21°C pochmurno z przejaśnieniami

Świętojańska 21. Na kolacji u finalistki programu Top Chef

Smaczny Białystok, Świętojańska kolacji finalistki programu - zdjęcie, fotografia

O utalentowanej białostoczance Ewelinie Łapińskiej pisaliśmy przy okazji emisji na antenie Polsatu kolejnych odcinków siódmej edycji popularnego reality show Top Chef. Rywalizowali w nim między sobą, w zadaniach kulinarnych, profesjonalni kucharze. Nasza bohaterka zaszła bardzo daleko - aż do finału. Jest współwłaścicielką Trattorii Czarna Owca i restauracji Świętojańska 21 w Białymstoku, a w drugim z wymienionych lokali jednocześnie pełni funkcję szefowej kuchni. Jej zdolnościami i kunsztem zachwycali się telewidzowie i internauci. Redakcja portalu Dzień Dobry Białystok postanowiła sprawdzić, jak faktycznie smakują przygotowywane przez Ewelinę potrawy właśnie przy ulicy Świętojańskiej. Ocenie poddaliśmy też panujący tam klimat oraz postawę i wiedzę obsługi. O tym, co z tego wyszło, przeczytacie poniżej.

Nie chcemy kreować się na jakichś wybitnych znawców czy krytyków kulinarnych, co nie zmienia faktu, że swoje podniebienia mamy. Jak każdemu konsumentowi - albo nam coś smakuje czy podoba się, albo stwierdzamy, że jest do kitu.

Od kolacji w restauracji Eweliny Łapińskiej minęło już trochę czasu. Byliśmy tam w czwartkowy wieczór, kiedy mogłoby się wydawać, że mieszkańcy miasta nie odwiedzają licznie lokali gastronomicznych; w końcu - zaraz weekend. Tymczasem znajdująca się w sąsiedztwie m.in. filharmonii Świętojańska 21 tętniła życiem.

Na zewnątrz prezentuje się dość skromnie, a zwraca uwagę parasolami z logami browaru rzemieślniczego z naszego regionu. W środku, naprzeciwko wejścia, mamy ścianę z cegieł. Taki industrialny klimat - genialne posunięcie. Niestety pomalowane na czarno pozostałe ściany pomniejszają optycznie wnętrze; jest dość ciemno, czego nie ratują zapalone światła. Na stolikach za to bez zbędnego przepychu i obecności niefortunnych dekoracji.

Przy okazji - restauracja nie posiada strony internetowej, a jedynie fanpage na Facebooku. Tam należy szukać menu.

Przywitaliśmy się z szefową kuchni. Poleciła nam pizzę, z której Świętojańska słynie. Ta, w stylu neapolitańskim, przygotowywana jest z ciasta na zakwasie, poddanego spowolnionej fermentacji, z pomidorów San Marzano DOP i świeżej mozarelli. Wypiekana jest w piecu opalanym drewnem w temperaturze powyżej 450 stopni Celsjusza, co skraca czas pieczenia, a pomidory i dodatki zachowują smak i wartości odżywcze, na cieście pojawiają się charakterystyczne czarne kropki, a środek pizzy jest mokry.

We wspomnianym piecu wypiekany jest również chleb. Ten, jak i pizza, są stałymi pozycjami w menu i na nie Ewelina Łapińska zaprasza szczególnie. Pozostała część karty jest zmienna i sezonowa, a serca gości za każdym razem podbijać ma inna propozycja.

Menu jest przejrzyste, nieprzeładowane pięćdziesięcioma pozycjami. To plus. Przygotowane jest na dużej, niestety niezalaminowanej kartce, łatwej do zniszczenia. Na jednej stronie znajdziemy pizzę, przystawki, dania główne, zupy, pieczywo z apetycznymi dodatkami (jak np. boczkiem, ogórkiem małosolnym, majonezem estragonowym i wiejskim jajem), desery. Na drugiej - napoje i alkohole, wśród których znajdziemy wina i warzone w naszym regionie piwa. Współwłaścicielka podkreśla, że współpracuje z najlepszymi importerami wina w Polsce. Stara się i zależy jej, by restauracja Świętojańska 21 stała się miejscem polecanym właśnie m.in. ze względu na podawany w nim świetny trunek.

Tym razem jednak odpuściliśmy pizzę, taki akurat trafił się dzień, gdy chce się wszystkiego prócz niej. Stanęło na policzkach wieprzowych dla jednej z osoby i kaczce Bonbons dla drugiej. O daniach bardziej szczegółowo informowała nas już jedna z kelnerek. I chcemy to wyraźnie podkreślić - miała pełną wiedzę na temat składników w podawanych potrawach. Dokładnie potrafiła też wyjaśnić, w jaki sposób są one przyrządzane, ile czasu trwają poszczególne procesy itd. Brawo! Dziewczyna - kobieta ani razu nie przeprosiła nas, że musi iść o coś dopytać. Do tego była bardzo sympatyczna i rzeczowo doradzała.

Czas na jedzenie. Porcje były spore, spokojnie można zapchać żołądki. Ale co najważniejsze - w Świętojańskiej 21 jest pysznie! Naprawdę. Tutejsze potrawy to prawdziwa uczta dla podniebienia i poezja smaku. Zresztą, smaków tu w jednym daniu jest mnóstwo. Jest w nich talent, serce i pomysł. Z czystym sumieniem polecamy spróbować.

Najpierw policzki wieprzowe, wędzony ziemniak, młoda kapusta. Cena - 32 zł. Tak podaje karta menu. Z tym że to nie wszystko. Pani kelnerka wyjaśniła, że spis wszystkich składników musiałby zająć co najmniej kilka linijek tekstu. W daniu tym znajdziemy więc np. cydr, nutę kminku (?), posypkę pangrattao, ponpuree, oliwę estragonową... Dodajmy, że wędzony ziemniak opalany jest tuż przed podaniem. Z kolei smaczna kapusta - podlewana masłem.

Smakujemy dalej: na stolik trafia kaczka bonbons, orientalny jus z kaczki, groszek, młody ziemniak, miso za 36 zł. Wspomnijmy, że kaczka była w formie kulek/gałek. Pyszne, wyróżnić warto wyrazisty smak sosu - to demi-glace kaczy, długo gotowany sos z dodatkiem czerwonego wina i przyprawy pięciu smaków. Oprócz tego, że mamy ziemniaka, to jest jeszcze puree, wymieniony groszek pod dwiema postaciami - puree oraz groszku cukrowego do ozdoby, szparagi. No i panko, w której panierowana była kaczka - to japońska bułka tarta, która nie przepuszcza tłuszczu do środka potrawy.

Desery jeszcze udało się zmieścić, były wyborne. Pierwszy w nich to sprasowana beza, lody śmietankowe, truskawki, lubczyk w postaci oliwy i szczaw. Drugi był bardzo czekoladowy - brownie, gorgonzola w postaci lodów, pikantne wiśnie w porto, oliwa z pestek dyni.

Co do picia? Nie byliśmy tego dnia zmotoryzowani, więc postawiliśmy na piwo. W Świętojańskiej 21 nie znajdziemy złocistego napoju produkowanego przez wielkie koncerny piwowarskie. Za to są produkty dostarczane przez Browar Waszczukowe z Czarnej Białostockiej i Browar Markowy z Hajnówki. Naszym zdaniem to dobry ruch, który nadaje restauracji wyjątkowości. Piliśmy m.in. Figlarną Bożenę z mocno wyczuwaną goryczą i gruszką. Spróbujcie, to smak, którego nie znajdziecie na większości sklepowych półek.

Wieczór był udany. Musimy jednak skupić się na opinii, która może być wskazówką dla Was przy wyborze restauracji na obiad, lunch czy kolację. Naszym zdaniem warto skierować swoje kroki na ulicę Świętojańską i odwiedzić lokal mieszczący się pod numerem 21. Jeśli zechcecie zabrać przyjaciół, rodzinę czy gości w podróż po smakach, których nie znajdziecie w barach mlecznych, jak i otrzymać na talerzach coś więcej niż kotleta, ziemniaki i surówkę - to warto. Jest to również miejsce dla odważnych, potrafiących, ale przede wszystkim chcących docenić rozmaitości na talerzu i skłonnych do eksperymentów - nam sos z kaczką odpowiadał, ale tak wyrazisty smak może niektórych zrazić.

Jeżeli oczekujecie posiłku pod hasłem "szybko i tanio", zmieńcie adres. Dwuosobowa kolacja, którą opisaliśmy (dwa dania główne i desery, trzy piwa oraz lemoniada miodowa z miętą) to koszt ponad 140 zł.

Można się nie zgodzić z naszą opinią albo ją potwierdzić. W każdym razie uważamy, że warto spróbować tego, co proponuje finalistka programu Top Chef w restauracji Świętojańska 21 i wydać notę samemu. W końcu w gastronomii nic nie jest pewne na zawsze. Za to dziś jest  w tym miejscu jest lepiej niż dobrze.

Skala, zgodnie z ocenami szkolnymi: 1-6:

* potrawy - 5,5

* menu - 5,0

* serwis - 6,0

* wystrój - 3,5

* czystość - 5,5

* ceny - 4,5

Łączna ocena to 5,0. Co prawda, szóstki jeszcze nie postawiliśmy, ale czerwony pasek został osiągnięty, szczególnie za potrawy  i personel.

(Piotr Walczak)

Świętojańska 21. Na kolacji u finalistki programu Top Chef komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się