3°C bezchmurnie

Taką tablicę urzędnicy niech zabiorą do swoich pokojów

Wiadomości, Taką tablicę urzędnicy niech zabiorą swoich pokojów - zdjęcie, fotografia

Tablica widoczna na zdjęciu powyżej została ustawiona na terenie osiedla Jaroszówka. To tam niedawno Miasto Białystok wybudowało tereny rekreacyjne, na których chce zabronić niektórych rzeczy. Informujemy zatem, że takie tablice urzędnicy mogą zabrać do swoich pokojów, inne oddać na pamiątkę do gabinetu prezydenta.

W pokojach urzędników, tudzież w gabinecie prezydenta, być może przyda się taka tablica z wypisanymi na niej różnymi zakazami. Na terenach rekreacyjnych czy placach zabaw budowanych przez Miasto, kompletnie się nie przyda. Ale jeśli urzędnikom lub prezydentowi przychodzi do głowy obkładanie mieszkańców zakazami, albo jeśli po prostu lubią nadużywać władzy, to tym bardziej powinni zabrać tę i inne tablice do swoich pokojów urzędowych. Moc sprawcza tablic będzie identyczna, jak w przestrzeni publicznej. Czy krótko mówiąc – żadna!

Informowaliśmy około dwóch lat temu, roku temu i kolejny raz – miesiąc temu, że takie tablice nie mają żadnej mocy sprawczej. Powodem jest to, że nie ma komu wyegzekwować zakazów, które są wymienione. W żadnych zapisach polskiego prawa nie znajdziemy żadnych odniesień do kar w związku ze złamaniem takich zakazów. Straż miejska może co najwyżej pogrozić paluszkiem, choć nawet i takie pogrożenie mogłoby się skończyć nieprzyjemnością dla funkcjonariusza. Za co? Za próbę ograniczania człowieka do swobody poruszania się.

Sądy w wielu miastach w Polsce wielokrotnie wypowiadały się w sprawie podobnych zakazów ustawionych w różnych miejscach publicznych. Nie mamy dobrych wieści dla urzędników. Prawo w tym względzie się nie zmieniło i tablica widoczna na zdjęciu oraz inne podobne tablice zwyczajnie powinny zniknąć, bo to wstyd. A wstyd dlatego, że wypadałoby, aby urzędnicy mieli jakiś, jakikolwiek, dostęp do internetu w XXI wieku. Wówczas mogliby sobie wpisać do dowolnej wyszukiwarki frazę na przykład „zakaz gry w piłkę” i nie wydawaliby więcej bez sensu pieniędzy na głupie tabliczki.

Sprawą takich tablic zainteresowało się Stowarzyszenie Miasto Mieszkańców. Jeszcze we wrześniu wystąpiło z pismem do Zarządu Mienia Komunalnego pytając o liczbę tablic z regulaminem zawierającym zakazy, ich rozmieszczenie na terenie Białegostoku oraz poniesione w związku z tym koszty.

„(…) czy informacja zawarta na tych tablicach była konsultowana z prawnikami; jeśli była, to proszę przedstawić tę opinię; jeśli nie była, to skąd wiadomo, że można zabronić komukolwiek grać w piłkę, zjeżdżać głową w dół ze zjeżdżalni lub korzystać z huśtawki w kilka osób, czy wyprowadzać psa na taki plac zabaw” – czytamy w piśmie skierowanym do ZMK.

Jedno jest pewne – zakazów nie da się wyegzekwować, więc regulamin nie powinien ich zawierać. Jeśli już urzędnicy chcieli zaprowadzić w miejscu zabaw jakiś porządek, należało zamieścić je w zupełnie innej formie, np. niewskazane jest korzystanie z huśtawek przez kilka osób jednocześnie, lub niewskazane jest wyprowadzanie psów. Na pewno nie powinno się informować użytkowników o sposobie korzystania z miejsca do rekreacji w takiej formie, jak widzimy choćby na Jaroszówce.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: bialystok.pl)

Taką tablicę urzędnicy niech zabiorą do swoich pokojów komentarze opinie

  • gość 2017-11-01 05:08:28

    Taka sama tabliczka wisi na JP II 59f

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl