20°C pochmurno

Wysoki urzędnik bialostockiego magistratu stanie przed sądem. Ma postawione zarzuty

Wiadomości, Wysoki urzędnik bialostockiego magistratu stanie przed sądem postawione zarzuty - zdjęcie, fotografia

Do Urzędu Miejskiego musiała już dotrzeć informacja, a być może i kopia aktu oskarżenia, wobec dyrektora Departamentu Inwestycji. Prokurator oskarża go o przekroczenie uprawień podczas rozbiórki parkingu na osiedlu Jaroszówka. Miał tym też działać na szkodę przedsiębiorców prowadzących obok działalność gospodarczą.

Jeszcze na początku czerwca tego roku informowaliśmy, że dyrektor Departamentu Inwestycji w Urzędzie Miejskim, może stanąć przed wymiarem sprawiedliwości jako oskarżony. Dziś stało się to faktem i wkrótce urzędnik wysokiego szczebla będzie musiał się bronić od zarzutów, które postawili mu poszkodowani oraz prokurator okręgowy. Zarzuty są na tyle poważne, że urzędnikowi grozi do trzech lat pozbawienia wolności i utrata stanowiska.

Na naszych łamach można było poznać historię przedsiębiorców, którzy od wielu lat walczyli z urzędem miejskim. A dokładniej z prezydentem oraz podległymi mu urzędnikami. Około sześć lat temu zaczęła się ich gehenna, kiedy krok po kroku zaczęła być niszczona ich praca oraz możliwości prowadzenia biznesu. Jest on niewielki, ale dawał dochody małżonkom oraz zatrudnionym u nich pracownikom. Dawał także zatrudnienie innym pracownikom, w tych firmach, które wynajmowały lokale od małżeństwa Bzura. Zaczęło się od budowy przedłużenia ulicy Piastowskiej, podczas której małżeństwu rozebrano parking ogólnodostępny przy posesji, na której stał ich budynek, gdzie działalność prowadzi kilka podmiotów gospodarczych.

- Nigdy żadnej decyzji o rozbiórce nie było. Mam pismo podpisane przez pana Polińskiego, że rozbiórka parkingu nie była na mocy decyzji, tylko na podstawie pisma – mówiła od samego początku Maria Bzura.

I właśnie o to się rozchodzi, że parking rozebrano bez żadnej decyzji. Na dodatek prokurator uważa, że pismo, na podstawie którego firma zewnętrzna dokonała rozbiórki, było wydane przez niewłaściwego dyrektora niewłaściwego departamentu. To dlatego Janusz O. mógł przekroczyć uprawnienia, bo zdaniem prokuratury okręgowej jeśli już ktoś miał podejmować decyzje o rozbiórce, to powinien być to właściwy organ od spraw architektoniczno – budowlanych, a nie inwestycyjnych.

Zresztą już trzy lata temu poszkodowani przedsiębiorcy dowiedli swoich racji, tyle że przed sądem administracyjnym, który stanął po ich stronie. Chodziło o to, że przedsiębiorcy nie mieli możliwości odwołać się od wydanego pisma, które nie miało żadnego trybu odwoławczego. A sprawach budowlanych, niezależnie czy chodzi o pozwolenie na budowę, czy rozbiórkę obiektu budowlanego, powinna być wydana decyzja, która posiada tryb zaskarżenia. W przypadków małżonków Bzura takiej decyzji nie wydano, wobec czego nie mieli możliwości dochodzenia swoich racji w trybie administracyjnym. Sąd nałożył wówczas karę na prezydenta Białegostoku za dopuszczenie się rażącego naruszenia prawa. Później powiadomiono o wszystkim prokuraturę, która najpierw nie widziała niczego nieprawidłowego w postępowaniu białostockiego urzędu miejskiego. Ale do czasu. Bo sprawę umorzonego postępowania przejął sąd, który był bezlitosny dla działania zarówno prokuratury, jak i magistratu.

„(…) materiał dowodowy wskazuje, że po wybudowaniu obwodnicy poza ekranami na działce 1155 pozostawiono faktyczny ugór utrudniając życie mieszkańcom korzystającym z lokali użytkowych wybudowanych obok, co stanowiło też działanie na szkodę przedsiębiorców prowadzących tam działalność. Nie ma on też znaczenia z punktu widzenia owej inwestycji, ani z nią nie koliduje. Trudno też dopatrzyć się racjonalności takiego działania, gdy otoczony ekranami fragment działki jest nieutwardzony, podczas gdy Skarżąca chce przywrócenia jego dawnego stanu, tj. przywrócenia nawierzchni z kostki betonowej typu polbruk i jedynie w zakresie nie zajętym pod inwestycję” – czytamy w uzasadnieniu.

Teraz to samo wydaje się, że dostrzegła prokuratura, która musiała ponownie przeprowadzić całe postępowanie wyjaśniające i dowodowe. Prokurator w akcie oskarżenia wyraźnie już pisze, że budowa przedłużenia ulicy Piastowskiej nie kolidowała z parkingiem. Biegły, którego powołano, uznał że nie było potrzeby rozbierania go, ponieważ po rozbiórce teren pozostał nieużytkiem, na którym kompletnie nic się nie znajduje. Urząd Miejski zaś argumentował rozbiórkę albo zamknięciem wjazdu prowadzącym na parking, albo potrzebą zlokalizowania tam infrastruktury ciepłowniczej. Ani jedno, ani drugie do chwili obecnej nie zostało wykonane i raczej już nie będzie. Bo nie jest zgodne z projektem budowlanym, ani decyzją o pozwoleniu na budowę.

W dalszej części ekspertyzy biegły stwierdził, iż istniejący wjazd/ zjazd należało wykonać zgodnie z projektem, a rozbiórka tymczasowego parkingu ogólnodostępnego na części działki o nr ewid. 1155 nie była konieczna z punktu widzenia technicznego budowy, ani z przepisów ustawy o drogach publicznych. Na terenie działki nie było zaprojektowanej żadnej infrastruktury technicznej” – czytamy w uzasadnieniu aktu oskarżenia.

Urząd miejski także samodzielnie uznał, że zjazd z parkingu będzie stwarzał zagrożenie w ruchu. Tymczasem Policja była zupełnie przeciwnego zdania, co także zostało odnotowane w akcie oskarżenia urzędnika. Ponadto w tej sprawie na korzyść poszkodowanych przedsiębiorców zeznali już przed prokuratorem urzędnicy z Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego, radni miejscy oraz biegli z zakresu budownictwa i bezpieczeństwa ruchu drogowego. Przy swoim upiera się jedynie oskarżony oraz jego współpracownicy z urzędu miejskiego w Białymstoku.

Poszkodowani poinformowali już prezydenta, że wysoki funkcjonariusz publiczny ma postawiony akt oskarżenia i oczekują, że ten przynajmniej zawiesi go w obowiązkach dyrektora na czas postępowania. Podkreślają, że osoba z poważnym zarzutem, jakim jest możliwość przekroczenia uprawnień, powinna być odsunięta od pełnienia obowiązków dyrektora departamentu do czasu zakończenia sprawy przed sądem.

- Nie proszę o to, żeby zwalniać z pracy oskarżonego dyrektora, bo to sąd zdecyduje czy tak powinno się stać. Jednak zarzuty są na tyle poważne, a miasto w tej chwili realizuje zbyt wiele drogich inwestycji, że nie warto ryzykować kolejnych postępowań. Inna sprawa, że w przypadku postawienia zarzutów prokuratorskich, honor sam nakazywałby rezygnację ze stanowiska do czasu zakończenia sprawy – komentuje naszej redakcji Maria Bzura, przedsiębiorca.

Na razie nie wiadomo, aby prezydent zawiesił możliwość podejmowania decyzji w jego imieniu przez dyrektora Departamentu Inwestycji. Wiadomo jednak z aktu oskarżenia, że Januszowi O. grozi do trzech lat pobawienia wolności. W przypadku wyroku skazującego, także utrata stanowiska i pracy w urzędzie w ogóle. On sam nie przyznaje się do winy.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

Wysoki urzędnik bialostockiego magistratu stanie przed sądem. Ma postawione zarzuty komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl





Wiadomości, - więcej informacji