26°C pochmurno z przejaśnieniami

Ustawa Krajobrazowa w Białymstoku jak dotąd realizuje się dwoma zespołami

Za chwilę miną trzy lata odkąd Miasto Białystok podjęło działania zmierzające do uporządkowania przestrzeni publicznej i ograniczenia ilości reklam. Jak dotąd udało się właściwie jedno. Zachować stanowiska urzędnicze, które mogą się przydać do realizacji tej ustawy. Powołano dwa zespoły złożone z urzędników. I jak na razie to jedyne osiągnięcia w tej materii.

O ustawie krajobrazowej informowaliśmy na naszych łamach już od dłuższego czasu. Między innymi – mówi o tym nasz komentarz wideo, który można odtworzyć powyżej. Co jakiś czas też wracaliśmy, podnosząc ponownie temat i tłumacząc dlaczego realizacja tej ustawy jest ważna. Przede wszystkim uporządkowana by została przestrzeń publiczna, bo z naszych ulic, budynków, chodników oraz pasów drogowych zniknęłoby wiele szpetnych konstrukcji, szyldów, a najczęściej śmietnika, który niczego nie wnosi. Bo nie chodzi o to, aby wszelkie reklamy zniknęły, ale o to, by było ich mniej, a nade wszystko, aby panował jakiś porządek w tym chaosie.

Niewielu przedsiębiorców tak naprawdę zdaje sobie sprawę z tego, że nie wystarczy wywiesić szyldu czy okleić na wszystkich ścianach wszystko co da się okleić, bo bardzo często przynosi to efekt odwrotny od zamierzonego. Dziś mamy już tyle miejsc reklamowych i to niemal wszędzie, że ludzie zwyczajnie przestają zwracać uwagę na umieszczone jeden obok drugiego bilbordy, czy płoty oklejone wszystkim co się tylko da. Ludzie nie postrzegają takich miejsc, jako zachęcających do skorzystania z usług lub zrobienia zakupów. Wystarczy tylko poobserwować internet, w którym dzieje się to samo co w przestrzeni publicznej. Reklamy drażnią, a tam, gdzie jest ich dużo, ludzie spędzają mniej czasu na stronach internetowych. Jeszcze inni, postępują bardziej radykalnie – instalują program blokujący wszelkie reklamy.

Ustawa krajobrazowa weszła w życie 11 września 2015 roku. Jej przepisy definiują pojęcie reklamy, szyldu i krajobrazu, w tym kulturowego i priorytetowego. Ustawa umożliwia samorządom uchwalanie lokalnego kodeksu reklamowego, który określa zasady lokalizacji różnego rodzaju nośników reklam i szyldów, a także wprowadza kary za nielegalne reklamy. Proszę o przedstawienie szczegółowego harmonogramu realizacji zapisów Ustawy krajobrazowej w Białymstoku. Jakie działania zostały podjęte w Białymstoku w latach 2015-2018 celem uporządkowania ładu przestrzennego na gruncie eliminacji z przestrzeni publicznej licznych reklam i szyldów” – pisał jeszcze w pierwszej połowie lutego radny Konrad Zieleniecki do prezydenta Białegostoku.

Gdyby Miasto Białystok postarało się uporządkować przestrzeń publiczną, to nie tylko wizualnie byłaby to korzyść dla mieszkańców, ale także mogłoby wpłynąć sporo gotówki z tytułu kar za nielegalne rozmieszczenie reklam, nośników reklamowych czy szyldów. Najwyraźniej te prace idą jak po grudzie. Bo z odpowiedzi na tę interpelację dowiadujemy się, że w zasadzie przez trzy lata udało się powołać dwa zespoły urzędników. Ale co oni robią w tych zespołach od trzech lat, to już nie bardzo wiadomo.

Dotychczas przebieg prac nad powstaniem projektu uchwały przedstawiał się następująco:

W roku 2015 w Departamencie Urbanistyki wyodrębniono Zespół Estetyki Przestrzeni Publicznej. Do zadań zespołu między innymi należy:

- inicjowanie przedsięwzięć mających na celu poprawę ładu i estetyki przestrzeni publicznej oraz przygotowywanie materiałów niezbędnych do określenia polityki przestrzennej miasta w tym zakresie,

- wydawania opinii w zakresie dotyczącym lokalizacji i formy tablic oraz urządzeń reklamowych, obiektów małej architektury, itp.,

- monitorowanie przestrzeni publicznej oraz składanie stosownych wniosków, uwag i zastrzeżeń.

15 września 2015 r. powołano Zespół ds. wdrożenia przepisów ustaw związanych ze wzmacnianiem krajobrazu” – czytamy w odpowiedzi Tadeusza Truskolaskiego radnemu Zielenieckiemu.

O ładzie urbanistycznym, a tym bardziej przestrzennym w Białymstoku, mówić można raczej w formie żartu. To, co wyprawia się tu od dłuższego czasu w tej sferze, to bardziej przypomina pomieszanie dzikiego wschodu z zachodem, niżeli cokolwiek w czym można znaleźć jakiś logiczny ciąg lub porządek. W zasadzie każda dzielnica została już oszpecona na tyle mocno, że uratowanie przestrzeni publicznej od większej dewastacji jest praktycznie niewykonalne. Jedynymi dzielnicami, które jeszcze się jakoś bronią, są Dojlidy i Dojlidy Górne.

Jeśli chodzi o reklamy, szyldy oraz konstrukcje do zawieszania reklam, jest nawet jeszcze gorzej niż z tak zwanym ładem urbanistycznym lub architektonicznym. W jaki sposób urzędnicy monitorują przestrzeń publiczną poprzez składanie stosownych wniosków, uwag i zastrzeżeń w jednym z powołanych trzy lata temu zespołów, to raczej szyfr, którego klucza być może doszukaliby się ci, którzy złamali kod Enigmy. Ale skoro nie żyją, marne szanse, że coś więcej będzie wiadomo.

Od roku 2015 prowadzona jest inwentaryzacja w zakresie poprawności oraz legalności reklam istniejących w przestrzeni miasta Białegostoku. Konfrontacja stanu faktycznego z wykazami z Departamentu Architektury, informującymi o wydanych pozwoleniach oraz przyjętych zgłoszeniach dotyczących reklam, pozwala określić legalność istniejących reklam. Na tej podstawie kierowane są wnioski do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w celu usunięcia nielegalnych, szpecących reklam” – wyjaśnia radnemu Zielenieckiemu Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku.

Patrząc na liczbę przybywających konstrukcji nośników reklamowych, można się zastanawiać, skąd i ile ich w ogóle ubyło. Ale prezydent podkreśla, że do końca tego roku ma pojawić się projekt uchwały w związku z ustawą krajobrazową, który będzie poddany pod głosowanie Radzie Miasta. Dodaje, że przecież takie sprawy regulują również plany miejscowe, które określają przestrzenie, powierzchnie i rodzaj konstrukcji do reklam albo ich wręcz zakazują.

Wystarczy jednak popatrzeć tylko na ulicę Lipową lub Rynek Kościuszki, na których liczba reklam jest porażająca, choć w zasadzie nie powinno ich być tam prawie wcale. Gdyby jednak udało się uchwalić uchwałę, która wynikałaby z ustawy krajobrazowej, część z nich z pewnością by zniknęła, bo groziłyby wysokie kary, gdyby ich nie usunięto. Być może doczekamy w tym roku czegoś więcej niż zespołów urzędników, którzy jak dotąd pozwolili na szpecenie Białegostoku i jego przestrzeni.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Ustawa Krajobrazowa w Białymstoku jak dotąd realizuje się dwoma zespołami komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się