28°C lekkie zachmurzenie

W województwie wojna w koalicji. Tym razem poszło o Szelment i stołek przewodniczącego

Wiadomości, województwie wojna koalicji razem poszło Szelment stołek przewodniczącego - zdjęcie, fotografia

Koalicja PSL-PO rządząca Podlasiem od prawie 7 lat coraz bardziej trzęsie się w posadach. Do wyborów pozostało mniej niż pół roku, a między ludowcami a ich koalicjantem już nie tylko wieje chłodem, ale zapanowała wręcz wojenna atmosfera. Tuż przed majówką między koalicjantami wybuchł kolejny konflikt. To już trzeci w ostatnim czasie..

O tym, że w zarządzie województwa iskrzy, wiadomo od dawna. Marszałkowie z PO i z PSL rzadko w jakiejś sprawie mają takie same zdanie, a spory kto ma reprezentować Podlasie na oficjalnych spotkaniach, gdzie będą dziennikarze, kamery i fotoreporterzy nie należą do rzadkości. Taki stan rzeczy trwa jednak od kilku lat i wszyscy zdążyli się do niego przyzwyczaić. Tak jak i do tego, że niektórzy dyrektorzy - cokolwiek by nie zrobili - są nieodwoływalni, a koalicjant może sobie na nich publicznie ponarzekać. Najbardziej spektakularny przypadek do Podlaski Zarząd Dróg Publicznych i dyrektor Józef Sulima chroniony przez PSL niczym wymierający gatunek nosorożca, choć nie jest tajemnicą, że PO chętnie by go pożegnało. 

Pierwszy poważny sygnał, że kryzys w koalicji narasta pojawił się, gdy PSL zdecydował się dofinansować PKS Nova. Spółka komunikacyjna została przed rokiem - na wyraźne życzenie ludowców - połączona z kilku mniejszych. Platforma nie kryła sceptycyzmu zwłaszcza, że nowy szef PKS Nova Cezary Sieradzki to syn jednego z ludowców, a w zwalnianych spółkach pracę w radach nadzorczych i zarządach traciło kilku ludzi związanych z PO. Kiedy po roku okazało się, że spółka nadal wymaga dofinansowania mimo tego, że sprzedała tereny po dawnej zajezdni na Jurowieckiej oraz teren pod Galerią Przy Dworcu (w zamian za to wykonawca postawił nowy budynek dworca), radni z PO zaczęli powtarzać, że nie na to się rok temu umawiali i pod rządami ludowców PKS Nova miał się sam finansować. Dodatkowo wytknęli błędy w zarządzaniu, sprzedaż mniejszych dworców i brak wizji.

Ludowcy odpowiedzieli blokadą środków na budowę pasa startowego na Krywlanach, na którym z kolei zależało Platformie (jest w koalicji z Tadeuszem Truskolaskim, któremu zabrakło pieniędzy na ten, cel więc uzyskał obietnice wsparcia z Sejmiku). Konflikt zażegnano: PKS otrzymał dofinansowanie, a Białystok dostał swoje pieniądze. Przy okazji jednak koalicjanci na Sejmiku i do mediów powiedzieli sobie sporo gorzkich słów. Wiele z nich padło w obecności dziennikarzy i rozbawionej tym opozycji z PiS. 

Kolejne starcie zaczęło się, gdy z placu budowy drogi Sokółka - Dąbrowa Białostocka odszedł wykonawca tłumacząc, że nie będzie budował drogi, do której inwestor (PZDW) nie jest w stanie przygotować porządnej dokumentacji. Marszałkowie i radni z PSL demonstracyjnie okazywali zdziwienie głośno nawołując do rozmów. W kuluarach mówiono, że ludowcy gotowi są dołożyć pieniądze do kontraktu, byleby Unibep nie zostawiał inwestycji. Platforma z kolei eksponowała, że sprawę trzeba wyjaśnić, a nieoficjalnie działacze tej partii wyrzekali na niekompetencje Sulimy. Sprawa przyschła, bo opozycyjny PiS odpuścił sprawę wykazując się zadziwiającą apatią. Inny temat, że sejmikowi radni tej partii generalnie nie są specjalnie trudną opozycją dla koalicyjnej większości i kompletnie nie korzystają z kłopotów rządzących. 

W marcu wybuchły dwa kolejne spory. Pierwsza z nich to skutek odejścia Jarosława Dworzańskiego z Platformy Obywatelskiej. Pokłócony z byłymi kolegami po wyborach wewnętrznych, w których został wycięty, Dworzański ostentacyjnie rzucił legitymacją i zrezygnował z przewodniczenia Sejmikowi. PO dość długo zastanawiało się nad kandydaturą i ostatecznie zaproponowało Jacka Piorunka. Kandydatura została zgłoszona w marcu, a ludowcy zamilkli w tej sprawie. Oficjalnie ludowcy nie skomentowali kandydatury Piorunka, za to nieoficjalnie dali do zrozumienia, żeby PO znalazła innego kandydata. Kilku radnych sejmiku z PSL stwierdziło, że skoro PO ma problem z wyborem innego kandydata to czekają na nominata z PiS i go poprą. Platforma odpowiedziała zarzutami o niedotrzymywanie umowy koalicyjnej - też rzecz jasna nieoficjalnie. A oficjalnie? Wniosek o wybór nowego przewodniczącego nie może wejść do porządku obrad, bo brak mu poparcia. Pod wnioskiem podpisuje się PO, a PSL i PiS odmawiają swojego poparcia. Sejmikowym obradom dalej przewodniczy Marszałek Senior Mieczysław Bagiński z PSL.

Na reakcję PO nie trzeba było długo czekać. Radni PO wsparci przez PiS odmówili dofinansowania ośrodka MOSiR Szelment. Ludowcy zażądali wsparcia finansowego dla ośrodka, który jest coraz bardziej zadłużony, twierdząc, że nie ma czasu na debaty. Poniekąd mieli rację: Szelment traci płynność finansową. PO upierało się, że temat trzeba odłożyć, a identycznego zdania był i PiS. Radni PO i PSL wytykając sobie nawzajem wspieranie różnych dziedzin kłócili się ostro, a do kłótni dołączyli po chwili marszałkowie z obu stron. Radnego Mikołaja Janowskiego z PSL poniosło do tego stopnia, że publicznie zagroził zerwaniem koalicji. Janowski stwierdził, że zamiast uchwały o wsparciu dla Szelmentu propozycję dyskusji rzucił Jacek Piorunek dlatego, że nie było głosowania nad wyborem przewodniczącego, a to Jacek Piorunek jest kandydatem PO na przewodniczącego. A jeśli PO tej kandydatury nie zmieni, to on, Mikołaj Janowski zagłosuje za kandydatem PiS. Ostatecznie część PO wsparta przez PiS przegłosowała ludowców i Szelment został bez dofinansowania. 

- Odnoszę wrażenie że u wielu kolegów radnych interesy polityczne i prywata zwyciężyły z rozumem. Samorząd województwa ma obowiązek wspierać rozwój sportu i rekreacji a Szelment odwiedza co roku 100 tys. ludzi. Brońmy Szelmentu przed głupimi pomysłami - skomentował sprawę Cezary Cieślukowski, radny PSL, były członek PO na swoim profilu Facebooku. Wśród komentarzy padły sugestie, że brak pieniędzy dla Szelmentu to efekt blokowania Piorunka na przewodniczącego. 

- Tu jest pies pogrzebany - skomentował wpis eks-przewodniczący Dworzański. 

- PSL na pewno tak tego nie zostawi. Szelment to nasz sztandarowy projekt tak jak i PKS Nova. PO próbując zaszantażować ludowców groźbą zlikwidowania Szelmentu albo chociaż zamrożeniem dotacji przeciągnęło strunę. Sprawa zrobiła się za głośna, żeby ją przed wyborami wyciszyć i nawet te sejmikowe gapy z PiS to zauważyły. Do wyborów dotrwamy jakoś, ale w kampanii będzie na ostro. Ostrzej niż w kontrze z PiS-em, a na głosowaniach w Sejmiku mogą się pojawiać ciekawe koalicje, kiedy PSL będzie blokował do spółki z PiS-em propozycje. I nawet jak na górze zawrą jakiś zgniły kompromis w tej sprawie i Szelment nie upadnie to za kilka dni wyjdzie kolejny zgrzyt. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że PSL i PO na Podlasiu są w wojnie - mówił jeden z polityków PSL. 

Do wyborów pozostało nieco ponad 4 miesiące.

(Przemysław Sarosiek/ Foto: wrotapodlasia.pl)

W województwie wojna w koalicji. Tym razem poszło o Szelment i stołek przewodniczącego komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl