15°C bezchmurnie

Radny Janczyło tradycyjnie nie ma sobie nic do zarzucenia

Wiadomości, Radny Janczyło tradycyjnie sobie zarzucenia - zdjęcie, fotografia

Żadnej refleksji i żadnego uderzenia się we własną pierś po tym, co ujrzało światło dzienne. Radny Janczyło jest spokojny o wynik prokuratorskiego śledztwa i nie ma sobie nic do zarzucenia. Identycznie zresztą jak sekretarz jego związku zawodowego, która zatrudniła radnego w kierowanej przez siebie szkole i zwolniła z obowiązku świadczenia pracy.

Po naszym artykule sprzed kilku dni (do przeczytania tutaj) dotyczącym radnego Platformy Obywatelskiej – Tomasza Janczyło, rozdzwoniły się telefony. Przede wszystkim dzwonili nauczyciele i związkowcy. Są oburzeni postępowaniem Janczyły zarówno w wykonywaniu roli radnego, jak i związkowca. Nauczyciele nie potrafią zrozumieć, dlaczego blokuje etat nauczycielski i jednocześnie, jako związkowiec, stawia się w roli obrońcy zatrudnionych.

- Jak można być tak dwulicowym? Są nauczyciele z powołania, którzy szukają pracy, bo lubią dzieci, lubią szkołę, ale dla takich pracy nie ma, bo pan radny zajmuje etat. Jak może spojrzeć w oczy tym wszystkim nauczycielom, którzy pracują choćby w tej samej szkole? Oni pracują, a pan Janczyło pobiera wynagrodzenie bez nawet godziny pracy – żaliła się przez telefon naszej redakcji nauczycielka ze szkoły podstawowej nr 33 w Białymstoku.

- Jestem zwykłym związkowcem, nie żadnym prezesem czy innym funkcyjnym. Zapisałem się do związków, bo trzeba sobie pomagać. Mało kto o tym mówi, że w białostockich szkołach jest mobbing. Mało kto w ogóle wie, że to częste zjawisko. A mamy ucinanie godzin dla mniej lubianych przez dyrekcję nauczycieli, szykany, więc sobie pomagamy jako związkowcy. Ale to co robi - i to jeszcze radny Janczyło - to ośmieszanie wszystkich organizacji związkowych. Znalazł sobie wygodne miejsce do zarabiania pieniędzy bez pracy. Jak ludzie mają teraz patrzeć na związkowców, którzy mają szczere intencje? – to już komentarz Marka, który przedstawił się nam jako związkowiec z Solidarności.

Tymczasem radny Tomasz Janczyło, tradycyjnie już, nie ma sobie nic do zarzucenia. Twierdzi, że prawa nie złamał i jest spokojny o ustalenia prokuratury. O kwestiach etycznych nie wypowiada się. I wcale nie ma co się dziwić, bo w tym przypadku etyka nie istnieje, podobnie jak zwykła ludzka moralność. Przynajmniej w ten sposób oceniają jego postępowanie nauczyciele i związkowcy, którzy z nami się kontaktowali przez ostatnie dni. Zresztą nie jest to pierwszy raz, kiedy radny nie ma sobie nic do zarzucenia, choć powinien. 

- Związek nasz funkcjonuje zupełnie na tych samych warunkach co ZNP, Solidarność, które również etaty związkowe posiada. Zobaczymy jak się do tego prokuratura ustosunkuje. Ja jestem spokojny, ponieważ wszystko zostało przeprowadzone zgodnie z prawem. Nie ma tutaj naruszonego żadnego artykułu z kodeksu karnego – powiedział radny Janczyło Polskiemu Radiu Białystok.

Z tym, że nikt nigdy nie twierdził, że radny naruszył kodeks karny. Z tego będzie tłumaczyć się akurat dyrektorka szkoły, która go zatrudniła i jednocześnie sekretarz związku zawodowego, jakiemu szefuje Janczyło. Zatrudniła – przypominamy – bez wymaganych prawem dokumentów i nie zadbała o to, aby wynagrodzenie Janczyły było pokryte tak jak przewiduje ustawa o związakch zawodowych. Dziś to mieszańcy Białegostoku finansują etat radnemu, który nie świadczy żadnej pracy. Warto wspomnieć, że właśnie dlatego taki etat zgodnie z prawem powinni finansować wszyscy pracodawcy zatrudniający związkwców z tego związku zawodowego, a nie mieszańcy miasta. Bo na etacie załatwia on sprawy związkowe, a nie mieszkańców, czy uczących się w szkole dzieci. Dyrektor Falkowska nie występowała do - w zasadzie - własnego związku zawodowego o to by ten wystąpił do wszystkich pracodawców o partycypacyjne pokrycie finansowe wynagrodzenia pracownika, który pracy nie świadczy. 

- Nie występowałam, bo podobnie jak mój poprzednik, też mamy wcześniej zatrudnioną taką osobę z innego związku zawodowego, również nie było występowane. Dlatego też nie wystąpiłam. Cała ta sprawa z zatrudnieniem pana Janczyło na stanowisko nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej konsultowana była z prawnikiem. Prawnik przyjrzał się całej dokumentacji związanej z zatrudnieniem pana Janczyło i żadnych uchybień i wykroczeń w tym przypadku nie stwierdził – wyjaśnia Polskiemu Radiu Białystok dyrektor szkoły nr 38 w Białymstoku, która dla nas nie znalazła czasu na rozmowę.

Jednak opinia prawna może być niewystarczająca. Opinia, to tylko opinia i każdy prawnik może wydać inną w tej samej sprawie. Liczy się litera prawa i podejmowane realnie decyzje. Prawnik zaś, który opinię wydał, na pewno nie poniedsie żadnych konsekwencji, ponieważ to nie on podejmuje decyzję w danej sprawie, a jedynie wyraża pogląd. Odpowiedzialność za zatrudnienie związkowca bez wymaganych dokumentów będzie spoczywała wyłącznie na dyrektorce szkoły.

W przypadku samego Tomasza Janczyło mowa jest przede wszystkim o braku etyki i szarganiu dobrego imienia także radnego. Na to uwagę zwracają nauczyciele i związkowcy. Zresztą z tym radny ma problem już nie po raz pierwszy. Posługiwanie się i zasłanianie związkami zawodowymi dla swoich prywatnych korzyści, miało już miejsce kilkukrotnie. Z tego względu ponad pół roku temu związek zawodowy kierowany przez Janczyło – z nim samym zresztą – został wyrzucony z organizacji związkowej, w której skład wchodził. Wkrótce podamy więcej informacji na ten temat.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Radny Janczyło tradycyjnie nie ma sobie nic do zarzucenia komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się