20°C pochmurno

W ostatnich latach przybyło nam wiele nowych dyskontów. Czy już dość?

W ostatnich latach w Białymstoku przybyło sporo sklepów wielkopowierzchniowych. Obecnie takie sklepy są już właściwie na każdym osiedlu, niekiedy nawet po kilka na jednej dzielnicy. Do tego mamy galerie handlowe oferujące wszystko co potrzebne w domu, ogrodzie i w życiu codziennym. Czy już wystarczy?

Chcemy dziś zapytać naszych czytelników o białostockie sklepy. Dlatego mamy komentarz wideo, w którym zwracamy się z pytaniem o to, czy jest ich obecnie za dużo, za mało, a może w sam raz? Zdania – jak już częściowo ustaliliśmy – są w tej sprawie podzielone. Z rozmów z mieszkańcami Białegostoku wynika, że część z nich chciałaby aby w już istniejących galeriach i punktach handlowych pojawiły się marki, których do tej pory w Białymstoku wciąż nie ma.

Z innych ciekawych informacji, które pozyskaliśmy w trakcie rozmów wynika, że białostoczanie w większości nie wyobrażają sobie już osiedla bez Biedronki. Sklepy tej sieci tak bardzo wpisały się w pejzaż miejski i oferują taką gamę produktów, że mieszkańcy zwyczajnie przyzwyczaili się do codziennych zakupów właśnie w tych dyskontach. Choć warto dodać, że pod względem jakości oferowanych produktów pochwały od klientów z naszego miasta zbiera niemiecka sieć Lidl.

Warto sobie przy okazji przypomnieć, że prawie 14 lat temu radni próbowali ograniczyć powstawanie i budowę w Białymstoku hipermarketów i galerii handlowych. W grudniu 2003 roku przyjęli oni stanowisko „w sprawie budowy hipermarketów w Białymstoku”. Już wówczas wskazywali na potencjalne zagrożenie dla lokalnego biznesu związane z budową obiektów handlowych z kapitałem zagranicznym.

Rada Miejska Białegostoku jest przeciwna budowie zagranicznych hipermarketów i ekspansji obcych sieci handlowych w tym sklepów dyskontowych, natomiast popiera rozwój rodzimego handlu. Polskie władze nie panują nad polityką gospodarczą, realizowaną przez podmioty handlowe, zdominowane przez kapitał zagraniczny. Z obserwacji wynika, że istnieje poważne niebezpieczeństwo zmonopolizowania rynku przez te podmioty” – czytamy w przyjętym stanowisku.

Dziś, niezależnie od istnienia dużych sklepów, do łask wracają ponownie małe sklepy osiedlowe i ryneczki, na których lubimy kupować głównie świeże owoce i warzywa. Tymczasem zachęcamy do podzielenia się z nami opinią o tym, czy w Białymstoku mamy odpowiednią liczbę sklepów wielkopowierzchniowych, w tym dyskontów.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

W ostatnich latach przybyło nam wiele nowych dyskontów. Czy już dość? komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Styl Życia, - więcej informacji