21°C pochmurno z przejaśnieniami

Radni PiS: Trochę za dużo tych niedoszacowanych inwestycji

Wiadomości, Radni Trochę dużo niedoszacowanych inwestycji - zdjęcie, fotografia

Szczególnie inwestycje drogowe w Białymstoku nie wychodzą prezydentowi w ostatnim czasie. Dotyczy to zarówno ogromnych arterii, jak Trasa Niepodległości, ale też i mniejszych ulic osiedlowych. Radni Prawa i Sprawiedliwości obawiają się, że jeśli kolejne przetargi będą unieważniane, to przyjęty budżet na 2018 rok nie zostanie wykonany.

Już w ubiegłym roku radni wskazywali, że są problemy z realizacją zaplanowanych inwestycji. Kiedy Komisja Rewizyjna w Radzie Miasta pracowała nad absolutorium z wykonania budżetu za 2016 rok, wiceprzewodniczący tej komisji i jednocześnie szef klubu radnych PiS wskazywał, że nie wszystko udało się zrealizować. W ubiegłym roku natomiast radni musieli dokonać przesunięć budżetowych aż na około 100 milionów złotych, bo zaplanowane inwestycje przesunięto na rok bieżący. Tyle, że już na początku tego roku okazało się, że zabraknie bardzo dużo pieniędzy. Między innymi na węzeł Porosły oraz Trasę Niepodległości w zaplanowanym kształcie.

- Już dwa lata temu sygnalizowaliśmy, że inwestycje realizowane z opóźnieniem sprawiają, że te planowane na kolejny rok opóźniają się jeszcze bardziej. I tak nakłada się na siebie, nawarstwia się problem z inwestycjami. Dochodzimy już do ściany, bo mamy sytuację, kiedy jest nie tylko zmiana zapisów w budżecie, tylko jest to coś, co dotyka konkretnie naszego miasta – powiedział radny Tomasz Madras, szefujący Komisji Budżetu i Finansów w Radzie Miasta.

Jednak nie chodzi tylko o duże inwestycje. Mniejsze także są niedoszacowane i niektóre przetargi należało unieważnić. Nawet budowa sygnalizacji świetlnej przez ulicę Kaczorowskiego do Bema i Cieszyńskiej odbędzie się z niewielkim, ale jednak opóźnieniem. W tym przypadku urzędnicy za pierwszym razem nie doszacowali kosztów. Sygnalizacja będzie kosztowała około 30 tys. złotych więcej niż pierwotnie zakładano.

- W tej sytuacji zastanawiamy się czy nie skierować prośby do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie szczegółowej kontroli w Urzędzie Miejskim pod kątem przede wszystkim inwestycji drogowych w Białymstoku – mówił podczas piątkowej konferencji prasowej radny Henryk Dębowski, szefujący klubowi Prawa i Sprawiedliwości.

Radni PiS sprawdzili jak wygląda kwestia przetargów i inwestycji drogowych w innych miastach, w tym realizowanych przez inne podmioty w województwie podlaskim. Wyszło im, że teraz Miasto Białystok daleko odstaje od innych. Na przykład – jak podawał radny Madras – drogi realizowane przez samorząd województwa nie powiodły się w budowie 3 do 4 na około 40 zaplanowanych, zaś w Białymstoku niemal wszystkie istotne inwestycje są opóźnione. Radni PiS zgadzają się, że sytuacja na rynku wykonawców oraz cen materiałów uległa zmianie, jednak dotyczy to przecież nie tylko Białegostoku, bo innych miast również. Ale gdzie indziej udaje się mimo wszystko budować drogi zgodnie z harmonogramem.

Adam Poliński, zastępca prezydenta, odpowiedzialny za inwestycje miejskie, przekonuje tymczasem, że nic złego się nie dzieje. Jak mówił, problemy z przetargami i wykonawcami mają w tej chwili wszyscy w Polsce, włącznie z Podlaskim Zarządem Dróg Wojewódzkich oraz Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. Stwierdził, że choć brakuje pieniędzy na budowę węzła w Porosłach czy ukończenie Trasy Niepodległości, to te inwestycje będą realizowane. Bo Miasto Białystok nie może sobie pozwolić na utratę unijnego dofinansowania.

- Na szali stoi dofinansowanie w kwocie 172 milionów, które stracimy jeśli do końca miesiąca nie podejmiemy decyzji i nie zgłosimy gotowości do podpisania umowy do PARP-u, albo zwiększenie wkładu własnego, też z perspektywą pozyskania dodatkowych środków z Regionalnego Programu Operacyjnego, bądź z budżetu centralnego. Ale w dzisiejszym wariancie zakładamy to finansowanie w ramach wieloletniej prognozy finansowej ze środków własnych – powiedział Adam Poliński.

Rozwiązanie sprawy realizacji ogromnych inwestycji drogowych z własnych środków, oznacza dla mieszkańców Białegostoku ogromne zadłużenie i spłatę kredytów przez wiele lat. Kasa Miasta będzie wiała pustką i ktokolwiek nie przyjdzie zarządzać miastem po obecnej ekipie rządzącej, będzie miał duże kłopoty z jakimikolwiek inwestycjami. Białystok może zwyczajnie nie mieć już zdolności kredytowej.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

Radni PiS: Trochę za dużo tych niedoszacowanych inwestycji komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się