9°C lekkie zachmurzenie

Rejtany białostockiego sportu

Felietony, Rejtany białostockiego sportu - zdjęcie, fotografia

Słyszeliście zapewne już o tym, że Białystok miał w nosie Mistrzostwa Świata w młodzieżowej piłce nożnej. Postawił za to na projekt „młodego” Bayernu i dzięki temu wszyscy przez kilka tygodni aż do wystąpienia wymiotów będą oglądać podobiznę trochę starszego gościa w koszuli razem z niemieckimi piłkarzami. Tak wygląda walka o sport w Białymstoku. Rejtan byłby zszokowany.

Przyznam na początku, że trochę mi szkoda ludzi pracujących na stadionie miejskim. Bo choć zaniedbali parę spraw, wyciągnęli wnioski. Z tym, że nawet to wyciągnięcie wniosków niewiele daje w sytuacji, kiedy napotykają na betonową ścianę w urzędzie miejskim, który nie pomaga w niczym. Choć tak naprawdę robi co może, aby ludzie w Białymstoku mieli jak najgorsze zdanie o stadionie, zarządzie i wszystkich pracownikach tam zatrudnionych.

Niepotrzebnie spółka pisała kibicom, że jest w kontakcie z Polskim Związkiem Piłki Nożnej i że czuwa nad sytuacją sprowadzenia do Białegostoku Mistrzostw Świata U-20, które odbędą się w Polsce w przyszłym roku. Najpierw zarząd powinien dać znać, że zastępca prezydenta odpowiedzialny za sport, ma gdzieś sport, mistrzostwa i całą piłkę nożną. Choć z jego profili społecznościowych może się wydawać co innego. Ale to nie ja wymyśliłam opinię, która krąży powszechnie po mieście, że „ten człowiek nawet jak milczy to kłamie”. Nie ja już kilka lat temu dorabiałam graficznie nos Pinokia i nie ja zeznawałam na policji, że ktoś zastępcy prezydenta nieszczęśliwie się na facebookowe konto włamał, by wypisywać idiotyzmy pod moim adresem.

Jak świat światem i zmagania sportowe, od bardzo wielu lat, to miasta lub państwa gospodarze ubiegały się o to, żeby ściągnąć taką czy inną imprezę dużej rangi do siebie. Czy wyobrażacie sobie, że Polska czekałaby spokojnie na tyłku aż FIFA lub UEFA sama będzie błagać, żeby odbyły się u nas mistrzostwa euro lub świata? Zapewne czekała na tyłku od lat i cud sprawił, że w końcu ktoś zauważył, że Polska istnieje i wydzwaniał tu dniami i nocami przez lata, żeby łaskawie Polska zgodziła się zorganizować Euro 2012, którego byliśmy gospodarzem sześć lat temu. Panie prezydencie, za durniów ma pan białostoczan? Bajeczki o tym, że żadne miasto nie ubiegało się o Mistrzostwa Świata U-20 na posiadanych w tych miastach obiektach, może pan swojemu synowi opowiadać, albo córce. Może łykną, może nie łykną. Nie moja to sprawa.

Moją sprawą natomiast jest to, że płacę podatki na wynagrodzenie pana, pana zastępców, wynagrodzenia pracowników stadionu miejskiego i utrzymanie tego stadionu, tak jak i pozostali mieszkańcy Białegostoku. Waszym zaś zakichanym obowiązkiem jest dbać o to, żeby mnie i innych przedsiębiorców oraz mieszkańców to kosztowało jak najmniej. Właśnie po to wam wszyscy płacimy. Skoro nie potraficie zadbać o to, co macie w swoich obowiązkach, to przynajmniej oczekuję słowa „przepraszam” i obietnicy, że się poprawicie. Czego nie oczekuję? Nie oczekuję kłamstw. Ośmieszacie siebie, ośmieszacie w ten sposób także miasto Białystok, które dla wielu znaczy coś znacznie więcej niż sztuczne logo na bannerze.

Kuriozalną sytuacją jest również odpalanie projektu dla młodych piłkarzy, z którego mogą w ogóle nie skorzystać. Za to wszyscy praktycznie widzą, że projekt z Bayernem Monachium służy wyłącznie jednej osobie – panu prezydentowi Tadeuszowi. Wszak taki selekcjoner i łowca talentów, to w Polsce tylko łon jedyn jest i lepszego nie ma nigdzie, nigdy też nie było i nie będzie. Mącenie dzieciakom w głowach Lewandowskim i Bayernem tylko po to, żeby sobie wszyscy aż do wymiotów oglądali podobiznę gościa w koszuli, to trochę nieludzkie. A generalnie wizerunkowo strasznie słabe, mierne, a jak dla mnie nawet denne. Nie pierwszej młodości koleś w koszuli stojący z piłkarzami ubranymi w stroje sportowe, pasują do siebie jak skarpety do sandałów.

Nie wiem czy wiecie, ale oprócz takich tekturek z podobizną najjaśniejszego – baczność – Tadeusza Truskolaskiego – spocznij – w białostockich szkołach, można je znaleźć nawet w takich miejscach, do których dzieci nie mają w zasadzie szansy zajrzeć. Piłkarskich młodych talentów prezydent chce szukać nawet w hotelu Royal, dokąd przychodzą miłośnicy piwa i rozrywki, choć ta dostępna jest od 18 roku życia. Być może spece od pijaru w białostockim magistracie pomyśleli, że 14-latki przynajmniej przychodzą tam przenocować w hotelu? To mam niestety złe wieści. W tym wieku bez rodzica raczej nie uda się zameldować, nawet w Royalu.

Walka o sport w mieście toczy się na tylu frontach, że prezydent i jego najlepszy specjalista od tegoż sportu, zlali temat meczu reprezentacji artystów polskich z reprezentacją artystów rosyjskich. To nic, że była to świetna okazja do promocji stadionu, piłki nożnej, miasta Białystok i doskonała zachęta do oglądania meczów polskiej reprezentacji na Mistrzostwach Świata, jakie w tym roku odbędą się w Rosji. Wszyscy byli tak zajęci ustawianiem standów reklamowych z podobizną prezydenta, że zapomnieli o Bożym Świecie, a na wszystkie inne, ważne sprawy, nie było czasu.

Chciałabym wiedzieć, ile kosztuje taka promocja i projekt z Bayernem Monachium. I czy przypadkiem nie wychodzi to drożej niż modernizacja białostockich boisk na MOSP-ie, gdzie trenuje marząc o piłkarskiej karierze ponad pół tysiąca młodych piłkarzy. Od dwóch lat nie można się doprosić remontu na miejskich gruntach, które służyłyby kilku rocznikom. Aha… ale tam nie postawi się standu z wizerunkiem prezydenta, który będzie widoczny z kosmosu. Za to urząd miejski z prezydentem włącznie nie za bardzo eksponuje fakt, że do Bayernu może w ogóle nikt z Białegostoku nie pojechać. Na naszym obiekcie odbędzie się wyłącznie mecz finałowy, do którego może się ktoś z Białegostoku załapie, może nie. I nie eksponował szczególnie wypowiedzi ambasadora niemieckiej drużyny i jej byłego gracza Giovane Elbera, który mówił, że bardzo ważne są treningi. A nie eksponował może dlatego, że dzieci i młodzież na MOSP zamiast trenować w coraz lepszych warunkach, patrzą jak jedyny tego rodzaju obiekt w mieście niszczeje.

Co drażni jeszcze bardziej, na MOSP i jego boiska wszedł duży partner i ruszył projekt „Piłkarska przyszłość z Lotosem”. Dla normalnych ludzi, kochających faktycznie sport, byłby to powód do dumy i powód też do jak najszybszego przeprowadzenia remontu na miejskich boiskach MOSP. Choćby po to, żeby unikatowy program szkoleniowy był realizowany jak najlepiej i żeby przed dużym partnerem nie trzeba było się wstydzić. Zamiast takich działań Rejtany sportu i piłki nożnej prześcigają się w eksponowaniu własnej nieudolności i tekturowej postaci prezydenta z niemieckimi piłkarzami.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Rejtany białostockiego sportu komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl