Listkowiec, pierekaczewnik, czebureki – nazwy brzmiące nieco obco, ale jak smakują! Pani Elżbieta Muchla z Suchowoli delikatesy kuchni tatarskiej serwuje swoim gościom w rodzinnej agroturystyce, którą prowadzi w centrum Europy, czyli Suchowoli.
Pani Elżbieta wraz z mężem Stefanem to podlascy Tatarzy. Ich rodziny od wieków mieszkają w Podlaskiem, kultywując religie, zwyczaje a także kulinarne dziedzictwo swoich przodków. Pani Elżbieta zamiłowanie do kuchni wyniosła z domu.
Czebureki – złote pierogi
- Od babci, od mamy, w swoim domu poznałam wszystkie nasze kulinarne zasady, przepisy – opowiada w swojej kuchni przygotowując ciasto na czebureki i listkowiec. – Nasza kuchnia jest bardzo smaczna, ale pracochłonna. Dlatego te specjały jak listkowiec, czy czebureki nie są na co dzień, a od święta: na uroczystości, rodzinne spotkania, przyjazd gości.
Do niewielkiej agroturystyki pani Elżbiety przyjeżdżają najczęściej osoby ściśle związane ze społecznością tatarską.
- Tu czują się jak u siebie, bo jedzenie mają tak jak trzeba i tak jak lubią, więc chętnie mnie odwiedzają – wyjaśnia pani Elżbieta. – A jak kto nie zna kuchni tatarskiej, to zawsze też chętnie próbuje i zazwyczaj bardzo smakuje.
Nie mamy wątpliwości. Zapach smażonych, drożdżowych czebureków z jabłkiem roznosi się słodko po całym domu.
- To jedno z ulubionych dań moich dzieci i wnuków. Robię je najczęściej na słodko z jabłkami ze swojego sadu, albo z białym serem. Ale można też dać i mięso – opowiada pani Elżbieta. – W czeburekach najważniejsza jest dobra, gęsta, niepasteryzowana śmietana.
To oprócz mąki podstawowy składnik na ciasto, które po wyrobieniu z odrobiną soli dzieli się na kilkanaście niewielkich porcji zostawia do wyrośnięcia. Następnie każdą z nich trzeba cieniusieńko rozwałkować, nałożyć na połowę ciasta cienką warstwę nadzienia i zlepić w kształt dużych, ale płaskich pierogów. Wrzucić na gorący olej i zdjąć, gdy czebureki z charakterystycznymi pęcherzykami będą już w kolorze ciemnego złota.
- Można je posypać jeszcze cukrem, ale w środku są moje jabłka z sadu, same w sobie są słodkie, więc nie sypie nic dodatkowo – zachęca do próbowania pani Elżbieta i przygotowuje się do kolejnego tatarskiego hitu.
Cienkie płaty tradycji
Listkowiec – czyli wielowarstwowe ciasto przekładane rozmaitymi masami, najczęściej makiem. Niezbędny do przygotowania listkowca jest duży stół, cierpliwość i dużo masła.
Ciasto wyrabia się z mąki, jajek, mleka i oleju. Gdy będzie gładkie, trzeba je podzielić na cztery części i odstawić do wyrośnięcia pod ściereczką. Po pół godzinie każdą z części rozwałkowujemy na placek (wielkości połowy stołu) i ponownie odstawiamy pod przykryciem. Następnie każdy z placków, na stole (najlepiej na czystym, gładkim obrusie) rozciągamy – także w rękach – na cieniusieńki placek. Kładziemy je jeden na drugim, uprzednio smarując każdy z płatów rozpuszczonym masłem.
- To proces długi, wymagający delikatności i cierpliwości, ale warty tego. Smak jest niepowtarzalny – opowiada gospodyni rozciągając w rękach i na stole niewyobrażalnie cienkie płaty ciasta.
Gdy wszystkie są już odpowiednio cienkie i wysmarowane masłem, ułożone jeden na drugim, połowę górnego płatu smaruje masąmakową i zwija całość w rulon jak makowiec. Ciasto ląduje w piekarniku, okraszone jeszcze z góry masłem a po ponad godzinie, jeszcze ciepłe – rozpływa się już w ustach.
- Potrawy kuchni tatarskiej, te znane od mamy i babci, utrwaliłam sobie już w swoim domu, dzięki teściowej – wyjaśnia nam jeszcze gospodyni. – Ale udało się też nauczyć córki i synowe. One też już dobrze sobie radzą z większością naszych przepisów.
(Źródło i foto: wrotapodlasia.pl/ oprac. Cezarion)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze