Trudno im się dziwić, że przeklinają tę inwestycję. Większość z nich nie miała pojęcia, że tak szeroka droga będzie biegła pod oknami ich mieszkań.

Od dłuższego czasu mieszkańcy osiedla Nowe Miasto zmagają się w rozmaitymi trudnościami, które spowodowane są budową Trasy Niepodległości. Być może dla tych, którzy mieszkają z dala od budowy, trudno zrozumieć w czym problem. Przecież ludzie powinni się cieszyć, bo będzie nowe przebicie pomiędzy dużymi osiedlami, a remont nie trwa wiecznie. To prawda, nie trwa, ale jest bardzo uciążliwy. Przez całe lato w zasadzie nie sposób było okien otworzyć, ani wyjść na balkon. Hałas, kurz znikały na krótko. W zasadzie tylko wtedy, kiedy padał deszcz.

To niestety nie wszystko. Mieszkańcy Nowego Miasta mają ograniczone możliwości poruszania się. Zanim rozpoczęto budowę, wielu bez problemów docierała do kompleksu handlowego tuż przy Kleosinie i oczywiście do Biedronki, która znajduje się już w Kleosinie. W tej chwili od miesięcy jest z tym problem. Nie ma przejazdu kolejowego, nie ma jak dojechać, a kiedy pada deszcz, to i nie ma jak dojść. Jeśli ktoś chce skorzystać z samochodu, musi nadrabiać kilometrów i cisnąć się przez zatłoczoną Sławińskiego i wąskim gardłem do Kleosina. To właśnie przez budowę Trasy Niepodległości korkuje się Sławińskiego, Wiosenna i Ciołkowskiego. Wcześniej sporo samochodów przejeżdżało wspomnianym przejazdem przez tory kolejowe. Od wielu miesięcy jest to niemożliwe.

- Ciężko jest chodzić i ciężko jeździć po osiedlu. Wszyscy tu mamy dość tej budowy. Taka szeroka droga nie jest tu potrzebna. Wystarczyłaby węższa ulica, po pasie ruchu w każdą stronę– mówi naszej redakcji Ryszard, mieszkaniec Rzymowskiego.

Ludzi drażni hałas, ale też i drgania. W domach zaczynają pękać ściany, sufity, jest strach. Obawiają, że będzie jeszcze gorzej, kiedy tą trasą będzie jeździł ciężki tranzyt. A nawet i zwykłe samochody. W niektórych miejscach drogę zlokalizowano kilkadziesiąt metrów od okien i balkonów. Nie ma się co łudzić, że tak szeroka arteria prowadząca niemal w prostej linii na trasę wylotową do granicy państwa, nie sprowadzi tranzytu. Dziś część samochodów jadących z kierunku Warszawy sunie Trasą Generalską. Inne, kierują się na Składową. Jak wygląda Składowa w godzinach szczytu nie trzeba mówić żadnemu kierowcy. Kiedy budowa się skończy, część pojazdów pojedzie później Trasą Niepodległości zamiast pchać się przez Składową.

- Pytam, czy ktoś w ogóle pomyślał o ludziach, jacy tu mieszkają? Wydaje mi się, że nie za bardzo. Nie wystarczy wygrzebać nie wiadomo skąd planów sprzed 70 lat czy iluś tam i ciągnąć drogę jak narysował ktoś kiedyś. Czy prezydent nie widzi, że miasto się zmieniło przez ten czas? Nie będzie miał już nigdy mojego głosu. Myślałem, że to mądrzejszy człowiek – komentuje Marek, mieszkający przy ulicy Pułaskiego.

- Mój brat mieszka na Zielonych Wzgórzach i tę budowę przeklina tak samo jak ja. Trzeba być naprawdę chorym na umyśle, żeby ludziom takie coś fundować. Nas tu nikt nie pytał, nikt nie uprzedzał, żadnej dyskusji. Sobie niech pod domem urzędnicy z prezydentem pobudują takie coś. Zobaczą jak to fajnie – żali się Barbara mieszkająca w bloku przy Dubois.

I w tym momencie trzeba sobie powiedzieć kilka słów gorzkiej prawdy. Wiele osób komentujących w internecie podkreśla, że ludzie kupując mieszkania w tej części miasta wiedziało, że tędy będzie biegła droga. Niestety. To nie jest prawda. Wiedziało niewielu. W zasadzie wiedzieli tylko ci, którzy faktycznie kupowali mieszkania na wolnym rynku. Tych jest zdecydowanie mniej niż pozostałych. Kim są pozostali? To spółdzielcy, którzy mieszkania otrzymywali z przydziałów. Znaczna część bloków postawała jeszcze pod koniec lat 80-tych i na początku 90-tych. Człowiek dostawał mieszkanie, gdzie było. Jeśli odmówił, mógł czekać kolejna lata.

- My z mężem przykładowo mieliśmy do wyboru mieszkanie na czwartym piętrze w pierwszej klatce, albo w ostatniej. Wcześniej mieszkaliśmy po stancjach, a na swoje czekaliśmy czternaście lat. Kto w ogóle gada takie bzdury, że ludzie wiedzieli, że mogli wybrać gdzie indziej? Nie było gdzie indziej, bo nic innego nie było – mówi Teresa.

- Jakie ludzie wiedzieli, gdzie kupują mieszkania? Proszę bardzo, co ja tu ma do dyskutowania? Mieszkam w bloku komunalnym z osobą niepełnosprawną, a droga jest pod samym oknem. Kpina jakaś. Tak człowieka nie szanować? Kiedyś to „dobro” wróci do budowniczych i decydentów, zapewniam. Na stare lata ludzi jak śmieci potraktowano – żali się jedna z mieszkanek bloku przy Rzymowskiego.

- Czy ktoś, kto mówi, że ponoć wiedzieliśmy, gdzie kupujemy mieszkania, w ogóle ma pojęcie o czym mówi? Na Nowym Mieście mieszkam od 1988 roku. Jaki był wybór? Wtedy nawet prywatnych firm nie było, żeby cokolwiek kupić. Co człowiek po latach w spółdzielni wyczekał, to brał. Jak nie brał, to czekał kolejne lata. Nikt nikomu nie mówił, że tędy jakaś droga ma iść. To jest banda i granda – powiedział naszej redakcji Michał z ulicy Pułaskiego.

Niestety, urzędnicy z prezydentem włącznie zupełnie nie zauważyli, że Białystok przez ostatnie 20-30 lat znacznie się zmienił i rozbudował. Nikt nie pomyślał, że nawet, jeśli droga jest potrzebna, to powinna uwzględniać istniejącą zabudowę oraz to, co powstało. A powstały nie tylko bloki, ale także sklepy, szkoły, kościoły, trawniki i masa innych rzeczy. Trasa Niepodległości o ile jest potrzebna, to na pewno nie w tym kształcie, w którym jest budowana. Ludzie są delikatnie mówiąc niezadowoleni. I to naprawdę delikatnie mówiąc.

- Do tej pory na wschód miasta prowadziła tylko jedna droga – ulica Sienkiewicza i dalej Wasilkowska. Znaleźliśmy w urzędzie pierwsze wzmianki o tej ulicy już z 1974 roku. Mieszkańcy miasta czekali na tę drogę 38 lat – mówił ponad pięć lat temu na otwarciu przedłużenia ul. Piastowskiej prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.

Co prawda tyczy się to innej arterii, ale to pokazuje kompletną bezmyślność w podejmowaniu decyzji. Strach pomyśleć co by było, gdyby na przykład znaleziono jakieś zapiski z okresów Cesarstwa Rzymskiego, które także planowało szlaki komunikacyjne. Ciekawe, czy wówczas też droga biegłaby tak jak wymyślili kiedyś Rzymianie, bez cienia analizy istniejącej zabudowy. W przypadku Trasy Niepodległości i innych arterii tak właśnie się dzieje, że nikt nie patrzy na zmiany, jakie przez lata nastąpiły w Białymstoku.

Już jutro na naszych łamach zaprezentujemy drugą część artykułu o Trasie Niepodległości. A trzeba wiedzieć, że jest to najbardziej krytykowana inwestycja drogowa w mieście od lat. Jeśli prezydent zdecyduje się na reelekcję, to właśnie przez budowę tej arterii, może mieć z wygraną ogromne problemy. Większość mieszkańców nie pozostawia suchej nitki na decyzji Tadeusza Truskolaskiego i jego urzędników.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)


Przeklinają tę inwestycję. Wielu nie wiedziało, że droga będzie pod blokiem komentarze opinie

  • gość 2017-11-14 06:12:01

    Ci, którzy krytykują te inwestycje niech się wyprowadzą do Siedlec. To miasto jest rządzone przez PIS.

  • gość 2017-11-14 14:35:39

    Czy ludzie zanim się tam wprowadzili nie mogli trochę pomyśleć i zapoznać się z planami zagospodarowania. Przecież wiadomo skoro będą budować dawno zaplanowaną potężną drogę to gdy się tam wprowadzą to będą się musieli liczyć z utrudnieniami... Pretensję mogą mieć tylko do siebie, że nie sprawdzili

Dodajesz jako: Zaloguj się