15°C rozproszone chmury

Żeby skręcić w lewo, trzeba skręcić w prawo. Czyli kolejne absurdy drogowe na Wiosennej

Moto, Żeby skręcić trzeba skręcić prawo Czyli kolejne absurdy drogowe Wiosennej - zdjęcie, fotografia

Pisaliśmy całkiem niedawno o inwestycji na Wiosennej i pisaliśmy także jeszcze bardziej niedawno o nagrodach i premiach dla urzędników za ich wzorową pracę. To, co zrobiono na Wiosennej nie zasługuje na pochwały, a raczej prosi się wręcz o przymusowy kontakt urzędników drogowych z lekarzem, najlepiej psychiatrą. Zafundowali kierowcom skrzyżowanie, z którego żeby skręcić w lewo, trzeba skręcić w prawo.

Jak dotąd nasza redakcja zna tylko jedno miasto na świecie, w którym dla odmiany, żeby skręcić w prawo, to trzeba skręcić w lewo. To miasto to Melbourne w Australii i tam akurat takie rozwiązanie drogowe jest uzasadnione przy lewostronnym ruchu oraz obecności tramwajów. Chodzi o to, że prawą stroną jeżdżą tramwaje i kierowca skręcający w prawo ich może nie widzieć, dlatego musi skręcić w lewo, zrobić nawrotkę i przejechać na wprost, czyli de facto w prawo.

Białostoccy urzędnicy musieli się napatrzeć na to rozwiązanie i postanowili zaserwować podobną organizację ruchu w naszym mieście. Być może na razie tylko testowo na nowo oddanej Wiosennej. Różnica jest jednak taka, że po Białymstoku nie jeżdżą tramwaje, a autobus skręcać może w lewo dokładnie z tego samego pasa, co kierowcy. Znaczy kierowcy autobusów skręcać mogą, ale kierowcy indywidualni już nie. Jaki temu przyświecał cel? Może to jakieś przygotowania do uruchomienia linii tramwajowych?

Uwaga!!!! wjazd z ulicy kawaleryjskiej w ulicę wiosenną!! możliwy tylko skręt w prawo a 90% kierowców skręca w lewo w dodatku na zakazie wjazdu uważajcie bo Policja kasuje wszystkich” – brzmi wpis internauty z dołączonym do tego filmem ze skrzyżowania ulicy Kawaleryjskiej z Wiosenną na grupie Kolizyjne Podlasie na Facebooku.

„To skrzyżowanie to jakaś parodia” – komentuje tam Joanna.

Jak już wjexxxli światła to czemu zakaz skrętu z lewo? Totalny idiotyzm...kolejna nietrafiona inwestycja...” – to komentarz innego z internautów.

Ładnie ktoś pomyślał, brawo za głupotę A tam dalej jak dużo miejsca do nawrotki w lewo, haha parodia jakaś” – i jeszcze jeden komentarz z tej facebookowej grupy.

Na załączonym filmie widać także, że niedaleko stoi policyjny radiowóz. I faktycznie przez pierwsze dni od otwarcia Wiosennej, drogówka miała tam złote żniwa. Oznakowanie wyjazdu z Kawaleryjskiej w ulicę Wiosenną było i jest delikatnie mówiąc słabe. Oczywiście jest w tym sporo winy kierowców, bo powinni zwracać uwagę na oznakowanie pionowe, a nie jeździć na pamięć. Z tym, że organizacja ruchu w taki sposób mija się kompletnie z logiką. W tym rejonie nie jeździ jakaś potężna ilość autobusów i na pewno nie co pięć minut, żeby skręt w lewo się korkował. Poza tym… tam są światła! Z naszym cudem techniki w postaci systemu zarządzania ruchem, który bez specjalnego udziału kierowców, tworzy korki nawet tam, gdzie ich nigdy nie było.

Skręt w lewo z Kawaleryjskiej w ulicę Wiosenną jest dość szeroki i bez najmniejszego problemu zmieszczą się tam samochody osobowe, jak i autobusy. I zanim policja nie zaczęła wystawiać mandatów, większość skręcała w lewo, korków, ani zatorów nie było. Przynajmniej do wysokości ulicy, na której stał radiowóz.

Kierowcy zwracają jeszcze uwagę na inną część ulicy Wiosennej. Tym razem na skrzyżowanie z ulicą Słoneczną. Tam akurat ruch jest nieco większy, ale urzędnicy przezornie nakazali zamontować taką sygnalizację świetlną, która nie pokazuje lewoskrętu. Dlatego swoje trzeba odstać na światłach, bo liczba zatorów w mieście musi się zgadzać. Identycznie jest też na wyjeździe z ulicy 11 Listopada w Wiosenną. Może sygnalizator ze strzałką tak drogo kosztował, że zabrakło funduszy na ten cel? W końcu sama przebudowa Wiosennej to miliony złotych, dokładniej, ponad 15 milionów, więc nie mało. Na strzałkę mogło zabraknąć. Z tym, że okazało się, że to jednak nie o pieniądze chodzi. Tylko znów bardziej o brak myślenia przy projekcie drogowym. Wydaje się, że drogę dla rowerów wybudowano nie po tej stronie co trzeba.

- Niestety, nie ma takiej szansy, byśmy mogli to zmienić, zrobić oddzielną strzałkę w lewo, dlatego, że w tym miejscu jest ścieżka rowerowa i zgodnie z przepisami nie może tam być strzałki wyświetlanej razem z zielonym światłem dla kierowców. Tak nakazuje ustawa. Kierowcy muszą w tym czasie stać – wyjaśniała Polskiemu Radiu Białystok Anna Kowalska z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Białymstoku.

Do tego dochodzi wspomniany już przez nas kilka dni temu brak przejścia dla pieszych na odcinku od skrzyżowania Wiosennej ze Słoneczną aż do Ciołkowskiego. Jeśli ktoś zaparkuje na wyznaczonych do tego miejscach, albo będzie zwyczajnie chciał przejść na drugą stronę ulicy do lasu lub na drogę dla rowerów, będzie musiał sporo iść do najbliższego przejścia. Chodzi o odcinek długości około pół kilometra.

- Decydując się na tę przebudowę chcieliśmy poprawić komunikację w tej części miasta. Chodziło nam o to, by ułatwić przejazd autobusom i samochodom. Także piesi i rowerzyści będą bezpieczniejsi. Inwestycja pozwoliła też na uporządkowanie i zagospodarowanie terenu znajdującego się w bezpośrednim sąsiedztwie tej ulicy – powiedział tuż po otwarciu Wiosennej zastępca prezydenta Białegostoku Przemysław Tuchliński.

Mamy niestety złe wieści na chwilę obecną. Komunikacji to nie poprawiło, a wręcz, jak wskazują sami kierowcy – utrudniło. Jeśli oni się gubią, to piesi na pewno nie mogą czuć się bezpiecznie przechodząc przez przejście, albo – skacząc przez płotki, które ustawiono między pasami wzdłuż Wiosennej. A skakać pewnie będzie wielu, zwłaszcza po meczu, bo do przejścia dla pieszych trzeba sporo iść.

Ulicę Wiosenną przebudowano w nieco ponad pół roku. Po tym czasie okazało się, że nie wszystko wyszło dobrze. I nie jest to pierwsza sknocona inwestycja drogowa w Białymstoku. Może dlatego, że urzędnicy nie konsultują swoich pomysłów z kimś, kto faktycznie jeździ rowerem, korzysta z jazdy samochodem, autobusem lub chodzi pieszo. I trudno oprzeć się wrażeniu, że wydawałoby się normalni ludzie, kiedy trafią do urzędu, nagle mają kłopoty z myśleniem, konsultacjami, a po wszystkim najpierw upierają się, że jest dobrze, nie ma błędów, poprawić nic się nie da i nie można, a najlepiej to w ogóle już nic nie trzeba i nic nie będzie już lepiej. Nie ma co się dziwić, że w takim stanie rzeczy, opinie o urzędnikach są delikatnie mówiąc niepochlebne.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

Żeby skręcić w lewo, trzeba skręcić w prawo. Czyli kolejne absurdy drogowe na Wiosennej komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na fakty.bialystok.pl