3°C bezchmurnie

Trasa Niepodległości: masakra, koszmar, błoto i objazdy

Wiadomości, Trasa Niepodległości masakra koszmar błoto objazdy - zdjęcie, fotografia

Pisaliśmy wczoraj o Trasie Niepodległości i problemach jakie sprawia ona mieszkańcom Nowego Miasta. Dziś o kłopotach z tak zwaną Zachodnią Obwodnicą Białegostoku jakie przeżywają mieszkańcy Starosielc, Leśnej Doliny, Słonecznego Stoku i Zielonych Wzgórz.

Starosielce - komunikacyjny koszmar

- Największy problem to wyjechać rano do pracy i wrócić z niej popołudniu. Niby w Starosielcach Trasy Niepodległości nie ma, ale ogólnie to jest z nią jedna wielka masakra. Jeśli ktoś mieszka za torami (willowa i najstarsza część Starosielc) to ma kłopoty, ale jest jeszcze Elewatorska: zakorkowana ale w gruncie rzeczy przejezdna. Jak się jednak mieszka na Boboli albo Leśnej Dolinie to już grubsza sprawa - opowiada pani Magdalena, która mieszka niedaleko kościoła pw. św. Andrzej Boboli, a pracuje na Dojlidach.

Jej zdaniem - a potwierdzają to wszyscy pytani przez nas mieszkańcy tamtej części dzielnicy Starosielce - główna arteria czyli ulica Popiełuszki jest zazwyczaj zakorkowana. W godzinach szczytu korek sięga skrzyżowania z Szarych Szeregów. Zasadniczy powód to zwężenia tej ulicy między ulicą Korycińską a Szarych Szeregów. Tamtędy właśnie ma przebiegać pod ulicą Popiełuszki nitka Trasy Niepodległości. Od marca (czyli całkowitego zamnięcia Wrocławskiej, Magnoliowej i Alei Niepodległości) przejazd w godzinach szczytu jest koszmarem potęgowanym dodatkowo przez światła na skrzyżowaniu Popiełuszki i Boboli.

- Nie wiem kto je tak poustawiał, ale działają bez sensu. Ciągnie się korek sięgający prawie Zielonych Wzgórz, a z Boboli wyjechali i skręcili już wszyscy. A światła dalej są czerwone i tak 30 sekund skrzyżowanie puste. A ludzie w samochodzie patrząc na to całkowitej wariacji dostają. Niby te światła inteligentne, ale całkiem są one durnowate - opowiada pan Mieczysław z taksówkarskiej korporacji mieszkańcy w Starosielcach.

Sprawdziliśmy i rzeczywiście: przejazd Popiełuszki w tzw. godzinach szczytu wymaga dużo cierpliwości i jeszcze więcej determinacji. Przy okazji przestrzegamy wszystkich kierowców planujących przyjazd na cmentarz w Starosielcach: budowa Trasy Niepodległości sparaliżowała wszystkie inne alternatywne dojazdy na tą nekropolię. Jeżeli ktoś ma kłopoty z kilometrowym (lub dłuższym) spacerem, lepiej niech odpuści 1 listopada wizytę na tym cmentarzu lub skorzysta z autobusu. Zwłaszcza, że nie ma żadnego przejazdu przez Las Bacieczkowski. Przejazd na cmentarz przez Leśną Dolinę też jest niemożliwy. Komunikacyjne piekło, które tam wybuchnie w najbliższych dniach może być nie do ogarnięcia, ale wyraźnie nikogo to nie wzrusza, bo "budowa dróg wymaga ofiari poświęceń". Tak przynajmniej twierdzi ratusz i jego wielbiciele.

Alternatywna trasa do Starosielc początkowo prowadzi przez Aleję Niepodległości (przejezdny jest tylko kawałek między Hetmańską a Zielonogórską), ale... dalej trasa do Starosielc jest koszmarem. Dwujezdniowa wąska uliczka zakończona całkowicie zdewastowanym rondem jest po prostu  niebezpieczna (do obejrzenia na zdjęciu).

- Jak mijają się dwa samochody osobowe to jeszcze, jeszcze, ale jak już mijam się z cieżarówką z przyczepą albo pełną ziemi to mam stracha. Parę razy duże kawały błota lądowały mi na szybie i masce. Na szczęscie bez kamieni i twardych przedmiotów - mówi pan Jerzy mieszkający na Zielonogórskiej.

Mieszkańców Starosielc czeka potem jeszcze przejazd przed dwa bardzo kiepsko oznaczone i niestrzeżone przejazdy kolejowe na Klepackiej i jazda przez osiedle na Barszczańskiej. Zasadniczo opisane uliczki (poza najnowszą częścią drogi między skrzyżowaniem przy wiadukcie Fieldorfa-Nila a Zielonogórską) przeznaczone są do ruchu osiedlowego. Obecnie przejęły na siebie rolę drugiej głównej drogi dojazdowej do Starosielc.

- Ja się bardzo, ale to bardzo boję wiosny. Podobno wtedy mają rozkopać jeszcze skrzyżowanie NSZ z Jana Pawła II. I naprawdę przyjdzie do pracy jechać przez Choroszcz i Niewodnicę. Ja rozumiem, że ta droga jest potrzebna do czegoś, ale trzeba kompletnie nie mieć rozumu, żeby budować wszędzie i wszystko. Czy w tym urzędzie to ktoś rozumie, że ludzie nie siedzą w domach na dupach i muszą jeździć do pracy, lekarza, kościoła czy sklepu - denerwuje się pani Magdalena.

Zielone Wzgórza - podzielone osiedle

Zielone Wzgórza są dokładnie podzielone na pół. Budowana Trasa Niepodległości rozcięła osiedla. Jak żartują mieszkańcy Słonecznikowej to popołudniu łatwiej dojechać do dworca PKP, wsiąść do pociągu i wysiąść na dworcu w Starosielcach niż przejechać samochodem do kościoła św. Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe.

- Mój mąż ma kłopoty z kręgosłupem i dlatego musimy jeździć do kościoła samochodem. Niby to niedaleko, ale on nawet jak 100 metrów ma przejść piechotą to ryzykowana jest taka wyprawa. Mieszkamy na Mangoliowej czyli jakieś 400 metrów w linii prostej od kościoła. Widać go z balkonu. Ale jazda samochodem do kościoła to już cała wyprawa, bo przecież rozkopali wszędzie i wszystko. Żeby dojechać trzeba wyjechać na Zielonogórską, potem zabłoconą i zatłoczoną także w niedzielę Niepodległości, rozjechaną Klepacką i  ruszyć wąską uliczką w Starosielcach. Niemożliwość po prostu! - denerwuje się pani Maria, którą spotkaliśmy pod sklepem Zodiak.

Dojazd do tego sklepu PSS przy ulicy Wrocławskiej też wymaga determinacji. Teoretycznie prościej jest do niego dojść. Mieszkańcy Zielonych Wzgórz mają do sypozycji dwie ścieżki nad rozkopaną głębokimi dziurami tam gdzie niedawno było Aleja Niepodległości. Ale z przejściem tymi ścieżkami są kłopoty.

- Bardzo wąskie, całkiem nieoświetlone i pełne błota. Dodatkowo przejeżdżają po nich ciężarówki i maszyny drogowe i te płyty aż ociekają błotem. A jak jeszcze deszcz popada to całkiem jest niemożliwie. Boimy się zimy, bo jak się to wszystko oblodzi to parę nóg i rąk będzie połamanych. Do kościoła to jak się idzie piechotą, to nie ma co ładnych butów zakładać. A w kościele - to za przeproszeniem - błoto czasami na posadzce takie, że i klękać strach - opowiada ponuro pani Maria.

Przejazd wąską ulicą Lewandową jest obecnie głównym (i podstawowym) sposobem dotarcia przez mieszkańców Zielonych Wzgórz do kościoła parafialnego i Zodiaku. Jadąc tą ulicą od strony Wrocławskiej mamy spore kłopoty z wyminięciem pieszych (na uliczce nie ma chodników) i jadących samochodów. Spotykamy za to kilka kobiet z grupką dzieci.

- Codziennie z sąsiadką prowadzimy dzieci do szkoły na Zielone Wzgórza, bo strach puszczać je same. Taki tu teraz ruch, chodników brak i o nieszczęście nietrudno. Na tego kto wymyślił tą budowę i to jak to robi kara boska to za mało - denerwuje się jedna z nich. Nie chce podać imienia i prosi nie robienie zdjęć.

- W Starosielcach się wszyscy znają, a niektórzy to pracują w urzędzie u prezydenta. Nie chcę mieć kłopotów. Kiedyś ktoś coś o tym mówił i były nieprzyjemności. To ja wolę nie. Proszę napisać, że nie chcę zdjęcia - mówiła jedna ze spotkanych matek.

Takie wyprawy - jak się dowiedzieliśmy - nie są rzadkością. Sporo rodziców mając do przeprowadzenia maluchy do przedszkola lub szkoły wąskimi uliczkami bez świateł, chodników i oświetlenia, gdzie ruch jest prawie taki jak na Słonimskiej czy innej uliczce w centrum miasta - woli im towarzyszyć. Boją się o bezpieczeństwo pociech. Narzekają też starsi ludzie, którzy chodzą na zakupy z torbami na kółkach: duży ruch samochdoowów, brak chodników i oświetlenia stwarzają zagrożenia.

Mieszkańcy bloków przy Lawdendowej, Szkolnej i Niepodległości też są wściekli. I podobnie jak ludzie z Nowego Miasta denerwują się dodatkowo, kiedy ich spytać czy wiedzieli o tym, że kupują mieszkania przy obwodnicy miejskiej.

- Pan zwariował czy jak?! Tutaj połowa ludzi to mieszka z przydziału. Druga połowa to mieszkania ma spółdzielcze i też pojęcia nie miała co tutaj będzie. Parę osób kupowało mieszkania, ale z tego co ja wiem, to oni też nie wiedzieli o tym, że tu jakaś wielka droga z tirami będzie pod oknem - mówił pan Henryk, który mieszka w jednym z bloków stojących przy Niepodległości.

Dodaje, że hałasy na budowie nie są największym problemem. Znacznie gorsze jest wszechobecny brud i błoto. Plus koszmarnie trudny dojazd.

- Nie tylko samochodem. Autobusem też teraz tu ciężko dojechać. Kiedyś miałem przystanek 50 metrów od domu. Teraz trzeba podrałować aż na Zielonogórską albo do Starosielc. Ja mam 60 lat, młodzieniaszkiem nie jestem. Jak się tutaj wprowadziałem 14 lat temu to nic nie było wiadomo o tych atrakcjach, co je teraz mam. Pierwszy raz o tej trasie to usłyszeliśmy jakieś 2-3 lata temu. Wcześniej to ani mru-mru - mówi.

Przebieg Trasy Niepodległości został wytyczony w latach 70-tych. W tamtym czasie na mapach Białegostoku było tylko planowane osiedle Słoneczny Stok. O Leśnej Dolinie i Zielonych Wzgórzach nie było mowy, a większość tej trasy biegła po lasach, bagnach i nieużytkach. Potem jednak powstawały osiedla mieszkaniowe. Szacunkowo Leśna Dolina, Starosielce i Zielone Wzgórza zamieszkuje około 60 tysięcy ludzi. Obwodnica przebiega przez te osiedla będące sypialniami Białegostoku. Ci, którzy cieszą się na przyszłość licząc na dobre skomunikowanie z resztą miasta mogą przeżyć gorzkie rozczarowanie kiedy tymi ulicami pomkną masowo tiry i tranzyt. Trasa Generalska zasadniczo omija z daleka osiedla mieszkaniowe. Trasa Niepoległości prowadzi dokładnie przez ich środek. Radość z autostrady zmniejsza się kiedy przychodzi mieszkać na jej skraju lub wręcz mieć ją pod oknem.

Leśna Dolina - błoto i zakazy

- Żeby to jeszcze gdzieś jakiś znak był, że ślepa uliczka czy co. A tu nic! Kręć się człowieku i nawracaj - denerwuje się kurier z UPC, który próbował dotrzeć do Szarych Szeregów z ulicy Armii Krajowej.

Faktycznie, nie ma żadnych znaków, że uliczka prowadzi. Uliczka kończy się barierką, zakazem wjazdu, na wlocie żadnych znaków informacyjnych. Tablice z objazdami i zaznaczeniem, które drogi są nieprzejezdne stoi, a jakże: przy wjeździe na osiedle przy Niskiej i przy Armii Krajowej. Na zatrzymanie się i przestudiowanie mapki zazwyczaj brak czasu, bo ruch na obu uliczkach jest spory. Nic dziwnego: to jedyne połączenie Leśnej Doliny z resztą miasta.

Największe pretensje mieszkańców wzbudza brak możliwości dotarcia przez teren budowy z bloków przy ulicy Bacieczki, Andrzeja Boboli i Szarych Szeregów do Szkoły Podstawowej nr 49. Zbudowane kładki złożone z popękanych płyt pokrywa błoto. Jak twierdzą mieszkańcy kiedy pada deszcz to przejście suchą stopą jest tamteędypraktycznie niemożliwe. Dodatkowo - przy Bacieczkowskiej znajduje się jeszcze Biedronka, do której spora część mieszkańców chodzi na zakupy.

- Wąsko i czasami trudno się wyminąć z zakupami. Najlepiej byłoby dojechać, ale to trzeba aż przez Starosielce jechać. Odstać swoje przy Popiełuszki i potem koło cmentarza. Potem kilkaset metrów wąską uliczką i można wejść do sklepu. Nie wiem kto to wymyślił, ale lepiej niech się nie przyznaje - mówi pani Jadwiga, którą spotkaliśmy z zakupami przy szkole.

Opowiada, że jej wnuczka idąc na rozpoczęcie roku musiała wrócić do domu i się przebrać, bo błoto na ulicy, kładce i kałuże pobrudziło odświętny strój. Dopiero po kilku dniach i wielkiej awanturze (pisały o tym gazety) wykonawca położył na błocie betonowe płyty.

- Wcześniej było czyste błoto, głębokie kałuże wody. A jakby było mało to jeszcze droga dla samochodów też była dziurawa i samochody bryzgały błotem tak, że we włosach można było piasek znaleźć - kontynuje pani Jadwiga.

Mieszkańcy, którym rozkopano ścieżki wydetpali sobie skróty przez trawniki. Niemal wszyscy pytani sarkają na dojazd do domów.

- Ja tu już z grubsza wiem jak dojechać, ale znajomi wybierali się do nas z wizytą i mieli problemy. Objazdy, zakazy, jedne kierunki ruchu - wszystko to razem wzięte sprawiło, że spóźnili się prawie pół godziny - opowiada pani Kamila, która z rodziną sprowadziła się na Armii Krajowej 3 lata temu.

Dodaje, że kupując mieszkanie nie miała zielonego pojęcia, że na raczej nowym osiedlu mieszkaniowym miasto planuje takie atrakcje budowlane. I dodaje, że ma żal do agencji nieruchomości, która ją o tym nie uprzedziła.

Trasa Niepodległości - a będzie jeszcze gorzej

Zimą prawdopodobnie kłopoty mieszkańców dzielnic nie będą narastały. No, chyba że prowizoryczne drogi i objazdy zostaną zasypane śniegiem, a pługi będą miały kłopoty z odśnieżaniem. To co zwraca uwagę, to całkowite lekceważenie bezpieczeństwa pieszych (ulice, którymi prowadzą objazdy są w większości pozbawione chodników, a tam gdzie one są postawiono bezrefleksyjnie zakaz zatrzymywania się co zdenerowało mieszkających tam ludzi). Dodatkowo nawierzchnia tych objazdów już teraz jest w fatalnym stanie i nietrudno sobie wyobrazić, co zdarzy się kiedy pojawi się tam śnieg i lód. Jakby było mało: większa część objazdów jest nieoświetlona lub oświetlona bardzo słabo. Trudno mieć pretensje do wykonawcy (odpowiada głównie za teren budowy), ale  trzeba mieć je do miasta, które - tradycyjnie - ograniczyło się do wydzielenia objazdów i ustawienia znaków. Bardzo wątpię, czy ktokolwiek z urzędników zadał sobie trud obejrzenia dróg, którymi niedawno jeździły dziesiatki, a obecnie już tysiące samochodów.

Nie lepiej mają piesi: brak bezpiecznych przejść, błoto, brak drogi dla wózków inwalidzkich i osób niepełnosprawnych (np. o kulach), brak wystarczającego oświetlenia i kompletny chaos (przejścia nie są oznaczone i ktoś, kto nie mieszka na osiedlu raczej nie znajdzie drogi) bardzo źle świadczą o odpowiedzialnych w magistracie. Nie tylko nasz portal ma wrażenie, że w tej inwestycji chodzi o to, żeby zdążyć przed końcem lata 2018 roku. A to będzie wyjątkowo trudne, bo skrzyżowanie NSZ z Jana Pawła II (wbrew zapewnieniom urzędników to skrzyżowanie JEST częścią Trasy Niepodległości) nie ma jeszcze wybranego wykonawcy.

Niestety, nie mamy dobrych wiadomości: wiosną pojawią się kolejne utrudnienia na drogach. Możliwe są też kolejne zamknięcia ulic (np. Popiełuszki, przejezdnego kawałka Niepodległości). Jeśli zamknięta zostanie też Jana Pawła II na odcinku przy wylocie NSZ to paraliż komunikacyjny zachodniej części Białegostoku stanie się faktem. Brzmi nieprawdopodobnie? Niestety nie - roboty przy Trasie Niepodległości pokazują, że Bareja nie wymyśliłby tego co właśnie dokonuje białostocki magistrat przy budowie Trasy Niepodległości

(Przemysław Sarosiek)

Trasa Niepodległości: masakra, koszmar, błoto i objazdy komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl