15°C rozproszone chmury

Zapomniana zbrodnia w Lesie Bacieczkowskim. 75 lat temu Niemcy zamordowali białostocką inteligencję

Wiadomości, Zapomniana zbrodnia Lesie Bacieczkowskim Niemcy zamordowali białostocką inteligencję - zdjęcie, fotografia

Blisko miesiąc temu minęła 75 rocznica masowych mordów w Lesie Bacieczkowskim dokonanym na Polakach przez Niemców. W 1943 roku niemieccy okupanci rozstrzelali kilkuset przedstawicieli białostockiej inteligencji oraz ich rodziny. Pierwsze masowe egzekucje odbywały się w tym miejscu w 1941 roku - krótko po wkroczeniu wojsk niemieckich do Białegostoku. W sumie w latach 1941-44 w Lesie Bacieczkowskim leżącym dziś na granicy Starosielc i Leśnej Doliny i Bacieczek zamordowano ponad 2 tysiące Polaków. W dniu 15 lipca, podczas niewielkich uroczystości upamiętniających mordy na białostoczanach, kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym tę zbrodnię złożył wiceprezydent Przemysław Tuchliński.

Największe masowe egzekucje miały miejsce w lipcu i sierpniu 1943 roku. Według zgromadzonych informacji od cudem ocalałych świadków oraz mieszkających niedaleko białostoczan Niemcy wykorzystali do mordów dawną bazę paliwową pozostawioną przez Sowietów. Niemcy ustawiali w rowach mężczyzn, kobiety i dzieci i strzelali do nich z broni automatycznej. W lipcu i sierpniu 1943 roku zginęło kilkuset lekarzy, prawników, księży,  nauczycieli, urzędników, studentów i uczniów. Zbrodnia ta pozbawiło Białystok dużej części przedwojennej inteligencji. Mimo, że od mordów minęło 75 lat ciągle nieznana jest dokładna liczba zamordowanych ani ich lista imienna. Obecnie w Lesie Bacieczki, w miejscu straceń, znajduje się symboliczny pomnik – cmentarz ofiar faszyzmu. Pomnik odsłonięto w 1980 roku. 

Dramat lipcowych dni 1943 roku zaczął się 10 dnia tego miesiąca. Wtedy to aresztowano grupę białostockich nauczycieli, urzędników i uczniów i po kilkugodzinnym przetrzymywaniu w białostockim więzieniu zostali przewiezieni do miejsca straceń w Lesie Bacieczkowskim. W tym samym miejscu kolejne ofiary zostały zamordowane 15 lipca. Tym razem liczba ofiar była jeszcze większa. Na białostockich tablicach ogłoszeń i ścianach domów ukazały się ogłoszenia komandora bezpieczeństwa i SD na okręg białostocki.

"W celu zadośćuczynienia rosnących w ostatnim czasie napadów na Niemców i ludność miejscową w Białymstoku, zarządziłem rozstrzelanie w dniu 10 lipca 1943 roku 85 osób z miejscowej ludności przeważnie inteligencji, JAKO WYRAZICIELI POLSKIEJ NIEPODLEGŁOŚCI". 

W kolejnych dniach pojawiały się następne takie komunikaty. Wśród skazańców byli uczestnicy tajnych kompletów (niektórzy byli żołnierzami Armii Krajowej). Na liście proskrypcyjnej znalazły się całę rodziny aresztowanych w tym dzieci i niemowlęta, a do zaplanowanego mordu wybrano wyłącznie Polaków.

W czerwcu 1944 Komando 1005 wykorzystało więźniów żydowskich do zacierania śladów zbrodni. Chodziło o ukrycie liczby ofiar wobec nadciągającego frontu. Ekshumowane zwłoki były palone w dostrczonych blisko parowozach. Więźniowie - po zakończeniu całej operacji - również zostali rozstrzelani. 

Wedle naocznej relacji jednego ze świadków mordów w Lesie Bacieczkowskim miało dramatyczny przebieg: 

- Skazanych rozstawiono w dole wzdłuż ściany rowu: byli tam kobiety i mężczyźni, także dzieci. Dwaj mężczyźni, którzy poprzednio pili wódkę, szybko wskoczyli na łazik, chwycili automaty, a żandarmi stojący nad rowem odeszli na bok. Moment i posypał się grad kul z automatów. Milkły głosy i znikały wystające kontury ludzkie. Byli jednak i tacy, którzy próbowali wypełzać z rowu na polanę, ci padali ofiarami ognia karabinowego. Po dwóch, trzech minutach zapadła cisza. Oprawcy zeskoczyli z łazika, znów pili wódkę i palili papierosy, a własowcy chodzili wzdłuż rowu i przesuwali żerdziami ciała zabitych w rowie. Padły jeszcze pojedyncze starzały – to dobijano rannych. Stojący samochód pojechał znów kierunku Białegostoku. 

Relacje ze zbrodni zebrane są w Instytucie Pamięci Narodowej, a przebieg egzekucji w Lesie Bacieczkowskim badał znany białostocki historyk profesor Adam Czesław Dobroński. 

Dotarcie do miejca, gdzie zamordowano Polaków jest obecnie trudne, bo tuż obok budowana jest Trasa Niepodległości. Aby dotrzeć do cmentarzyska trzeba dotrzeć do prawosławnego Cmentarza Świętej Eufrozyny, a potem powędrować gruntową drogą w kierunku Hotelu Leśnego. Około kilometra od cmentarza należy skręcić w kierunku Trasy Niedpodległości. Jak zapewniają władze miasta po zakończeniu inwestycji będzie zjazd prowadzący do symbolicznego cmentarzyska. 

Zbrodnia w Lesie Bacieczkowskim nie doczekała się dotąd dokładnego zbadania. Nie są znani jej sprawcy, ani dokładna lista ofiar. O miejscu kaźni pamiętają osiedli od dawna mieszkańcy Starosielc oraz nauczyciele miejscowych szkół podstawowych i średnich. Pamiętają też o nich duchowni parafii św. Andrzeja Boboli. Niestety miejsce zbrodni i jej okoliczności są słabo znane dla białostoczan, którzy jako miejsce straceń bardziej kojarzą Las na Pietraszach. Szkoda, bo warto pamiętać o przedwojennej inteligencji, która została zamordowana w Lesie Bacieczkowskim. Według nieoficjalnych danych wśród ofiar mieli znajdować się przedwojenni wojewodowie i wysocy urzędnicy miejscy oraz sędziowie, adwokaci i dyrektorzy białostockich szpitali. 

(Przemysław Sarosiek/ Foto: bialystok.pl)

Zapomniana zbrodnia w Lesie Bacieczkowskim. 75 lat temu Niemcy zamordowali białostocką inteligencję komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl